Powtórka z rozrywki? Ani trochę. Ten film zestarzał się jak wino

Robert De Niro w filmie "Kasyno" /Universal/Collection Christophel/East News /East News

14 listopada 2025 roku minęło 30 lat od premiery "Kasyna" Martina Scorsese. Pięć lat po sukcesie "Chłopców z ferajny" reżyser powrócił do gangsterskich klimatów, znów z Robertem De Niro i Joe Pescim w rolach głównych. Show ukradła jednak Sharon Stone, która za kreację porywczej żony szefa kasyna otrzymała jedyną w swej karierze nominację do Oscara. Dla aktorki zdjęcia były niezwykle trudne z powodu kontuzji pleców. Wiele dni zdjęciowych spędziła, walcząc z obezwładniającym bólem.

Fabuła skupiała się na losach Sama "Ace’a" Rothsteina (Robert De Niro), który otrzymuje od szefów mafii z Chicago polecenie kierowania kasynem Tangiers w Las Vegas. W interesach i ochronie ma mu pomagać Nicky Santoro (Joe Pesci), jego przyjaciel z dzieciństwa i wzbudzający strach brutalny gangster. Ace zakochuje się wkrótce w oszustce i byłej tancerce Ginger McKennie (Sharon Stone), z którą zakłada rodzinę. Histeryczna żona i nieobliczalny przyjaciel szybko zaczynają spędzać mu sen z powiek. W dodatku kasynem interesują się lokalne władze i służby federalne.

"Kasyno". "To nie ma fabuły"

Latem 1989 roku dziennikarz śledczy Nicholas Pileggi trafił na artykuł opisujący konflikt między Frankiem Rosenthalem, który kierował kasynami w Las Vegas, i jego żoną Geri McGee, byłą tancerką. Wtedy pojawił się pomysł, by napisać książkę o związkach zorganizowanych grup przestępczych z Miastem Grzechu. Pileggi był już autorem "Wiseguy". Właśnie kończyły się zdjęcia do jego filmowej adaptacji pod tytułem "Chłopcy z ferajny". Za jego kamerą stał Martin Scorsese, którego dziennikarz zaraz poinformowało swoich zamiarach. Pragnął, by po premierze książki napisać na jej podstawie scenariusz. Reżyser zaproponował, by zrobić odwrotnie.

Reklama

Razem pracowali nad scenariuszem przez pięć miesięcy. Postanowili zachować rozmach Las Vegas, a jednocześnie nieco uprościć historię. Rosenthal zarządzał kilkoma kasynami. By ukazać jego metody, w filmie wystarczyło jedno – fikcyjne Tangiers. Obaj byli i tak przytłoczeni ilością faktów, które musieli zamieścić w filmie. Scorsese śmiał się później, że "Kasyno" nie ma fabuły. "To trwa trzy godziny. Wiesz, o co chodzi. Dużo się dzieje, jest dużo historii, ale fabuły nie ma wcale" – mówił w dodatkach do wydania filmu na nośniku Blu-ray.

"Kasyno". Joe Pesci przeraził statystów

W produkcję szybko zaangażowano ludzi powiązanych z kasynami lub światem przestępczym. Prawdziwy Rosenthal nie był zainteresowany współpracą, dopóki nie dowiedział się, że za kamerą stanie Scorsese, a w jego filmowe alter ego – Sama "Ace’a" Rothsteina – wcieli się Robert De Niro. Ponieważ był ogromnym fanem "Chłopców z ferajny", zaraz zgodził się pomagać przy filmie. Konsultantem został także Frank Cullotta, dawny członek mafii, który dołączył do programu ochrony świadków. W opartą na nim postać Franka Marino wcielił się Frank Vincent.

Scorsese postanowił obsadzić jako psychopatycznego Nicky’ego Santoro Joe Pesciego. Nie obawiał się zarzutów, że jest to postać niemal identyczna co Tommy DeVito z "Chłopców z ferajny", który przyniósł aktorowi Oscara. Pesci był bardzo podobny do Anthony’ego Spilotro, na którym bazowano jego rolę. Po charakteryzacji wyglądał niemal jak jego lustrzane odbicie. Podobieństwo było tak duże, że gdy Pesci pojawił się na planie sceny w kasynie, niektórzy statyści, którzy pamiętali prawdziwego Spilotro, dostali ataku paniki.

"Kasyno". Sharon Stone myślała, że Martin Scorsese ją spławia

Największą trudność sprawiło znalezienie odtwórczyni roli Ginger McKenny, czyli żony Rothsteina. Scorsese zaproponował ją Michelle Pfeiffer, ale ta odmówiła, wskazując na podobieństwa do jej postaci z "Człowieka z blizną". Wtedy pojawił się pomysł obsadzenia Sharon Stone. O aktorce zrobiło się głośno za sprawą jej występu w "Nagim instynkcie". Niestety, kolejne role w "Sliver" i "Specjaliście" zostały chłodniej przyjęte. Reżyser umawiał się z nią dwukrotnie na rozmowę. Za każdym razem musiał jednak odwołać spotkanie z powodu nagłej sytuacji. Stone pomyślała, że ją zbywa. Gdy zaproponowano trzecie spotkanie, odmówiła i wybrała się na kolację z przyjaciółmi. Scorsese wyśledził ją i osobiście pojawił się w restauracji, by porozmawiać z nią o roli Ginger.

