Andrzej Golejewski urodził się 11 listopada 1952 roku w Żołędnicy. Jest absolwentem Technikum Hodowli Roślin w Bojanowie Poznańskim. W szkole przez pięć lat był członkiem koła teatralnego. Brał udział w konkursach recytatorskich i występował na akademiach.
Za namową nauczycielki polskiego zdecydował się wziąć udział w rekrutacji do PWST w Warszawie. W 1976 roku ukończył studia na Wydziale Aktorskim tej uczelni. Następnie przez dekadę występował na deskach Teatru na Woli w Warszawie. Recenzenci bardzo pozytywnie oceniali jego kolejne role. Uznanie wyrazili także przedstawiciele środowiska aktorskiego. Tadeusz Łomnicki wróżył mu wielką karierę. Nazywał go także swoim następcą.

Andrzej Golejewski. "Wyjście awaryjne" przyniosło mu rozgłos
Andrzej Golejewski zadebiutował na dużym ekranie w 1975 roku w filmie "Moja wojna, moja miłość" Janusza Nasfetera. Dwa lata później widzowie mogli go oglądać w serialu "Znak orła", pojawił się także w kilku odcinkach kultowego "Domu". Dopiero komedia "Wyjście awaryjne" Romana Załuskiego z 1982 roku przyniosła mu większy rozgłos.
W kultowej produkcji zagrał u boku Bożeny Dykiel i Jerzego Michotka. Wcielił się w postać Bronka Sikory, zwanego "Szklarzem". Komedia opowiadała o naczelniczce gminy, która stara się znaleźć narzeczonego dla córki, gdy ta zachodzi w ciążę. Bohatera obawia się skandalu i plotek. Mimo pozytywnego przyjęcia filmu Golejewski był bardziej zainteresowany teatrem. Na małym i dużym ekranie grał na drugim planie i w epizodach.
Pojawiły się problemy w jego życiu prywatnym. Rozpadło się jego małżeństwo. Ostatecznie opuścił stolicę i zamieszkał w Lublinie. W 1988 roku związał się z Teatrem imienia Juliusza Osterwy.

Andrzej Golejewski. Kariera przerwana przez chorobę
Aktor był zmuszony zawiesić karierę z powodu ciężkiej choroby. Jak się okazało, cierpiał z jej powodu przez długi czas. Zdiagnozowano go dopiero dwa lata po przeprowadzce do Lublina. "Lata 1991-1995 to ciemny okres w moim życiu. Miałem zespół depresyjno-maniakalny, z czym chodziłem przez cztery albo pięć lat, nieświadom, że jestem chory. Moje cierpienia zdiagnozował dopiero znajomy lekarz psychiatra z Lublina. 'Panie, za miesiąc pana nie ma na tym świecie' - powiedział mi. 'Szybko do szpitala!'. Byłem wykończony, chociaż w stanach maniakalnych było wspaniale" - mówił Golejewski w rozmowie z Teresą Dras z Kuriera Lubelskiego.
Wkrótce Golejewski otrzymał kolejną druzgoczącą diagnozę. Wykryto u niego chorobę afektywną dwubiegunową. Z jej powodu musiał przyjmować leki. Wciąż pojawiał się w małych rolach w filmie i telewizji. Mogliśmy go zobaczyć między innymi w "Zmruż oczy", "Sztuczkach" i "1920 Bitwie Warszawskiej".
"Kończą się relacje społeczne, zostajesz w samotności choroby. Choroby, która była wyczerpująca fizycznie, ale poszerzyła pole moich doznań, wzbogaciła mnie, zmieniła. Dużo czytałem w trakcie terapii, głównie mistyków chrześcijańskich, fascynowałem się malarstwem, nawet sam malowałem" - wyznał w tym samym wywiadzie.
Andrzej Golejewski bohaterem filmu dokumentalnego
W 2013 roku Golejewski odszedł z teatru. Przeszedł na rentę. Wkrótce stał się osobą w kryzysie bezdomności. Pomocną dłoń wyciągnęła do niego Hanka Brulińska, która znała go ze sceny. Zrealizowała poświęcony mu dokument "Drgania świetlików", który miał swą premierę w 2022 roku.
"W 2014 r. pojechaliśmy w jego rodzinne strony do Bojanowa. Stało się to, czego się obawiałam. Mieszkał w jakiejś piwniczce, zupełnie nie przywiązywał do tego wagi. Jak pojechałam tam [...], miasto Bojanów nas zobaczyło, poznało, za chwilę dowiedziałam się, że pan Andrzej dostał mieszkanie. Więc myślę, że dzięki filmowi wyrwaliśmy go z tego kryzysu" - opowiadała reżyserka w wywiadzie dla Dziennika Wschodniego.
Golejewski pojawił się po raz ostatni na ekranie w 2017 roku. Zagrał rolę epizodyczną w filmie "Pewnego razu w listopadzie".










