Akcja "Oddziału Delta" rozpoczynała się w 1980 roku podczas nieudanej operacji Orli Szpon, której celem było odbicie zakładników z ambasady w Teheranie. Kapitan Scott McCoy (Chuck Norris) wbrew rozkazom ratuje rannego kolegę. Następnie odchodzi ze służby, zdegustowany wszechobecną biurokracją i biernością polityków. Pięć lat później terroryści porywają samolot lecący z Kairu do Nowego Jorku. Maszyna ląduje w Bejrucie. Porywacze stawiają żądania, a na szali jest życie 144 zakładników. McCoy wraca do służby i wraz z oddziałem Delta pod przywództwem pułkownika Nicka Alexandra (Lee Marvin) wyrusza na misję ratunkową.
"Oddział Delta". Chuck Norris był na szczycie
Dzięki sukcesowi serii "Zaginiony w akcji" Chuck Norris stał się jedną z największych gwiazd wytwórni Cannon Films. Jej założyciel, Menahem Golan, widział w mistrzu sztuk walki potencjał na nowego Clinta Eastwooda. Na fali popularności aktora powstały kolejne części "Zaginionego w akcji" oraz "Inwazja na USA". Pojawił się także pomysł realizacji filmu o amerykańskich siłach specjalnych. Golan ogłosił, że obraz nakręci jego stały reżyser Joseph Zito, a obok Norrisa wystąpi Charles Bronson. Należało jedynie znaleźć odpowiednią historię.
"Oddział Delta". Chuck Norris nie jest zwolennikiem negocjacji
14 czerwca 1985 roku uprowadzono lot 847 z Kairu do San Diego po jego międzylądowaniu w Atenach. Samolot ostatecznie wylądował w Bejrucie. Terroryści żądali między innymi uwolnienia 766 więźniów z izraelskich więzień. Zginął jeden z pasażerów samolotu, 23-letni Robert Stathem, który należał do marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych. Gdy część żądań porywaczy została spełniona, uwolnili ostatnich zakładników. Kryzys trwał 17 dni.
Wraz z tragedią lotu 847 "Oddział Delta" znalazł swoją historię. Norris krytycznie odnosił się do działania służb w trakcie kryzysu. Stwierdził, że Stany Zjednoczone są "papierowym tygrysem", a negocjowanie z przeciwnikiem zainicjuje jedynie więcej ataków. Zapewniał, że gdyby decyzja należała od niego, zaraz pozwoliłby siłom specjalnym wkroczyć do akcji.
"Oddział Delta". Ostatnia rola Lee Marvina
Golan i James Bruner zaczęli rozwijać fabułę według filozofii Norrisa. Producent zasiadł także za kamerą, gdy Zito był zmuszony zrezygnować z funkcji reżysera. Bronson także okazał się niedostępny z powodu innych zobowiązań. Do roli przywódcy jednostki zaangażowano Lee Marvina. 61-letni zdobywca Oscara cierpiał już wtedy na poważne problemy ze zdrowiem. W czasie zdjęć do "Oddziału Delta" mierzył się powracającym zapaleniem okrężnicy. Był to jego ostatni występ na dużym ekranie. Zmarł 29 sierpnia 1987 roku.

"Oddział Delta". "Sprawdzi się dobrze jako terapia"
Fabuła filmu w wielu miejscach pokrywała się z prawdziwymi wydarzeniami. Porwany samolot startował z Kairu i miał międzylądowanie w Atenach. Postać stewardessy Ingrid Harding, w którą wcieliła się Hanna Schygulla, była oparta na Uli Derickson. W czasie lotu 874 kazano jej zebrać paszporty pasażerów i wskazać osoby pochodzące z Izraela. Stewardessa ukryła ich dokumenty. Jej filmowa odpowiedniczka spełnia jednak żądania agresorów. W "Oddziale Delta" ginie jeden z zakładników. Ponosi śmierć w podobny sposób, co Robert Stathem.
