Gierszał wciela się w niemieckiego trenera narciarstwa pracującego z młodzieżową reprezentacją, która trafia do położonego wysoko w górach hotelu. To właśnie tam dochodzi do tajemniczego zaginięcia czternastoletniej zawodniczki. Na sytuację patrzymy oczami dziewięcioletniej Ines. To poprzez nią film opowiada o strachu, przemocy i cieniu historii, jaki unosi się nad Chile początku lat 90.
Jakub Gierszał o pracy nad "The Meltdown". Ekipa była odcięta od świata
Gierszał przyznaje, że jego droga do południowoamerykańskiego projektu zaczęła się dość niepozornie. "Dostałem zaproszenie na casting. Szukali niemieckiej postaci, trenera narciarstwa, i poprzez jakąś drogę castingową dostałem ten projekt" - opowiada.
Ekipa spędziła razem siedem tygodni praktycznie odcięta od świata, wysoko w górach, w hotelu, który był jednocześnie planem zdjęciowym i miejscem zamieszkania.
"Kręciliśmy w tym samym hotelu, w którym spaliśmy" - wspomina. "Właściwie jedynym miejscem, gdzie można było się schować, był pokój albo góry. Najbliższe miasteczko było prawie dwie godziny samochodem i to tylko przy dobrej pogodzie".
Ta izolacja sprawiła, że filmowa ekipa bardzo szybko zaczęła funkcjonować jak zamknięta społeczność. Gierszał rozmawiał z Chilijczykami nie tylko o pracy, ale też o historii, polityce i współczesnych nastrojach społecznych. "Chciałem się trochę dowiedzieć na temat kraju, ludzi tego kraju, ich nastrojów, samopoczucia" - mówi. "Jestem tego zdania, że jak już się decyduję na taką podróż i przygodę, to chciałbym wejść w nią możliwie najpełniej".
"The Meltdown" rozlicza się z trudną historią Chile
"The Meltdown" jest drugim filmem planowanego tryptyku Manueli Martelli po głośnym "1976", które było również pokazywane w Cannes. Reżyserka próbuje opowiadać historię Chile poprzez losy zwykłych ludzi i prywatne doświadczenia jednostek. W tle thrillera o zaginięciu młodej narciarki pojawiają się bardzo wyraźne odniesienia do zniknięć ludzi w czasie dyktatury Augusta Pinocheta i trudnego procesu budowania nowej tożsamości Chile po 1990 roku. Aktor podkreśla jednak, że Martelli nie tworzy kina publicystycznego w prostym sensie. "To jest połączenie politycznego i prywatnego, autorskiego spojrzenia na rzeczywistość" - mówi.
Gierszał podkreśla, że choć współczesne kino jest już w ogromnym stopniu zunifikowane, to wciąż istnieją różnice mentalne i kulturowe. "Każda ekipa na świecie jest od razu rozpoznawalna, wiadomo kto pełni jaką funkcję" - mówi. "Potem wchodzą te drobne różnice mentalne i kulturowe".
Chilijczyków wspomina z dużą sympatią. "Są temperamentni i troszeczkę inaczej podchodzą do kwestii czasu, i życia generalnie" - śmieje się aktor.
"The Meltdown" wpisuje się w jeden z najmocniejszych trendów tegorocznego Cannes - dominuje kino, które próbuje poradzić sobie z duchami przeszłości. Film jest pokazywany w czasie festiwalu w ramach sekcji Un Certain Regard.










