Łysy, twardy i nie do podrobienia - Jason Statham to jeden z tych aktorów, których nie da się z nikim pomylić. Mówi się o nim jak o "twardzielu ze starej szkoły": wiele trudnych sekwencji kaskaderskich wykonuje samodzielnie. Nie tylko gra odważnych bohaterów stawiających życie na szali, ale sam regularnie ryzykuje na planie filmowym. Nagroda? Spektakularne widowisko, któremu nie dorównają żadne efekty specjalne.
Jason Statham: kaskader, jakich mało
Aktor ma doświadczenie, jakiego próżno szukać u innych gwiazd kina akcji. Jego sportowa przeszłość i świetna kondycja wielokrotnie pomagały mu nie tylko błyszczeć na ekranie, ale i wyjść cało z bardzo trudnych sytuacji.
Podczas zdjęć do "Niezniszczalnych 3" w Bułgarii Statham prowadził ważącą trzy tony ciężarówkę. W pewnym momencie okazało się, że pojazd… nie ma hamulców. Rozpędzona maszyna przebiła barierki molo i runęła wprost do Morza Czarnego, tonąc na głębokości kilkunastu metrów. Aktor został uwięziony w kabinie pod wodą, mając na sobie ciężkie buty oraz pasy z bronią. Wtedy doświadczenie zdobyte podczas treningów nurkowych uratowało mu życie - zachował zimną krew, otworzył okno i samodzielnie wydostał się na powierzchnię. Cały plan zamarł w przerażeniu, ale Statham po prostu wypłynął i wrócił do pracy.
Z kolei w finale kultowej "Adrenaliny" z 2006 roku bohater grany przez Stathama walczy z przeciwnikiem, lecąc helikopterem. Brzmi jak typowa hollywoodzka iluzja? Nic bardziej mylnego! Aktor naprawdę znajdował się na płozach śmigłowca lecącego nad Los Angeles na wysokości ponad 600 metrów. Jedynym zabezpieczeniem była cienka linka asekuracyjna ukryta pod kostiumem. Po latach gwiazdor przyznał, że był to jeden z najbardziej szalonych pomysłów, jakie kiedykolwiek zaakceptowano w Hollywood - dziś prawdopodobnie użyto by w tym celu głównie efektów komputerowych.
W drugiej części serii "Transporter" Statham również dał popis umiejętności. W jednej ze scen wykonuje manewr wymagający perfekcyjnej kontroli nad pojazdem podczas najazdu na rampę. Choć ujęcie wsparto efektami cyfrowymi, kluczowy moment jazdy przy dużej prędkości aktor wykonał osobiście, przyznając później, że najmniejszy błąd mógł skończyć się tragicznie.
Walczy o prawa kaskaderów
Po latach pracy na granicy możliwości własnego organizmu Jason Statham stał się jednym z najgłośniejszych rzeczników środowiska kaskaderskiego w Hollywood. Aktor wielokrotnie apelował o większe docenienie osób odpowiedzialnych za najbardziej widowiskowe sceny akcji i aktywnie wspierał pomysł stworzenia osobnej kategorii Oscarów dla kaskaderów.
Już niebawem aktor po raz kolejny udowodni, na co go stać! 21 sierpnia do kin wchodzi "Buntownik". Jedno jest pewne - jeśli na ekranie zobaczymy wbijający w fotel wyczyn, istnieje spora szansa, że wykonał go sam Jason Statham.
"Buntownik": co wiemy o filmie?
Cole Reed ma za sobą lata służby w policyjnych siłach specjalnych. Dziś działa w sektorze prywatnym jako ochroniarz potężnego miliardera, ceniąc sobie dobre pieniądze i przewidywalność. Jednak gdy jego mocodawca zostaje brutalnie zamordowany, Cole musi znów stanąć do walki z potężnym wrogiem. Ścigając zabójców, trafia na trop międzynarodowego spisku handlarzy ludźmi, który sięga najwyższych kręgów władzy. W poszukiwaniu sprawiedliwości bohater przedostaje się na pokład statku przewożącego setki uprowadzonych kobiet i dzieci. To, co miało być zemstą, stanie się walką o życie niewinnych.
W obsadzie zobaczymy Jasona Stathama, Annabelle Wallis oraz Adriana Lestera.












