Fabuła skupia się na profesorze Robercie Langdonie (Tom Hanks), pracującym na Harvardzie znawcy religijnej symboliki. Zostaje on wezwany w sprawie zabójstwa Jacquesa Sauniere'a, kustosza Luwru. Na miejscu okazuje się, że jest głównym podejrzanym. Langdon ucieka z pomocą Sophie Neveu (Audrey Tautou), wnuczki zamordowanego. Razem rozpoczynają prywatne śledztwo, które prowadzi ich na trop legendarnego Świętego Graala. Za nimi ruszają Bezu Fache (Jean Reno), kapitan paryskiej policji, oraz niebezpieczny mnich Silas (Paul Beattany).
"Kod Da Vinci". Casting
Reżyser Ron Howard widział jako Langdona Billa Paxtona. Ten był zainteresowany, ale na drodze do jego angażu stanęły zobowiązania związane z serialem HBO "Big Love". Zwrócono się więc do Russella Crowe'a. Rozważano także Ralpha Fiennesa, High Jackmana i George'a Clooneya. Ostatecznie Howard zdecydował się zatrudnić swojego bliskiego przyjaciela Toma Hanksa.

Reżyser był pewny, że w Neveu powinna wcielić się Audrey Tautou, gwiazda głośnej "Amelii". Niespełna trzydziestoletnia wówczas aktorka nie była jednak przekonana do tego pomysłu. Uważała, że jest za młoda. Mimo to laureat Oscara za "Piękny umysł" namówił ją na przesłuchanie. Filmowa Amelia nie wierzyła, że zostanie zaangażowana. Podczas castingu poprosiła więc Hanksa i Howarda o wspólne zdjęcie, by mieć pamiątkę z tego spotkania. Ku swemu zaskoczeniu dowiedziała się niedługo później, że otrzymała rolę w filmie.
Brown pisał postać Fache'a z myślą o Jeanie Reno. Howard przyznał później, że nie było innego kandydata do zagrania tego bohatera. Pozostałe ważne role trafiły do Iana McKellena, Alfreda Moliny, Paula Bettany'ego i Jürgena Prochnowa.

"Kod Da Vinci". Prezydent Francji zaoferował pomoc w czasie zdjęć
Zdjęcia do "Kodu Da Vinci" powstawały między innymi we Francji. Pomocną dłoń do filmowców wyciągnął Jacques Chirac, ówczesny prezydent Francji. Zaprosił on Howarda i producenta Briana Grazera na krótkie spotkanie, które ostatecznie trwało ponad godzinę. Chirac nalegał, by w razie problemów w czasie realizacji w Luwrze kontaktować się bezpośrednio z nim. Napomknął także, że Jean Reno powinien dostać podwyżkę, a w Neveu mogłaby się wcielić córka jego bliskiego przyjaciela.
"Kod Da Vinci". Niefortunna premiera w Cannes
"Kod Da Vinci" miał swą światową premierę 17 maja 2006 roku w czasie festiwalu w Cannes w sekcji pozakonkursowej. Film spotkał się z negatywnym przyjęciem widowni. Podczas seansu widzowie śmiali się, a po jego zakończeniu nikt nie miał ochoty klaskać - a nawet słabsze filmy prezentowane w Cannes doczekiwały się odrobiny entuzjazmu. James Rocchi, krytyk ze stacji telewizyjnej CBS, porównał go do króliczka znanego z reklam baterii. "Myślałem o tym pluszaku, bo film toczył się i toczył, i toczył, i nie potrafił zatrzymać" - ironizował.
Niektórzy krytycy nazywali film Howarda atakiem na wiarę. Inni żartowali, że nawet gdyby jego celem było odejście widzów od kościoła, nie przekonałby nawet tych najbardziej sceptycznych wobec instytucji. Z powodu obaw o kolejne kontrowersje, a może również z racji słabego przyjęcia, Grazer odwołał wszystkie wywiady zaplanowane w Cannes w związku z premierą filmu.

Aktorzy o fabule "Kodu Da Vinci". "To stek bzdur"
"Kod Da Vinci" został zakazany między innymi w Iranie, Jordanii, Libanie i Syrii. W wielu krajach, także w Stanach Zjednoczonych, premierze kinowej towarzyszyły protesty grup wyznaniowych. Watykan wezwał do bojkotu filmu z powodu zawartych w nim wielu "oszczerstw, obraz oraz błędów historycznych i teologicznych".
Na zarzuty odpowiedział Hanks. W wywiadzie dla "Evening Standard" zwrócił uwagę, że historia Browna nie powinna być odczytywana poważnie, ponieważ jest pełna "bzdur i zabawnych przygód w stylu poszukiwaczy skarbów". Dodał, że nie należy mylić filmów z lekcją historii - szczególnie gdy mówimy o wysokobudżetowym kinie hollywoodzkim. Z kolei McKellen przyznał, że podczas lektury nie mógł się od niej oderwać. Jednak gdy tylko odłożył książkę, pomyślał, że dawno nie czytał takiego steku bzdur.
"Kod Da Vinci". Fatalne recenzje i sukces kasowy
Jak zawsze kontrowersje przyczyniły się do popularności filmu w kinach. Mimo słabych recenzji kosztujący 125 milionów dolarów "Kod Da Vinci" zarobił ponad 801 milionów dolarów na całym świecie. Odbiór był jednak tak zły, że Howarda nominowano do Złotej Maliny za najgorszą reżyserię.
Sukces kasowy sprawił jednak, że na ekrany trafiły kolejne książki Browna. W 2009 roku swą premierę miały "Anioły i demony". Grazer, Hanks i Howard byli ponownie zaangażowani w produkcję. Film spotkał się z lepszym przyjęciem od swojego poprzednika, ale zarobił sporo mniej - prawie 486 milionów dolarów. Serię zwieńczyło "Inferno" z 2016 roku. Miało ono o połowę mniejszy budżet i zarobiło zaledwie 220 milionów dolarów.










