Talankin pojawił się w środę 29 kwietnia 2026 roku w porcie lotniczym im. Johna F. Kennedy'ego. Podczas kontroli dowiedział się, że w czasie lotu nie może mieć przy sobie swojego Oscara, który według agentów bezpieczeństwa mógłby zostać użyty jako broń. Reżyser był zaskoczony, ponieważ, jak powiedział "Deadline", wcześniej wiele razy podróżował samolotem ze swoją statuetką.
Oscar zgubiony podczas lotu. Mógł zostać użyty jako broń?
Na miejscu pojawił się przedstawiciel Lufthansy, który zaproponował, że będzie przechowywał Oscara w czasie lotu i odda go Talankinowi po wylądowaniu. Agentka TSA (Transportation Security Administration, zajmującej się bezpieczeństwem komunikacyjnym) nie chciała się na to zgodzić. Pojawiła się propozycja, by statuetkę przewieźć w kokpicie pilotów. Na to nie zgodził się także zwierzchnik przedstawiciela.
Agentka TSA stwierdziła, że nagroda musi zostać przewieziona jako bagaż. Jak wspominała producentka Robin Hessman, która wspierała Talankina telefonicznie, ich rozmówczyni była "nieustępliwa". Talankin nagrał, jak dwóch przedstawicieli Lufthansy zabezpiecza Oscara folią bąbelkową, a następnie umieszcza w kartonowym pudełku i zabiera na pokład samolotu. Filmowiec otrzymał ticket, dzięki któremu mógł odebrać statuetkę po wylądowaniu.
Oscar zgubiony podczas lotu. Oświadczenie Lufthansy
Jednak we Frankfurcie okazało się, że pudełka nigdzie nie można znaleźć. "Pasha zadzwonił do mnie rano z Frankfurtu i powiedział, że Lufthansa nie ma [jego Oscara]. Zgubili go. Ma ticket [na przesyłkę], ale nie mogą jej znaleźć" - mówiła Hessman dla "Deadline".
Serwis opublikował także oświadczenie Lufthansy. "Głęboko ubolewamy nad tą sytuacją. Nasz zespół traktuje tę sprawę z najwyższą uwagą i jako niecierpiącą zwłoki. Prowadzimy kompleksowe poszukiwania, by jak najszybciej odnaleźć i zwrócić Oscara" - czytamy w nim. Gdyby nagrody nie udało się odnaleźć, Talankin może zwrócić się do Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej z prośbą o wydanie mu zastępczej statuetki.
Oscar zgubiony podczas lotu. Współreżyser reaguje
Urodzony w Rosji filmowiec otrzymał Oscara za film dokumentalny "Pan Nikt kontra Putin". Talankina poznajemy jako lubianego nauczyciela w małym mieście w Uralu. Po rozpoczęciu inwazji na Ukrainę zaczyna dokumentować zmiany w swej społeczności oraz coraz większy wpływ państwowej propagandy.
Głos zabrał także David Borenstein, współreżyser filmu. "Szukałem i nie mogę znaleźć innego przypadku, w którym zmuszono kogoś, by przewoził swojego Oscara jako bagaż. Czy Pavel zostałby potraktowany w ten sam sposób, gdyby był sławnym aktorem? Albo osobą płynnie mówiącą po angielsku?" - napisał we wpisie na Instagramie.












