Konflikt między Blake Lively a Justinem Baldonim, gwiazdami filmu "It Ends With Us", rozpoczął się w 2024 roku i szybko przerodził się w głośną sprawę sądową. Lively oskarżyła Baldoniego o molestowanie, twierdząc, że aktor wywołał u niej "poważny niepokój emocjonalny". W odwecie Baldoni zarzucił aktorce próby sabotażu, utrudnianie pracy na planie oraz przerabianie scenariusza bez jego wiedzy i zgody.
Sprawa ostatecznie trafiła do sądu, a do mediów przedostała się pełna zawartość ugody. Formalne złożenie wniosku o ugodę nastąpiło dziś rano, po tym jak strony podpisały w poniedziałek list intencyjny określający podstawowe i wiążące zasady porozumienia.
Lively i Baldoni: Warunki ugody
Zaledwie dwa tygodnie przed planowanym rozpoczęciem rozprawy obie strony zawarły ugodę, co prawnicy aktorów skomentowali w oficjalnym oświadczeniu:
"Produkt końcowy - 'It Ends With Us' - jest powodem do dumy dla wszystkich, którzy pracowali nad jego powstaniem. Podnoszenie świadomości (...) to cel, który popieramy. Zdajemy sobie sprawę z wyzwań, jakie niósł ze sobą ten proces, i uznajemy, że obawy wyrażone przez panią Lively zasługiwały na wysłuchanie. Wciąż jesteśmy zdecydowani na rzecz miejsc pracy wolnych od nieprawidłowości i nieproduktywnej atmosfery. Mamy szczerą nadzieję, że to doprowadzi do zamknięcia dyskusji i pozwoli wszystkim zaangażowanym na konstruktywny i pokojowy rozwój, w tym na tworzenie pełnego szacunku środowiska online".
Obecnie ujawniono kluczowe szczegóły dokumentu:
"Niezależnie od wszelkich przeciwnych postanowień niniejszej umowy, Strony Porozumienia potwierdzają i zgadzają się, że Blake Lively nie zrzeka się wszelkich roszczeń, praw i środków zaradczych w związku z jej oczekującym wnioskiem o zwrot kosztów zastępstwa procesowego, potrójnego odszkodowania i odszkodowania karnego na podstawie art. 47.1 Kodeksu cywilnego Kalifornii".
Finansowa pułapka na Baldoniego?
Jeśli kolejny etap postępowania pójdzie po myśli Lively, odszkodowania mogą wzrosnąć trzykrotnie i będą liczone w milionach dolarów. Dla samego Baldoniego oznacza to przykrą niespodziankę z "opóźnionym zapłonem". Choć wciąż pozostaje wiele niewiadomych, prawniczka Lively zdradziła w rozmowie z "Deadline", że strona Baldoniego zrzekła się prawa do apelacji, co oznacza, że wyrok, który zapadnie, będzie ostateczny.
Eksperci prawni uważają to za ogromne zwycięstwo Blake Lively. Prawnicy Baldoniego nie odnieśli się jeszcze oficjalnie do najnowszych wydarzeń, jednak Bryan Freedman, reprezentujący aktora, stwierdził w wywiadzie dla TMZ, że prawdziwym powodem, dla którego Blake zgodziła się na ugodę, był strach przed zeznaniami świadków i stawieniem czoła przesłuchaniu podczas rozprawy.
Mimo zawartej ugody, termin rozprawy wyznaczony na 18 maja nie został odwołany i nadal widnieje w kalendarzu sądu.










