Na początku lat 80. XX wieku producent Kip Ohman zwrócił się do scenarzysty Charlesa Edwarda Pogue'a z propozycją napisania remake'a "Muchy", klasyki kina science fiction z 1958 roku. Opowiadała ona o naukowcu, który opracowuje technologię teleportacji. W końcu postanawia przeprowadzić eksperyment na sobie. Przypadkiem w komorze maszyny teleportującej znajduje się mucha. W wyniku eksperymentu atomy człowieka i owada się łączą. Naukowiec zmienia się w monstrum.
Król komedii uratował "Muchę"
Po seansie filmu oraz przeczytaniu noweli George'a Langelaana, na której był on oparty, Pogue zgodził się napisać scenariusz remake'a. Zainteresowana produkcją obrazu była wytwórnia 20th Century Fox. Chociaż fabuła początkowo trzymała się ściśle historii opracowanej przez Langelaana, producent Stuart Cornfeld zasugerował, by zamiast na monstrum skupić się na przeobrażeniu głównego bohatera w potwora. Włodarze 20th Century Fox nie byli zachwyceni tym pomysłem. Wycofali się z finansowania filmu, ale zapewnili, że gdyby został on nakręcony, zgodzą się go dystrybuować.
Cornfeld zwrócił się o pomoc do swojego bliskiego przyjaciela i współpracownika Mela Brooksa. Mistrz komedii był zachwycony scenariuszem i zgodził się pełnić funkcję producenta. Starał się jednak, by ludzie nie utożsamiali go z nową "Muchą" - obawiał się, że oczekiwaliby wtedy kolejnej parodii. Razem z Cornfeldem rozpoczął także poszukiwania reżysera. Rozmawiali między innymi z Davidem Cronenbergiem. Kanadyjczyk był zainteresowany scenariuszem, ale pracował właśnie nad "Pamięcią absolutną" i nie mógł się zadeklarować. Wybór producentów padł więc na Roberta Biermana, młodego Brytyjczyka, który zachwycił ich swoimi krótkimi metrażami.

Tragedia zmusiła producentów do zmiany reżysera "Muchy"
"Mucha" była na wczesnym etapie preprodukcji, gdy doszło do tragedii. Córka Biermana zginęła podczas wakacji w Afryce. Reżyser zaraz udał się do swej rodziny. Brooks i Cornfeld skontaktowali się z nim po miesiącu. Usłyszeli wtedy, że nie jest on zdolny do pracy. Po raz kolejny odezwali się do niego po trzech miesiącach. Reżyser oznajmił, że nie może się zaangażować. Brooks odpowiedział, że rozumie. Bierman został zwolniony ze swojego kontraktu bez ponoszenia żadnych kosztów.
W tym samym czasie Cronenberg szukał kolejnego projektu po tym, jak zdjęcia do "Pamięci absolutnej" nie doszły do skutku. Gdy dowiedział się, że "Mucha" została bez reżysera, skontaktował się z Cornfeldem i Brooksem. Wyraził swoje zainteresowanie, ale poprosił o możliwość przepisania scenariusza. Nie uważał pierwszego draftu za szczególnie udany, ale widział w nim ogromny potencjał. Producenci zgodzili się. Kanadyjczyk przepisał całą fabułę. Według niego w ostatecznej wersji zachowała się zaledwie jedna linijka tekstu napisana przez Pogue'a. Cronenberg nalegał jednak, by obaj widnieli na liście płac jako scenarzyści. Zaznaczał, że bez pierwszej wersji nie mógłby opracować swojej.

