Jest to mieszanka zaskakująca, bo opowieści o przebudzonych z sarkofagów mumiach z klasycznego kina grozy studia Universal zawsze szły w zupełnie inną stronę. Wersja z Borisem Karloffem (1932) i filmy Hammera z Christopherem Lee (1959-1971) dały podłoże pod cały gatunek kina o potworach. Filmy z Fraserem (1999-2008) nawiązywały natomiast do kina nowej przygody spod znaku Indiany Jonesa. Mumia przez lata była elementem niespodziewanych gatunkowych zabaw. W końcu ganiali ją nawet Abbott i Costello, ale już nieudany film z Tomem Cruisem z 2017 roku utopił próby zbudowania "Dark Universe" studia Universal.
"Mumia: Film Lee Cronina": nazwisko w tytule? Taki zaszczyt spotyka tylko największych
Cronin, który poza swoją wersją "Martwego zła" z 2023 roku, ma też na koncie ciekawego "Impostora", na tyle mocno naznaczył film własnym stylem, że jego nazwisko zostało umieszczone w tytule. Taki zaszczyt spotyka zazwyczaj tylko największych mistrzów gatunku, jak John Carpenter czy Steven King, ale franczyza ze stemplem mumii jest na tyle specyficzna, iż producenci woleli ostrzec widzów, że dostaną coś zupełnie nowego. W jednej z akcji promocyjnych pojawił się nawet komunikat, że w tej "Mumii" nie ma Brendana Frasera.
"Mumia: Film Lee Cronina" jest autorskim ujęciem tej mitologii, ale jednocześnie nad wszystkim czuwają czołowi dzisiejsi producenci kina grozy - James Wan i Jason Blum, którzy dbają, by widzowie dostali atrakcyjną hollywoodzką rozrywkę.
Wszystko zaczyna się w Kairze. Zło powoli przejmuje cały dom
Wszystko zaczyna się w Kairze, czyli w jednym wielkim grobowcu z ukrytymi w różnych miejscach sarkofagami. W stolicy Egiptu mieszka amerykańska rodzina. Charlie (Jack Reynor) jest reporterem, który właśnie dowiedział się, że dostał wymarzoną pracę w Nowym Jorku. Jego żona Larissa (Laia Costa) pracuje jako pielęgniarka. Para oczekuje trzeciego dziecka. Wszystko wydaje się układać perfekcyjnie, ale ich najstarsza córka Katia (Emilly Mitchell) w tajemnicy przed rodzicami zaprzyjaźnia się z wiedźmowatą kobietą (Hayat Kamille), która pewnego dnia rzuca na nią jakieś zaklęcie i Katię porywa. Rodzina jest załamana, zaś śledztwo prowadzone przez egipską panią detektyw Dalię (May Calamawy) pozostaje nierozwiązane.
Mija osiem lat. Rodzina wróciła pod dach matki Larissy, Carmen (Veronica Falcon) do Albuquerque w Nowym Meksyku. Przez traumę związaną z porwaniem Katie ich pozostałe dzieci, syn Sebastian (Shylo Molina) i urodzona już w USA Maud (Billie Roy), są chowane pod kloszem. Zło jednak dopada rodzinę, której szczęście zostało przerwane wcześniej w Kairze. Katie odnajduje się w sarkofagu, który wypadł z samolotu podczas katastrofy lotniczej. Mająca już 17 lat dziewczyna (Natalie Grace) nie jest jednak córką, która została porwana. Zło, jakie w niej się czai, powoli przejmuje cały dom, infekując rodzinę i jej otoczenie.
W tym miejscu film mógł pójść w różne kierunki. Mogła to być opowieść o koszmarze traumy zarówno porwanej dziewczyny, jak i obwiniających się winą rodziców. Mogła to być klaustrofobiczna opowieść o nawiedzonym domu, który jest projekcją rodzinnych lęków i nieprzepracowania straty. Tyle że jest to kino rozrywkowe, więc dosyć prędko Lee Cronin zabiera w nas w przejażdżkę znaną z różnych mutacji "Egzorcysty", zaś wszystko podlewa sosem z kina gore. Choć tym razem zło ma twarz demona Nazmaraniana, nawiedzającego Egipcjan kilka tysięcy lat przed Chrystusem, to symbolika katolicka z obowiązkowym różańcem w centrum też się pojawia, bo przecież film jest kierowany do widza zachodniego.
"Mumia" jest zlepiona ze znanych elementów gatunkowych
"Mumia" jest zlepiona ze znanych elementów gatunkowych, co mogłoby drażnić bardziej, gdyby Cronin był mniej zdolnym rzemieślnikiem. Jednak razem z operatorem Davem Garbettem, z którym nakręcił też "Martwe Zło: Przebudzenie", stworzyli kilka świetnych ujęć (patrzcie na sufit podczas stypy pogrzebowej) i zbudowali atmosferę łączącą ze sobą pustynny klimat miasta znanego z "Breaking Bad" z wiecznie kryjącym tajemnicę Kairem.
Nie jest to horror wybijający się tylko ponad przyzwoite kino grozy, które tak bardzo lubimy w sezonie na komercyjne blockbustery. Nie zawodzi jednak, bo jest tym, co obiecuje w zwiastunie. Cieszę się, że mitologia z klasycznej "Mumii" skręciła w nieoczywistym kierunku, na eksploatowanie go w kolejnych sequelach. Jak wymyśla się demona o imieniu Nazmaranian, to trzeba zrobić całą serię, nieprawdaż?
6,5/10
Mumia: Film Lee Cronina" (The Mummy), reż. Lee Cronin, USA, Irlandia 2026, dystrybutor: Warner Bros., polska premiera kinowa: 17 kwietnia 2026 roku.











