Jean Spangler urodziła się 2 września 1923 roku w Seattle w stanie Waszyngton. Była najmłodsza z czwórki rodzeństwa. Jako nastolatka była tancerką w Earl Carrol Theatre w Nowym Jorku. W 1948 roku rozpoczęła karierę filmową. Wystąpiła między innymi w "Kurczaku co niedzielę" George'a Seatona i "Młodym człowieku z trąbką" Michaela Curtiza, którego gwiazdą był Kirk Douglas.
W 1942 roku Spangler wyszła za przedsiębiorcę Dextera Brennera. Małżeństwo okazało się bardzo burzliwe, a para rozstała się w 1946 roku. Oboje przez dwa lata walczyli przed sądem o prawo do opieki nad ich dzieckiem, urodzoną w 1944 roku Christine. Brenner wygrał pierwszą rozprawę i odmawiał byłej żonie prawa do widzenia z córką. Ostatecznie dziewczynka trafiła jednak pod opiekę Spangler. Pod koniec 1949 roku tancerka mieszkała w Los Angeles razem ze swoją matką, pięcioletnim dzieckiem, bratem i jego żoną.
Zniknięcie Jean Spangler. Nikt nie wie, gdzie udała się aktorka
7 października wieczorem aktorka wyszła z domu, zostawiając dziecko pod opieką szwagierki. Powiedziała, że w tej nocy ma zdjęcia. Wcześniej miała spotkać się z Brennerem w sprawie alimentów. Dwie godziny później zadzwoniła do domu. Spytała o samopoczucie córki i zapewniła, że będzie na planie przez całą noc. Gdy następnego ranka nie wróciła i nie można było nawiązać z nią kontaktu, zaniepokojona szwagierka zgłosiła policji jej zaginięcie.
Śledczy w pierwszej kolejności zaczęli jej szukać w studiach filmowych i telewizyjnych. Okazało się, że nie pojawiła się na żadnym z realizowanych zeszłej nocy planów. Także w dokumentach Gildii Statystów Filmowych nie było żadnych zapisków świadczących o tym, by otrzymała wtedy jakieś zlecenie. Natomiast Brenner zapewniał, że nie widział jej od kilku tygodni. Jego wersję potwierdziła Lynn Lasky Brenner, z którą pobrał się miesiąc wcześniej. Ustalono, że ostatnią osobą, która miała kontakt ze Spangler, była sprzedawczyni w znajdującym się nieopodal jej domu sklepie. Zeznała, że zauważyła aktorkę w okolicach szóstej wieczorem. Według niej zaginiona zdawała się na kogoś czekać.

Zaginięcie Jean Spangler. Tajemnicza notatka i reakcja legendy kina
Dwa dni po zniknięciu Spangler w pobliżu parku Griffitha, niemal dziewięć kilometrów od jej domu, znaleziono jej torebkę. Oba paski były zerwane z jednej strony, jakby ktoś próbował siłą ściągnąć ją z ramienia kobiety. W środku znaleziono notatkę. "Kirk: Nie mogę dłużej czekać. Idę do doktora Scotta. Tak będzie najlepiej, póki mamy nie ma" - głosiła jej treść. Sześćdziesięciu policjantów i ponad stu ochotników przeszukało cały park Griffitha. Nie znaleziono innych śladów.
Nie ustalono także, kim byli "Kirk" oraz "doktor Scott". Rodzina aktorki nie znała takich osób. Jej matka zeznała, że jakiś "Kirk" dwa razy zjawił się po nią, ale nie wychodził ze swojego auta. Policja przesłuchała wszystkich lekarzy w Los Angeles o nazwisku Scott. Żaden z nich nie miał pacjentki o nazwisku Spangler lub Brenner.
Wkrótce z policją skontaktował się aktor Kirk Douglas. 12 października opublikował oświadczenie. "Zeznałem detektywowi Thadowi Brownowi, że nie pamiętałem tej dziewczyny ani jej imienia, dopóki znajomy nie zwrócił mojej uwagi, że pracowałem z nią w jednej scenie 'Młodego człowieka z trąbką'. Przypomniałem sobie, że była wysoka i miała zieloną sukienkę. Trochę porozmawialiśmy i pożartowaliśmy. Jednak nigdy wcześniej ani później jej nie widziałem i nigdy nie spotykałem się z nią" - czytaliśmy w nim.

Co stało się z Jean Spangler?
W prasie zaczęły mnożyć się teorie dotyczące losu Spangler. Wedle jednej z nich aktorka była powiązana z gangsterami z Los Angeles i to oni byli sprawcami jej zniknięcia. Tym rewelacjom zaprzeczali jej bliscy. Inni uważali, że była ona kolejną ofiarą zabójcy, który odpowiadał za śmierć Elizabeth Short (zwanej "Czarną Dalią") z 1947 roku.
Policja dowiedziała się od znajomych zaginionej, że była ona w trzecim miesiącu ciąży i szukała możliwości jej przerwania. Było to wówczas niezgodne z prawem stanu Kalifornia. Śledczy podejrzewali, że Spangler mogła stać się ofiarą nielegalnego zabiegu.
Zniknięcie Jean Spangler. Detektyw nie miał wątpliwości, jaki był jej los
Córka aktorki trafiła wkrótce pod opiekę ojca. W następnym roku jej matka zaczęła się z nim procesować o prawo do opieki nad wnuczką. Brenner nie przestrzegał wyroku, który nakazywał wizytacje babci. Gdy został skazany na piętnaście dni więzienia z obrazę sądu, przeprowadził się wraz z Christine na Florydę.
Nigdy nie znaleziono ciała Spangler lub wiarygodnych poszlak dotyczących jej losu. Od czasu do czasu pojawiały się jednak osoby, które utrzymywały, że widziały zaginioną. Emerytowany detektyw policji w Los Angeles Rick Jackson, który interesował się sprawą, był jednak pewny, że doszło do tragedii. "Ludzie nie znikają zwykle bez słowa, chyba że pojawia się jasny motyw lub kilka powodów. Na pewno zależało jej na córce - tyle walczyła o opiekę nad nią. To, że stało się coś złego, było jedynym wnioskiem. Nikt nie mógł jej znaleźć, bo nie żyła" - stwierdził w rozmowie z "Entertainment Weekly" w 2021 roku.