Producenci obawiali się pracy z parą aktorów
Głównym bohaterem scenariusza Cronenberga był naukowiec Seth Brundle. Przedstawia on niedawno poznanej dziennikarce Veronice Quaife swoje największe osiągnięcie - maszynę do teleportacji. Prosi kobietę o wstrzymanie się z publikacją materiału, a w zamian obiecuje wyłączność. Po jakimś czasie oboje rozpoczynają romans. Brundle wciąż pracuje nad teleportacją żywych organizmów. Któregoś dnia, będąc pod wpływem alkoholu, postanawia przeprowadzić eksperyment na sobie. Nie zauważa jednak, że wraz z nim w komorze maszyny znajduje się mucha. Brundle uważa, że eksperyment zakończył się sukcesem. Veronica szybko zauważa jednak zmiany w jego charakterze. Wkrótce ciało naukowca zaczyna się zmieniać w hybrydę człowieka i muchy.
Brooks widział w roli Setha Pierce'a Brosnana, jednak Cronenberg był przeciwny. Ofertę odrzucili John Malkovich i John Lithgow, którzy uznali projekt za zbyt groteskowy. Richard Dreyfuss był zainteresowany, ale zrezygnował z racji wielogodzinnej charakteryzacji. Nie przeszkadzała ona natomiast Jeffowi Goldblumowi, który otrzymał rolę naukowca. Większym problemem było znalezienie odtwórczyni roli Veroniki. Cronenberg zaproponował Geenę Davis, ówczesna partnerka Goldbluma. Cornfeld nie miał ochoty na pracę z parą, ale próby aktora z innymi kandydatkami okazały się katastrofą. Davis miała tylko jeden warunek - chciała, by w scenie wizyty jej bohaterki u ginekologa w lekarza wcielił się Cronenberg. Nie chciała, by w tak intymnym momencie towarzyszyła jej obca osoba. Reżyser przystał na jej prośbę.

"Mucha" jako strach przed chorobą i starością
Charakteryzatorzy pod przewodnictwem Chrisa Walasa pracowali nad projektem monstrum przez trzy miesiące. Gdy wygląd ostatecznej formy hybrydy Brundle'a i muchy (nazywanego przez twórców "Brundlefly") był gotowy, zaczęto go stopniowo łagodzić, tym samym opracowując kolejne formy głównego bohatera. Charakteryzacja ostatnich mutacji naukowca trwała około pięciu godzin. Gdy Goldblum był przygotowywany do zdjęć, Davis czytała mu dla zabicia czasu.
Cronenberg przyznał, że przemiany Brundle'a miały symbolizować proces starzenia lub zmaganie się ze śmiertelną chorobą oraz wpływ na cierpiącą osobę i jej najbliższych. Zwracał także uwagę na sceny w łazience, w których Seth odkrywa zmiany na swoim ciele. Według reżysera to pomieszczenie, w którym wiele osób widzi pierwsze oznaki śmiertelnej choroby. Po premierze "Muchy" odczytywano ją jako metaforę epidemii AIDS. Cronenberg przyznał, że nie myślał o niej w czasie pracy nad filmem. Nie odrzucał jednak takiej interpretacji.

Sukces kasowy "Muchy" i nieudany sequel
"Mucha" zarobiła na całym świecie ponad 60 milionów dolarów, co przy budżecie wynoszącym 15 milionów było kasowym sukcesem. Recenzenci nie ukrywali zachwytu. Chwalili role Goldbluma i Davis, osiągnięcia techniczne, a także scenariusz i reżyserię Cronenberga, zręcznie łączącego horror cielesny z tragedią o powolnym odchodzeniu ukochanej osoby. Charakteryzacja autorstwa Chrisa Walasa i Stephana Dupuisa otrzymała później Oscara. Natomiast cytat "Bójcie się. Bardzo się bójcie", który na planie podsunął Geenie Davis Mel Brooks, stał się tagline'em produkcji, a później przeszedł do historii popkultury.
W 1989 roku ukazał się sequel filmu. Cronenberg nie był w ogóle zaangażowany w pracę nad nim. Za kamerą stanął Walas. Davis odrzuciła propozycję powrotu, ponieważ nie podobało jej się, jak potraktowano jej postać. Goldblum dał znać, że nie był zainteresowany powtórzeniem swej roli. W filmie wykorzystano jednak wycięte sceny z poprzedniej produkcji. Fabuła "Muchy 2" skupiała się na synu Veroniki i Setha, który rozwija się fizycznie i psychicznie w bardzo szybkim tempie. Organizacja, która wcześniej finansowała badania jego ojca, ma nadzieję, że wznowi on eksperymenty z teleportacją. Młodzieniec także zaczyna się zmieniać w hybrydę owada i człowieka. Krytycy nie mieli litości. Wskazywali, że scenariusz nie ma za dużo sensu, a twórców bardziej od wykreowania ciekawych bohaterów interesowały ekranowe obrzydliwości. Porażka filmu Walasa sprawiła, że skasowano planowaną trzecią odsłonę cyklu. Mimo kolejnych zapowiedzi kolejna część "Muchy" nigdy nie powstała.



!["Jak żyć, żeby nie zwariować" [trailer]](https://i.iplsc.com/000N9V105X9HOXQV-C401.webp)






