Urodzona w 1993 roku Agata Turkot jest absolwentką Wydziału Aktorskiego PWSFTViT w Łodzi. Jej pełnometrażowym debiutem był "Soyer" Łukasza Barczyka z 2017 roku. Rozpoznawalność przyniosła jej rola Poli Majewskiej w serialu "Leśniczówka" w TVP1. W 2021 roku mogliśmy ją zobaczyć w drugoplanowej roli w "Weselu" Wojciecha Smarzowskiego.
W 2025 roku Turkot zagrała główną bohaterkę jego kolejnego filmu, skupiającego się na problematyce przemocy domowej "Domu dobrego". Produkcja znalazła się w Konkursie Głównym 50. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Po premierze w listopadzie 2025 roku została uhonorowana licznymi wyróżnieniami, między innymi pięcioma Polskimi Nagrodami Filmowymi Orzeł - za film roku, reżyserię, główne role i muzykę. Turkot otrzymała za swój występ także nagrodę im. Zbyszka Cybulskiego i Nagrodę Specjalną Jury Warszawskiego Festiwalu Filmowego. W 2026 roku w HBO ukazał się serial "Piekło kobiet", w którym także zagrała główną rolę.
Agata Turkot o rozczarowaniu w pracy aktora. "Ono zawsze będzie"
Turkot przyznała, że rozczarowanie i odrzucenie są stałą częścią pracy aktora. Towarzyszą mu nie tylko przy okazji odbioru dzieła, w którym wystąpił, ale też w czasie castingów. "To jest trudna i przykra część naszej pracy, ale jest ona czymś pewnym. To rozczarowanie czy odrzucenie pojawia się przez cały czas. Może na pięć produkcji, w których bierzemy udział, nie udało nam się wziąć udziału w pięćdziesięciu. Gdy myślę o sobie, ale też o swoich kolegach i koleżankach, to te statystyki są dosyć okrutne" - stwierdziła.
Następnie przyznała, że dla niej takie doświadczenie jest trudne. "Uczę się tego. Przy okazji premiery 'Domu dobrego' i całego zamieszania wokół przeszłam przez warsztaty radzenia sobie i z odrzuceniem, i z nagrodami, i jak rozmawiać z dziennikarzami, i w jaki sposób podchodzić do promocji filmu. To odrzucenie […] mnie cały czas boli. Chociaż wydaje mi się, że ten ból zostaje ze mną krócej" - kontynuowała.
"To jest bardzo przykry aspekt tej pracy. Nie możemy się go pozbyć, on zawsze będzie, ale ja mam sprzeciw na to, jak odbywają się czasem różne rzeczy. Często zapomina się o nas, aktorach, że my jesteśmy ludźmi. I to bardzo wrażliwymi ludźmi, a przestawianie nas jak pionki, nie jest do końca w porządku" - zaznaczyła.

Agata Turkot o pracy: Oddzielenie siebie od swej bohaterki
W czasie zdjęć do "Domu dobrego" Turkot nie korzystała z pomocy koordynatora intymności. Pracowała jednak z Anną Skorupą, coachką aktorską. Razem skupiły się na "najtrudniejszych emocjach jej postaci". "Poszerzałyśmy sobie to spektrum i sprawdzałyśmy, co tam jeszcze się zmieści, a właściwie co tam jest, co możemy wyciągnąć. Ania uczyła mnie narzędzi, które pozwalają mi, w jak najbardziej bezpieczny sposób dla siebie, wchodzić w te emocje i później z nich wychodzić oraz wyraźnie oddzielać siebie od swojej bohaterki".
"To okazało się czymś, czego szukałam, chociaż sama nie wiedziałam, że dokładnie tego chcę. Masz potrzebę, by robić coś inaczej. Do końca nie wiesz, co to ma być. Nagle ktoś pojawia się w twoim życiu i myślisz: 'o, na to właśnie czekałam'. Metody Stanisławskiego, mocne sklejanie się z postacią i czerpanie z własnych, emocjonalnych doświadczeń - nigdy tego nie czułam i zawsze wydawało mi się to nie moją drogą" - kontynuowała, dodając, że Skorupa pracowała z nią także przy "Piekle kobiet".










