"Ojczyzna" jest kolejnym wspólnym projektem Puszczyńskiej i Pawlikowskiego, a także jednym z najbardziej ambitnych produkcyjnie przedsięwzięć w ich dotychczasowej współpracy. Akcja filmu rozgrywa się w 1949 roku, w powojennych Niemczech, jednak aż 97 procent zdjęć zrealizowano w Polsce. Producentka podkreśla, że tak trudny projekt można podjąć tylko wtedy, gdy ma się absolutne zaufanie do zespołu.
"Ojczyzna". Zdjęcia do filmu powstawały przede wszystkim w Polsce
"To jest kwestia ludzi, z którymi się pracuje" - mówi. "Jeżeli ma się wspaniały zespół, jeżeli mu się ufa, jeżeli wiadomo, że za lokacjami stoi człowiek, który zna ten region, to jest trudne, oczywiście, ale to nie jest niemożliwe. Film kręcono przede wszystkim na Dolnym Śląsku, Śląsku i w zachodniej Polsce - w przestrzeniach, które wciąż pozwalają odtworzyć niemiecką rzeczywistość tuż po wojnie".
"To nie jest niemiecka historia, tylko europejska" - podkreśla producentka. Jej zdaniem Tomasz Mann i jego podróż do Niemiec w 1949 roku są dla Pawlikowskiego punktem wyjścia do znacznie szerszej opowieści: o podziale Europy, emigracji, wykorzenieniu i pytaniu o to, gdzie właściwie znajduje się nasz dom. "Dlatego ten film jest absolutnie współczesny" - zaznacza.
Ewa Puszczyńska o "Ojczyźnie". Film o "dzisiejszym chaosie"
Puszczyńska podkreśla, że "Ojczyzna" nie jest rekonstrukcją zamkniętej przeszłości, ale filmem o dzisiejszym chaosie. "Jesteśmy w takim samym pogubieniu, nie wiemy, gdzie jesteśmy, kim jesteśmy, gdzie jest nasze miejsce, gdzie jest nasza ojczyzna, gdzie jest nasz Heimat" - mówi.
Właśnie dlatego historia powojennego pisarza staje się historią współczesnej Europy, a film o roku 1949 zaczyna brzmieć jak ostrzeżenie przed tym, co może dopiero nadejść. "Film opowiada teoretycznie historię powojenną, ale tak naprawdę opowiada o przedwojniu - tej wojnie, która być może grozi Europie i światu" - podsumowuje producentka.












