"Citizen Vigilante" spotkał się ze skrajnie negatywnym odbiorem krytyki filmowej. Zarzuca mu się między innymi promowanie nienawiści wobec imigrantów, a także nieudaną realizację na każdym poziomie produkcji. Mimo to film cieszy się ogromną popularnością w niektórych kręgach. Elon Musk udostępnił go nawet za darmo na 48 godzin na platformie X.
W roli głównej wystąpił Armie Hammer. To jedna z jego pierwszych ról po kilkuletniej przerwie, wywołanej oskarżeniami wystosowanymi wobec niego przez trzy kobiety. Według doniesień portalu "Puck" z lipca 2026 roku aktor był rozczarowany gotowym "Citizen Vigilante", który uznał za "pełen nienawiści", "odrażający" i znacznie różniący się od projektu, w którym zgodził się wystąpić. Swój udział tłumaczył jedynie potrzebami finansowymi. Tym rewelacjom zaprzeczył jednak Boll, który zapewnił, że jego współpraca z aktorem przebiegała świetnie.
Uwe Boll ma pomysł na "Citizen Vigilante 2"
W rozmowie z "PBD Podcast" Boll przyznał, że chciałby zaangażować do kontynuacji Ginę Carano. Kariera aktorki załamała się w 2021 roku po serii kontrowersyjnych wpisów w mediach społecznościowych. Zwolniono ją między innymi z serialu stacji Disney+ "Mandalorian", a United Talent Agency przestało ją reprezentować. Aktorka pozwała studio z pomocą funduszu prawnego Muska. Sprawa zakończyła się ugodą, ale jej kariera nie otrzymała drugiego życia. Według niemieckiego reżysera kara, która ją spotkała, jest niesprawiedliwa.
Boll zdradził, że ma dużo pomysłów na sequel "Citizen Vigilante", ale scenariusz nie został jeszcze napisany. Zapowiedział także premierę na 2027 rok. Chociaż na opublikowanym jakiś czas temu plakacie promującym sequel wykorzystano wizerunek Hammera, nie wiadomo, czy aktor rzeczywiście powtórzy swoją rolę. Według "Puck" miałby to zrobić wyłącznie w wypadku, gdyby zaoferowano mu pieniądze "zmieniające życie".











