"Przekleństwa niewinności": koszmar dorastania, mistyka pierwszego zauroczenia i pożądanie
Jeffrey Eugenides zawrócił młodej Sofii w głowie, bo uchwycił to, co z pozoru nieuchwytne: koszmar dorastania, mistykę pierwszego zauroczenia i pożądanie kiełkujące w ciałach cnotliwych nastolatek. W obrazie wylegujących się w sypialni sióstr Lisbon, które całe dnie leniuchują pośród porozrzucanych ubrań i kosmetyków, debiutantka dostrzegła coś czego nigdy nie miała, wychowując się u boku macho ojca i dziewięciu mężczyzn. Bałagan, który mógł zostawić po sobie tylko dziewczyński huragan Coppola z nostalgią odtworzy w swoim debiucie w 1999 roku, a także siedem lat później w coming-ag-owej pop-biografii Marii Antoniny.
Siostry Lisbon z przedmieść Michigan: Cecilię (Hanna Hall), Lux (Dunst), Bonnie (Chelse Swain), Mary (AJ Cook) i Therese (Leslie Hayman) poznajemy za sprawą bezimiennego narratora, który po latach wspomina dziewczęta z perspektywy paczki nastoletnich adoratorów. Operator Edward Lachman omiata je wzrokiem właściwym dla chłopięcych podglądaczy. Zwolnione tempo, zbliżenie na twarz, zamrożenie kadru - bohaterki prezentują się widzom niczym gwiazdy topowego girlsbandu. W optyce narratora i jego koleżków panny Lisbon są jednak znacznie bardziej niewinne: to najprawdziwsze anioły, złotowłose stworzenia o magnetycznym spojrzeniu i enigmatycznym uśmieszku, których nie sposób poznać, ani tym bardziej posiąść.
"Fatum" "Przekleństw niewinności" uwidacznia się już w pierwszych minutach filmu, gdy dowiadujemy się, że całą piątkę sióstr Lisbon czekają raczej nie najszczęśliwsze losy. Zaczyna się od nieudanej próby samobójczej najmłodszej członkini rodu, trzynastoletniej Cecilii. Lekarz na widok jej podciętych dziecięcych nadgarstków poucza ją, że jeszcze nie jest na tyle dorosła, żeby wiedzieć, jak ciężkie bywa życie. "To oczywiste, panie doktorze, że nigdy nie był pan trzynastolatką" - odpowiada Cecilia. Ale cóż właściwie znaczy być trzynasto czy piętnastolatką w latach siedemdziesiątych? O Cecilii, Lux, Bonnie, Mary i Theresie niewiele wiadomo, bo Eugenides celowo napisał swoją powieść z punktu widzenia fetyszyzujących siostry chłopców. Sofia Coppola rozszerza narrację o dziewczęce spojrzenie, choć robi to niezwykle subtelnie, nie pozostawiając odbiorcom więcej niż kilka poszlak.
"Przekleństwa niewinności": kiedy dom dla nastolatek staje się więzieniem
Niedawno świat obiegły wieści z Ohio o 16 dzieciach więzionych w nieludzkich warunkach przez swoich rodziców i dziadków. Sąsiedzi oczywiście nic nie widzieli, o niczym nie słyszeli, a służby dotarły do ofiar "przy okazji" pracy nad zupełnie innym śledztwem. Ta historia, choć dużo mroczniejsza i pozbawiona filtra filmowej teen dramy, mimowolnie skojarzyła mi się z fabułą "Przekleństw niewinności". Dlaczego? Przecież państwo Lisbon to porządni ludzie - zamiast bić swoje dzieci, otaczają je miłością i opieką. Pan Lisbon to szkolny matematyk, człowiek o wielkiej niezręczności, lecz dobrym sercu. Pani Lisbon to z kolei strażniczka domowego ogniska - kobieta nosząca przysłowiowe spodnie, która skrupulatnie zarządza mimozowatym mężem i niesfornymi córkami. Nie ma przecież żadnego powodu, by ktokolwiek z najbliższego otoczenia zainteresował się tym, co dzieje się u nich w domu, prawda?
Po tym, jak Cecilia podejmuje kolejną próbę odejścia ze świata, żałoba na stałe gości w posiadłości Państwa Lisbon. Przytulny dom z miękką wykładziną i cukierkowym umeblowaniem staje się dla młodocianych bohaterek więzieniem. Szkodliwa nadopiekuńczość matki zamienia się w rodzicielską tyranię, a egzystencja sióstr w długoterminową nudę oraz ciąg tragicznych wydarzeń. Coppola, dbając w filmie o humor i atmosferę nastoletniego kina inicjacji, serwuje nam jednak wrażenie, że wszystko się jakoś ułoży. Lux nieoczekiwanie wpada w oko szkolnego bożyszcza, Tripa Fontaine'a, który zaprasza ją na bal. Za namową chłopaka, rodzice wypuszczają całą piątkę córek na ich pierwszy i ostatni dancing w życiu.
Lux traci dziewictwo na boisku piłkarskim, zasypiając u boku deklarującego jej wierność Tripa. Gdy dziewczyna budzi się o świcie, chłopaka już dawno nie ma. Konsternacja i dojmujący smutek wymalowane na twarzy czternastolatki zostają w pamięci jako najbardziej wstrząsający obraz "Przekleństw niewinności". Adaptacja Eugenidesa jawi się wówczas jako elegia dla straconych złudzeń i nastoletnich rozczarowań. Wyzbycie się niewinności okazuje się pierwszą symboliczną śmiercią Lux, a jej poranny powrót do domu taksówką przypieczętowaniem statusu sióstr jako bezradnych więźniarek. Co paradoksalne, im rzadziej bohaterki wychodzą z domu, tym większą sensację budzą wśród podglądających je z okna z naprzeciwka chłopców.