Gwiazdorską obsadę dopełnił James Woods jako Lester, dawny chłopak McKenny. Gdy aktor dowiedział się, że Scorsese chce z nim pracować, zostawił w jego biurze krótką wiadomość: "w każdym czasie, w każdym miejscu, każdą rolę, za każdą gażę". Wszystkie swoje sceny nakręcił w dwa dni.

"Kasyno". "Dobrze, że zostałeś prawnikiem"

Gdy przyszło do obsadzenia postaci prawnika Oscara Goodmana, Rosenthal zaproponował, by sam zainteresowany wcielił się w swoją osobę. Ten zgodził się, chociaż nie miał żadnego doświadczenia aktorskiego. Jego braki dały o sobie szybko znać. Goodman nie potrafił zapamiętać swoich kwestii. Próbowano pomóc mu kartami z tekstem, bez skutku. "Po trzech dniach kręcenia od początku tej samej sceny Scorsese w końcu powiedział, żebym zrobił to tak, jakby była to prawdziwa rozprawa" – wspominał Goodman w rozmowie z portalem "Neon". Gdy "Kasyno" weszło do kin, otrzymał telefon od swojej matki. "Oskarze, widziałam twój film. Dobrze, że zostałeś prawnikiem". Wkrótce porzucił jednak tę pracę. W latach 1999-2011 pełnił urząd burmistrza Las Vegas.

"Kasyno". Sharon Stone mierzyła się z niewyobrażalnym bólem

Zdjęcia do filmu nie obyły się bez problemów. Stone przez wiele dni mierzyła się z dawną kontuzją pleców, która powodowała u niej ogromny ból. Wszystko z powodu sukni Ginger. Najgorsza była złoto-biała, zdobiona koralikami, która ważyła niemal 19 kilogramów. Jej postać nosiła w całym filmie czterdzieści strojów. Przebił ją tylko De Niro, który miał ich siedemdziesiąt. Oboje mogli zachować wszystkie ubrania po zakończeniu zdjęć. Budżet na kostiumy wyniósł milion dolarów.

Konsultanci dawali często znać, że nie są zadowoleni z decyzji scenariuszowych. Rosenthal najbardziej narzekał na scenę, w której Sam żongluje. Zaznaczał, że on nigdy nie pajacowałby tak przed kamerami. Z kolei Cullotta nie zgadzał się, by jego filmowe alter ego uczestniczyło w zabójstwie Nicky’ego w finale filmu. Scorsese przekonywał go przez długi czas, że grany przez Pesciego bohater straciłby uważność i pozwolił na atak tylko przy osobie, której ufa. Na tę scenę nie narzekał natomiast Frank Vincent. We wcześniejszych filmach Scorsese, "Wściekłym byku" i "Chłopcach z ferajny", to on dostawał baty lub ginął z ręki postaci Pesciego. Teraz role w końcu się odwróciły.

"Kasyno". To nie są "Chłopcy z ferajny 2"

Ostatecznie Rosenthal był umiarkowanie zadowolony. "‘Kasyno’ jest nierówne" – napisał na swojej stronie internetowej. "Nie potrafię określić, ile [z przedstawionej historii] wydarzyło się naprawdę, a ile to fikcja. Postacie były dobrze zagrane, a wiele scen i wydarzeń trafia w punkt. […] Chociaż chronologia się nie zgadza, a sporo wątków zostało wymyślonych z myślą o dużym ekranie, ‘Kasyno’ daje widzom bliski prawdy obraz wydarzeń i ludzi ze ‘starych, dobrych czasów’ Las Vegas".

Krytycy byli nastawieni do filmu pozytywnie, chociaż wskazywali jego podobieństwa do "Chłopców z ferajny". Po latach wielu wskazywało, że mimo powtarzających się nazwisk w obsadzie i podobnej tematyki, oba dzieła znacznie się różną, przede wszystkim za sprawą dynamicznej reżyserii Scorsese. 
Film nie miał wiele szczęścia podczas sezonu nagród. Stone otrzymała Złoty Glob za główną rolę kobiecą w dramacie. Miała także szansę na Oscara, ale przegrała z Susan Sarandon za "Przed egzekucją". Scorsese nie narzekał – film okazał się sukcesem kasowym. Przy budżecie 40 milionów dolarów zarobił na całym świecie ponad 116 milionów. Dziś "Kasyno" jest wymieniane jako jeden z jego najlepszych filmów.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Kasyno | Martin Scorsese | Robert de Niro | Joe Pesci | Sharon Stone
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL