Jest to film o rzeczy potwornej. O nastolatkach, którzy zamiast planować sobie życie, walczą z potworem pożerającym ich od środka. A jednak nie widzimy tutaj najgorszych momentów choroby. Nie ma szpitali, lekarzy i cierpiących na korytarzach rodziców. Jest lato i obóz, na którym nastolatkowie, będący w różnych stadiach choroby, budują ze sobą relacje. "Sunny Dancer" to film bardziej o dojrzewaniu i letniej miłości, niż o bólu i strachu przed najgorszym, choć oba tematy tutaj się płynnie przeplatają.
"Sunny Dancer": film o dojrzewaniu i letniej miłości z chorobą w tle
Siedemnastoletnia Ivy (Bella Ramsey) jest wściekła. Wściekła na los, jaki ją spotkał. Od 10 miesięcy jej choroba jest w reemisji, więc dziewczyna jest na progu wyleczenia. Jednak emocjonalnie nadal nie jest stabilna, choć ma pełne wsparcie od rodziców (Jessica Gunning i James Norton). Choroba obrabowała ją z doświadczeń, jakie każdy powinien przechodzić w czasie dorastania. Ona zamiast radości i zabawy dostała chemię. Ivy niechętnie jedzie na letni obóz (nazywa go "Chemo Camp"), gdzie spotyka grupę rówieśników, którzy na różne sposoby walczą z chorobą oraz jej następstwami. Emocjonalnymi, psychicznymi i duchowymi.
Obóz prowadzi Patrick (Neil Patrick Harris), którego synek nie wygrał walki z rakiem. Patrick poświęcił więc życie, by pomóc innym przejść przez chorobę. To on staje się dla Ivy przewodnikiem, choć początkowo na każdym kroku się ze sobą ścierają. Ivy buduje sobie też relacje w grupie rówieśników. Owszem, pierwsza miłość też się w tej historii pojawia. Jest pierwszy seks i pierwsze imprezy nad jeziorem. Wiele elementów, które znamy z kina o dorastaniu nastolatków tutaj się pojawia.
Reżyser i scenarzysta George Jaques nie przebudowuje prawideł gatunku. Nie wyważa otwartych drzwi. Nie w tym tkwi siła "Sunny Dancer". Jaques jest też aktorem i jako reżyser stawia przede wszystkim na role młodych, na czele ze znaną już z "Gry o tron" i "The Last of Us" Bellą Ramsey, wspieraną przez gwiazdę innej kultowej produkcji, "Jak poznałem waszą matkę". Ramsey jest w tej roli świetna. Przewiduję, że jeszcze namiesza w kinie.
Udało się nie wpaść w emocjonalny szantaż
Każdy z nastolatków przeżywa walkę z chorobą na swój własny sposób. Każdy aktor dostaje na tyle ekranowego czasu, by pokazać inny aspekt osobowości swojego bohatera. Ktoś szuka romantycznej miłości, ktoś inny chce maksymalnie wykorzystać czas, jaki dostał między jednym pobytem w szpitalu a drugim. Jeszcze inna postać staje się dorosłym w maksymalnie szybkim tempie.
"Tutaj jestem po prostu Ivy. Nie Ivy z rakiem" - mówi główna bohaterka. Jaques pokazuje widzom walczące z chorobą dzieciaki nie przez jej pryzmat, ale właśnie pomimo jej destrukcyjnego wpływu.
"Sunny Dancer" nie infantylizuje samej choroby, bez kontekstu której nie da się zrozumieć postępowania nastolatków. Łatwo byłoby osunąć się w emocjonalny szantaż, co przecież widzieliśmy w takich młodzieżowych romansach z rakiem w tle, jak "Gwiazd naszych wina". Twórcy pilnują, by nie przesadzić z nieznośnym melodramatyzmem, który zabiłby ten film bardzo szybko.
Z chorobą można walczyć na różne sposoby. Film pogodny mimo tematycznego ciężaru
"Sunny Dancer" jest filmem pogodnym mimo swojego tematycznego ciężaru. Jest tutaj kilka dramatycznych twistów akcji (łącznie z inteligentnie zaskakującym finałem), ale całość jest utrzymana w tragikomicznym duchu.
Ten film ma po prostu podtrzymać na duchu i pokazać, że z chorobą można walczyć na różne sposoby. Nawet będąc zagubionym w świecie nastolatkiem.
7/10
"Sunny Dancer", reż. George Jaques, Wielka Brytania, Niemcy 2026, dystrybucja: Forum Film, polska premiera kinowa: 28 sierpnia 2026 roku.











