"Kod zła" doczeka się kontynuacji. Nicolas Cage jest dumny ze swojej postaci w filmie
Wiemy już, że głośny horror z 2024 roku, "Kod zła", doczeka się kontynuacji. Nicolas Cage i Osgood Perkins chcą rozszerzyć uniwersum o agentce FBI (Maika Monroe), która tropiła zabójcę o pseudonimie Longlegs (Cage). Nic dziwnego - film okazał się być wielkim sukcesem kasowym. Przy budżecie 10 mln dolarów zarobił aż 128 mln!
"Kod zła" zdecydowanie zwrócił na siebie uwagę. Maika Monroe, którą znamy z niszowego "Coś za mną chodzi", umocniła swoją pozycję jako "królowej krzyku", a Nicolas Cage, znany z przedziwnych kreacji filmowych, dał świetny popis umiejętności aktorskich.
Oz Perkins ponownie napisze scenariusz i wyreżyseruje film, a Nicolas Cage powróci jako gwiazda i producent. Szczegóły projektu są na ten moment owiane tajemnicą. Wiemy natomiast, że premiera planowana jest na 14 stycznia 2028 roku, a sam film ma być "osadzony w uniwersum", a nie być bezpośrednim sequelem pierwowzoru.
"Można chyba powiedzieć, że czuję dumę z posiadania tej postaci. Ta postać jest dla mnie osobista, ponieważ moja mama miała na mnie wpływ - nie żeby moja mama była aż tak szalona, ale nie chcę, żeby ktokolwiek inny grał moją mamę, więc jeśli mają to robić, to robią to ze mną" - wyznał aktor podczas nowojorskiej premiery serialu "Spider-noir", w którym również jest główną gwiazdą.
Zaskakującą zmianą jest to, że nowy film powstaje w Paramount, a nie w studiu Neon, które stało za oryginałem. "Nie znam fabuły i nie poznałem nowego Paramount" - kontynuował Cage, nawiązując do nowego właściciela pod kierownictwem Davida Ellisona. "Pracowałem ze starym Paramount: cała moja rodzina miała tam wiele projektów, więc dla mnie jest to naprawdę bogata historia. Mam nadzieję, że cokolwiek się stanie, będą mieli taki sam szacunek do filmów i filmowców".
Zobacz też: Spektakularny sukces "Ojczyzny". Zagraniczne media o filmie Polaka