W przeciwieństwie do prawdziwej tragedii, w filmie do akcji wkraczają siły specjalne. Norris likwiduje kolejnych terrorystów, a ostatnich zabija z rakietnic zamontowanych na swoim motocyklu. "Po nakręceniu tego filmu czułem się lepiej" - przyznał w rozmowie z Mikiem McGradym w 1986 roku. "Przysięgam, tak było. Według mnie to idealny sposób, by obniżyć ludziom ciśnienie. Myślę, że sprawdzi się to dobrze jako terapia". Humor na pewno poprawił mu także czek za rolę McCoya. Dwa miliony dolarów z dziewięciomilionowego budżetu przeznaczono na jego wynagrodzenie. Natomiast wytwórnia Cannon podpisała z nim umowę na siedem kolejnych filmów.
"Oddział Delta". "Wulgarna fantazja o zemście"
Recenzje nie były jednak zbyt pochlebne. Gene Siskel porównał "Oddział Delta" do nieudanych odsłon serii o Jamesie Bondzie. "Temat jest zbyt świeży. Norris strzela z wyrzutni rakiet, ale najbardziej zadziwia nas, że przemysł filmowy zdecydował się tak szybko zarobić na tragicznych wydarzeniach" - pisał jeden z najbardziej uwielbianych krytyków Stanów Zjednoczonych. Z kolei Vincent Canby z "The New York Times" przyznał, że żaden z nadchodzących filmów nie pobije dzieła Golana pod względem "czystej, bezwstydnej, głupiej i wulgarnej próżności". Roger Ebert wystawił jednak pozytywną ocenę. Nestor krytyki filmowej stwierdził, że produkcja jest dobrze nakręcona, a podobieństwa do prawdziwych wydarzeń mogą okazać się kuszące dla widzów.
"To wulgarna fantazja o zemście" - ocenił Matthew Gault z portalu "Medium" 30 lat po premierze filmu. "Fabuła przywodzi na myśl prawdziwą historię na tyle, by przypomnieć widzom, co oglądali niedawno w wiadomościach. Film porzuca jednak politykę i przyczyny wydarzenia na rzecz zabawy w strzelanie rodem z policjantów i złodziei. To potwarz dla pamięci o prawdziwej tragedii".

"Oddział Delta". Problemy w pracach nad kontynuacją
"Oddział Delta" zarobił prawie 18 milionów dolarów w Stanach Zjednoczonych - wystarczająco, by zacząć myśleć o sequelu. Według pierwotnych planów Norris i Marvin mieli powrócić, by tym razem uratować porwanych pasażerów luksusowego statku. W kolejnej wersji scenariusza mieli zmierzyć się z przemytnikami nielegalnych substancji z Ameryki Południowej, które współpracowałyby z siłami sowieckimi.
Prace nad sequelem opóźniła niedostępność Norrisa oraz śmierć Marvina. Rozważano realizację kontynuacji z nową obsadą, z Michaelem Dudikoffem i Steve'em Jamesem, gwiazdami serii "Amerykański ninja", w rolach głównych. Gdy Norris wrócił do projektu, w relacjach między Stanami Zjednoczonymi i ZSRR nastąpiła odwilż. Pojawił się pomysł nakręcenia filmu, w którym Amerykanie i Sowieci walczyliby razem z terrorystami. Planowano, że w dowódcę Rosjan wcieli się zyskujący wówczas popularność Jean-Claude Van Damme.
Sequel ukazał się ostatecznie w 1990 roku i nosił podtytuł "Kolumbijski łącznik". McCoy udaje się w nim do Ameryki Południowej, by uratować zakładników przetrzymywanych przez barona narkotykowego. Fabuła była przerobioną wersję oryginalnego scenariusza pod tytułem "Stranglehold". Zakładał on o wiele większy budżet i rozmach, a twórcy "Oddziału Delta 2" oszczędzali, gdzie tylko mogli. Norris nie ukrywał później, że film go rozczarował. Zdecydował się porzucić serię. Trzecia część z 1991 roku powstałą bez jego udziału.










