Hayden Panettiere nie żyje. Gwiazda miała 36 lat
Hollywood wbrew pozorom pełne jest rozmaitych przesądów, klątw i zbiegów okoliczności. Niektóre tajemnice słynnych filmowych gwiazd do dziś pozostają niewyjaśnione i przez to wiernym fanom jeszcze trudniej jest pożegnać się ze swoimi idolami. Podobnie muszą czuć się teraz wielbiciele filmu "Księżniczka na lodzie".
Kilka dni temu świat filmu obiegła bowiem tragiczna informacja. Hayden Panettiere, amerykańska aktorka i piosenkarka, zmarła w swoim domu w Karolinie Południowej w wieku 36 lat. Według wstępnych ustaleń policji aktorka zmarła wskutek przedawkowania niebezpiecznych substancji. Artystka w ostatnich latach często wspominała o swojej walce z uzależnieniem, jednak biegli wciąż ustalają, w jakich okolicznościach doszło do tragedii.
Kondolencje z powodu śmierci Panettiere złożyli jej koledzy z planu i inni artyści, którzy podziwiali jej karierę, którą rozpoczęła już jako dziecko. "Pamiętam ją jako odważną, pełną energii, oddaną młodą aktorkę, która lśniła na planie zdjęciowym, a potem na ekranie swoim niezwykłym talentem" - oświadczył reżyser "Księżniczki na lodzie" Tim Fywell. Panettiere pożegnała również gwiazda "Seksu w wielkim mieście" Kim Catrall.
Klątwa "Księżniczki na lodzie". Nie żyją główne aktorki
Wymiar tej tragedii jest jeszcze większy, jeśli spojrzymy na losy jej koleżanki z planu "Księżniczki na lodzie", Michelle Trachtenberg. Aktorka, która odegrała w filmie główną rolę łyżwiarki figurowej Casey, zmarła 26 lutego 2025 roku. Przyczyną jej śmierci były powikłania związane z cukrzycą.
Odejście kolejnej gwiazdy hitu młodzieżowego z lat 2000. w tak młodym wieku zaniepokoiło fanów słynnej produkcji, którzy śmierć Panettiere i Trachtenberg zaczęli rozpatrywać jako klątwę. Nie dość, że obie aktorki zmarły we wciąż niewyjaśnionych okolicznościach, odeszły również w bliskim odstępie czasu po sobie.
Reżyser "Księżniczki na lodzie" przyznał niedawno, że jest zdruzgotany tym, co spotkało jego podopieczne. "Michelle Trachtenberg, partnerka Hayden w filmie, stanowiła jej niesamowite dopełnienie. To były dwie zupełnie różne osobowości. Michelle - zwariowana, zabawna, z zaraźliwym śmiechem i genialnym, słodko-gorzkim wyczuciem komizmu. Hayden - odważna i zdeterminowana perfekcjonistka, która wiele godzin spędziła na nauce jazdy na łyżwach, całkowicie skupiona na tym, by każde ujęcie było trafne i prawdziwe. I tak też się stało" - mówił Fywell.
Przyjaźniły się od dziecka. Obie zmarły młodo
Michelle Trachtenberg i Hayden Panettiere nieprzypadkowo odegrały duet na dużym ekranie. Artystki przyjaźniły się od dzieciństwa - we wrześniu 2025 roku Panettiere zdradziła Entertainment Weekly, że ich dziadkowie mieszkali niedaleko siebie na nowojorskim Brooklynie, przez co jako dziewczynki często się ze sobą spotykały. "Nie tylko dorastałyśmy w tej samej branży, ale i znałyśmy się nawzajem, znałyśmy swoje rodziny, i to stosunkowo blisko, właśnie ze względu na odległość. Robiłyśmy imprezy na osiedlu. Mam wspomnienia o niej i o mnie sprzed lat" - dodała aktorka.
Choć wspomniana "Księżniczka na lodzie" była ich jedynym wspólnym projektem, gwiazdy często uczestniczyły w tych samych branżowych eventach.
Pół roku po śmierci Trachtenberg Hayden Panettiere wyznała, że jest wdzięczna losowi za czas spędzony z przyjaciółką. "Wspaniale było z nią pracować. Wspaniale było pracować z Kim Cattrall, która jest niesamowita, jest fenomenalna. To było wyjątkowe doświadczenie. Musieliśmy nauczyć się jazdy figurowej w sześć tygodni, co nie jest łatwym zadaniem. Ale było super. Świetnie się bawiliśmy i jestem bardzo wdzięczna, że mam z nią takie wspomnienia" - mówiła.