Co w latach 70. zrobić z kipiącą seksualnością nastolatek?
Co w latach 70. zrobić z kipiącą seksualnością nastolatek? Państwo Lisbon rozkładają ręce w geście bezradności, a podekscytowani chłopcy zacierają ręce, mając nadzieję, że Lux w końcu zaprosi któregoś z nich na dach pod osłoną nocy. Na szukające emancypacji i chwili oddechu bohaterki bojaźliwie spogląda z ukrycia Matka Boska z porozwieszanych po domu obrazków religijnych. Najsurowszy wzrok należy jednak do Pani Lizbon, która niczym policja obyczajowa z Iranu każe spalić córce jej ulubione winyle Aerosmith. Choć Coppola i Eugenides nie zdradzają powodów, dla których siostry postanawiają porzucić swoje życie na amerykańskich suburbiach, dla wielu oczywistym jest, że wina leży po stronie diabelskiej figury matki, przywołującej zresztą na myśl najgorszą rodzicielkę w historii kina: ortodoksyjną Margaret White z filmu "Carrie" Briana de Palmy.
Pani Lisbon więzi córki, bo za bardzo je kocha; bo sama od lat żyje bezwolnie w roli idealnej gospodyni z przedmieść. Coppola pokazuje, jak mistyka kobiecości, a więc horror uprzywilejowanych żon i matek, czujących pustkę i udrękę mimo pozornego dobrobytu, przybiera formę międzypokoleniowej traumy. Czasy zmieniają się: Amerykę ogarnia druga fala feminizmu, kobiety odchodzą od mężów, a Pani Lisbon nadal tkwi w swoim iluzorycznie szczęśliwym małżeństwie, niegotowa na to, by jej dziewczynki stały się dorosłe. Jedyne czego brakuje "Przekleństwom niewinności" to rozwinięcie perspektywy matki - postaci niedocenianej i niemniej tragicznej niż jej córki.
Siostry Lisbon wpasowują się w filmowy stereotyp manic pixie dream girls, ale nie dlatego, że film Coppoli jest niefeministyczny, lecz dlatego, że narrator i jego świta redukują bohaterki do swoich romantyczno-seksistowskich wyobrażeń. Chłopcy fetyszyzują Cecilię, Lux, Bonnie, Mary i Theresę jako piękne, depresyjne i tajemnicze istotki, nie chcąc tak naprawdę dostrzec i zrozumieć powodów ich cierpienia. "Przekleństwa niewinności" opowiadają więc o micie kobiecości sprzedawanym bezrefleksyjnie młodym mężczyznom przez patriarchat - o tym, że w relacjach chodzi wyłącznie o utrzymanie niepewności i ciągły podbój. Okazanie czułości to przecież oznaka słabości, dlatego Trip zostawia Lux na boisku, niepewny, tego, co powinien zrobić, spełniwszy swoją największą fantazję.
"Przekleństwa niewinności": jeden z najlepszych debiutów współczesnego kina
"Przekleństwa niewinności", słusznie porównywane do "Pikniku pod wiszącą skałą" (1975), to jeden z najlepszych debiutów współczesnego kina. Swój sensualny i frenetyczny klimat zawdzięcza melancholijnej muzyce francuskiego zespołu Air oraz impresyjnym zdjęciom Lachmana, któremu mimo obecnego w narracji męskiego spojrzenia, udaje się nie uprzedmiotawiać ekranowych bohaterek. Skojarzenie z arcydziełem Petera Weira nie wynika jedynie z dziewczyńskiej estetyki czy kasandrycznego przeczucia śmierci towarzyszącym obu filmom w zasadzie już od pierwszej sceny. Coppola i Weir wyłuskują z filmowego rytuału przejścia pewne ekofeministyczne przesłanie.
U Weira wisząca skała reprezentuje czystą enigmę. Można interpretować ją jako axis mundi, miejsce wyjątkowej świętości, wehikuł czasu czy niemego świadka kolonizatorskich zbrodni. Oferuje Mirandzie, Marion i Pannie McCraw emancypację: możliwość wypisania się ze świata wiktoriańskich reguł oraz ucieczkę do zupełnie nowego, nieznanego wymiaru. U Coppoli zażyłość bohaterek z naturą oddaje ich społeczną izolację i zniewolenie. Cecilia, Lux, Bonnie, Mary i Theresa bronią przed wycinką ostatnie na ich podwórku drzewo, bo rozumieją tragedię przyrody sprowadzonej do krótko przyciętych trawników, skażonych wód, wciąż wydłużającej się listy zwierząt zagrożonych wyginięciem i wykarczowanych pni. Siostry Lisbon wzorem uczennic z pensji Appleyard wybierają dezercję. "Przekleństwa niewinności" przeklinają i krytykują więc świat, w którym kobiety skazane są na niewolę i tragiczne zakończenie.
8/10
"Przekleństwa niewinności" (The Virgin Suicides), reż. Sofia Coppola, USA 1999, dystrybucja: Past Perfect, ponowna premiera kinowa: 10 lipca 2026 roku.














