Osgood Perkins, reżyser "Małpy" i "Kodu zła", zabiera nas tym razem do upiornego drewnianego domu w samym środku lasu. Może nie jest to jego najoryginalniejsze kino grozy, ale jest zbudowane na tyle sprawnie, że zadowoli fanów gatunku. Świetna jest też Tatiana Maslany, którą niedawno mogliśmy podziwiać jako gwiazdę serialu "Mecenas She-Hulk".
Tempo, z jakim Osgood Perkins kręci swoje horrory, jest imponujące. To już jego druga premiera w tym roku, co wynika z tego, że "Bezpieczne miejsce" powstawało w przerwie realizacji "Małpy", której produkcja została wstrzymana przez strajk scenarzystów. Część ekipy "Małpy" szukała zajęcia, więc producenci znaleźli w Kanadzie (gdzie powstawały zdjęcia do "Małpy") scenarzystę Nicka Leparda, który nie był członkiem protestującego związku amerykańskich scenarzystów, i z kanadyjską częścią ekipy prędko nakręcili film za zaledwie sześć milionów dolarów.
Nie widać tego pośpiechu i małego budżetu na ekranie, choć z trzech ostatnich filmów Perkinsa, ten ma najmniej interesujący scenariusz. Niemniej jednak sam proces produkcji "Bezpiecznego miejsca" dowodzi, że Perkins jest głodnym twórcą horrorów, który cały czas testuje nowe elementy tego gatunku. Znakomity "Kod zła" był eksploatacją chropowatego klimatu kina grozy lat 70., natomiast oparta na wczesnym opowiadaniu Stephena Kinga "Małpa" brawurowo balansowała na granicy autoparodii z nutką kina gore. Teraz syn Anthony'ego Perkinsa, który zagrał Normana Batesa w "Psychozie" Alfreda Hitchcocka, wziął się za grozę ukrytą w drewnianym domku w lesie. Perkins jest reżyserem mrocznej reinterpretacji baśni braci Grimm "Małgosia i Jaś", więc ciemne zakamarki lasu nie są mu obce.
Domek należy do lekarza Malcolma (Rossif Sutherland), który zaprasza do niego Liz (Tatiana Maslany). Para spotyka się od roku, ale Liz wciąż nie jest pewna czy Malcolm jest odpowiednim partnerem. Kobieta ma artystyczną duszę i sarkastyczne poczucie humoru. Malcolm to natomiast dosyć ślamazarny nudziarz, który podczas pierwszej kolacji w drewnianym domku w lesie zaczyna jednak zdradzać, że jego rodzina jest... nietypowa. Obok mieszka dziwaczny kuzyn Darren (Birkett Turton), który razem z piękną i małomówną dziewczyną Minką (Eden Weiss) wpada niezapowiedziany na ich romantyczną kolację. "To smakuje jak g..." - mówi Minka, wskazując na stojące na stole czekoladowe ciasto, które za chwilę będzie początkiem koszmaru, jakiego doświadczy Liz, gdy Malcolm zostanie wezwany do swojej pacjentki w szpitalu.
Pusty dom w środku lasu, dziwny kuzyn, stuki i puki na strychu oraz zjawy pojawiające się w snach (?) Liz. Perkins gra w znaną nam wszystkim grę i nie sili się na oryginalność w budowaniu napięcia. Widać, że scenariusz był pisany w szybkim tempie. Brakuje mu oryginalności i świeżości, co jednak nie jest moim wielkim zarzutem do efektu końcowego. "Bezpieczne miejsce" jest bardziej zbudowane na klimacie niż na samej historii. Perkins jest jednym z mistrzów współczesnego horroru i pewnie trzyma reżyserskie lejce, nawet mając przeciętny materiał wyjściowy. Jeremy Cox, który sfotografował też "Małpę", pomysłowo pokazuje Liz i Malcolma z różnych kątów i chętnie zmienia proporcje obrazu, co potęguje poczucie paranoi głównej bohaterki. Napięcie jest budowane dźwiękami, a jump scare'y są przez Perkinsa odpowiednio dawkowane.
Reżyser myli też tropy. Czy jest to slasher, jak sugeruje brutalne otwarcie skąpane w dźwiękach znanego z "Dirty Dancing" wesołego "Love is Strange" duetu Mickey & Sylvia? Czy może jest to psychologiczny koszmar z seryjnym mordercą w centrum? A może klaustrofobiczne psychologiczne kino grozy? Perkins jest na tyle sprawnym rzemieślnikiem, że nawet zupełnie odklejony od reszty fabuły finał potrafi podać w strawny sposób. Ba, daje nam w nim kilka pomysłowo upiornych obrazów, które przypominają sceny z udziałem Nicolasa Cage'a w "Kodzie zła".
Świetna jest też Maslany jako kobieta osaczana z każdą kolejną minutą przez tajemniczą siłę domu. Strach, szaleństwo, ale też heroizm - wszystko odbija się w spojrzeniu Maslany, grającej przez sporą część filmu samotną kobietę zamkniętą w środku lasu. "Bezpieczne miejsce" jest najmniej oryginalnym filmem Perkinsa od lat, ale wciąż działa jako horror, który w sezonie pełnym zjawiskowego kina grozy, jak "Oddaj ją" braci Phillippou, "Grzesznicy" Ryana Cooglera czy "Zniknięcia" Zach Creggera pewnie zostanie zapomniany. Ważne jednak, że nie koniec roku wywoła kilka dreszczy na karkach widzów. Szczególnie tych lubiących spacery po lesie.
7/10
"Bezpieczne miejsce" (Keeper), reż. Osgood Perkins, USA 2025, dystrybutor: M2 Films, premiera kinowa: 26 grudnia 2026 roku.