Film opowiadał o miłości ilustratora Sonny’ego (Michael Beck) i muzy Kiry (Olivia Newton-John), która prowadzi do powstania klubu disco na wrotkach. W historię zostaje zaangażowany także Derek MacGuire (Gene Kelly), kiedyś utalentowany tancerz, dziś pozbawiony złudzeń magnat budowalny.
"Xanadu" miało powtórzyć sukces "Grease"
Podstawą fabuły "Xanadu" był film "Down to Earth" z 1947 roku. Rita Hayworth wcieliła się w nim w grecką muzę, która pojawia się na Ziemi, by zapobiec produkcji szkalującego ją musicalu. Producenci Lawrence Gordon i Joel Silver byli przekonani, że mają w swoich rękach kolejny hit. Trzy lata wcześniej kosztująca zaledwie 3,5 miliona dolarów "Gorączka sobotniej nocy" Johna Badhama zarobiła na całym świecie ponad 237 milionów. Rok później "Grease" pobiło ten wynik – przy budżecie wynoszącym 6 milionów dolarów zarobiła ponad 396 milionów.
Gordon i Silver zaprosili nawet do współpracy gwiazdy "Grease". Olivia Newton-John przyjęła angaż, ale John Travolta odmówił – miał zobowiązania na planie "Miejskiego kowboja" Jamesa Bridgesa. Zastąpił go Andy Gibb, przyjaciel Newton-John. Po chwili zrezygnował. Rola Sonny’ego trafiła ostatecznie do Michaela Becka. Do obsady dołączył także Gene Kelly, legendarny aktor i tancerz, znany między innymi z "Deszczowej piosenki". Była to ostatnia rola w jego karierze.
"Xanadu". "Film, który ogląda się najlepiej z zamkniętymi oczami"
Budżet "Xanadu" wyniósł 20 milionów dolarów. Budowa dekoracji tytułowego klubu pochłonęła okrągły milion. Silver i Gordon powierzyli reżyserię debiutantowi Robertowi Greenwoodowi. Szybko okazało się, że scenariusz, będący luźną zbieraniną różnych pomysłów, właściwie nie istnieje. Newton-John wyjawiła, że przepisywano go w czasie zdjęć. Greenwood poprawił ją – nie było czego poprawiać, historia powstawała na bieżąco. W pewnym momencie okazało się, że twórcy mają jeszcze jedną piosenkę do umieszczenia w filmie. By oszczędzić pracy pionom technicznym, zdecydowano się na wciśnięcie do "Xanadu" sekwencji animowanej – bo dlaczego nie?
"Xanadu" miało łączyć naiwność i rozmach musicali lat 40. z energią popularnej w końcówce lat 70. ery disco. Jak zauważył Guy Lodge z "Guardiana", film w momencie swojej premiery wydawał się jednocześnie "strasznie staroświecki i desperacko współczesny". "To przeładowana kapsuła czasu, która zbiera pół tuzina różnych epok, sklecona jakby przez Marsjan, którzy obserwowali ludzką kulturę z bardzo daleka" – pisał dziennikarz.
"Tu się dzieje za dużo i nic do siebie nie pasuje" – stwierdził recenzent czasopisma "Times". Po chwili dodał, że to film z kategorii tych, które "ogląda się z zamkniętymi oczami". Z kolei Douglas Carter Beane, który opracował scenariusz scenicznej adaptacji "Xanadu", przyznał bezceremonialnie: "To się dzieje, gdy hetero faceci biorą się za musical". Później żartował, że za ostateczny kształt filmu wini kokainę. "Gdy oglądasz ‘Xanadu’, widzisz ją usypaną po sam kraniec ekranu" – ironizował.

"Xanadu". Film, który zainicjował Złote Maliny
"Xanadu" okazało się nie tylko rozczarowaniem artystycznym, ale także finansowym. Zarobiło zaledwie 23 miliony dolarów. Sukcesem okazała się za to ścieżka dźwiękowa filmu, na której znalazły się napisane z myślą o nim piosenki. Słuchaczem przypadł do gustu szczególnie utwór "Magic", który wykonała Newton-John, a napisał go jej stały współpracownik John Farrar. Przez cztery tygodnie nie schodził on ze szczytu listy Billboard Hot 100.
W 1980 roku ukazał się inny nieudany musical, "Can’t Stop the Music" Nancy Walker skupiający się na grupie Village People. Krytycy także przyjęli go chłodno. Wysyp kiepskich i kiczowatych musicali zainspirował Johna J.B. Wilsona do utworzenia antynagród Złotych Malin, które co roku "wyróżniają" najsłabsze dokonania przemysłu filmowego. W ich pierwszej edycji "Can’t Stop the Music" otrzymało siedem nominacji, a "Xanadu" – sześć. Greenwooda okrzyknięto najgorszym reżyserem. Z kolei film Walker uhonorowano mianem najgorszej produkcji roku.

"Xanadu" doczekało się statusu filmu kultowego
Lata później film znalazł swoją niszę i dołączył do grona filmów "tak złych, że aż dobrych". "Nie miałam pojęcia, że ‘Xanadu’ zrobiło się tak popularne, dopóki nie pojechałam w trasę i nie zaczęła śpiewać piosenek z niego" – przyznała Newton-John w rozmowie z "New York Magazine" w 2007 roku. "Muzyka działa na widzów. Uważam też, że wszyscy potrzebują nieco fantastyczności. Rzeczywistość jest w telewizji, filmach i na scenie, a każdy z nas lubi czasem od niej uciec".










