Jej film stał się podłożem ideologii, z którą się nie zgadza. Nie może nic z tym zrobić
Lilly Wachowski, jedna z twórczyń "Matrixa", odniosła się do przeniknięcia ikonografii popularnej serii do skrajnie prawicowych ideologii. Chodzi przede wszystkim o wykorzystanie „czerwonej pigułki” przez członków manosfery.
W "Matriksie" główny bohater dostaje wybór – wziąć niebieską pigułkę i żyć w świecie iluzji lub wybrać czerwoną i zmierzyć się ze straszliwą prawdą. W manosferze, czyli internetowej sieci stron, profili i materiałów skupiających się na mężczyznach, ich prawach i pojęciu męskości, termin "red pill" dotyczy użytkowników, którzy mają nie tylko konfrontacyjny, ale też jawnie agresywny stosunek do kobiet.
"Musisz odciąć się od swojej pracy. Ludzie będą ją interpretowali tak, jak chcą" – stwierdziła reżyserka w rozmowie w podcaście "So True with Caleb Hearon". "Patrzę na wszystkie szalone teorie o filmach z serii ‘Matrix’, na szalone ideologie, które sprowokowały i zastanawiam się: ‘co wy robicie? Nie! To jest złe!’. W jakimś stopniu muszę jednak odpuścić. Nie jestem w stanie przekonać wszystkich na świecie, że miałam inne zamiary".
"Skrajnie prawicowe ideologie pochłaniają absolutnie wszystko. Biorą lewicowy punkt widzenia i przekształcają go dla swoich potrzeb, by ukryć jego prawdziwy przekaz. Tak robi faszyzm. Było jasne, że tak stanie się [także z ‘Matriksem’]" – kontynuowała.
Wachowski przyznała, że "czerwona pigułka" dotyczyła uświadomienia sobie swej transpłciowości. Nie chodziło tutaj o metaforę świata, w którym mężczyźni są uciskani przez kobiety i muszą walczyć o swoje prawa.
Starsza siostra Lilly, Lana Wachowski, poinformowała o korekcie płci w 2012 roku. Cztery lata później procedurze poddała się także Lilly.
