"Pan Nikt kontra Putin": jak szkoła zaczyna być indoktrynowana przez putinowską propagandę
Paweł "Pasza" Talankin jest nauczycielem w szkole podstawowej w Karabaszu, mieście na Uralu znanym z wydobycia miedzi, zatrucia powietrza i gleby oraz księżycowego krajobrazu. Ponure jest to miejsce. Swój pomnik mają tam polscy zesłańcy, którzy musieli pracować w skrajnie ciężkich warunkach w kopalni miedzi. Mimo niełatwych warunków Pasza nie traci dobrego humoru i stara się pielęgnować zainteresowania swoich uczniów, mieszkających w szarych sowieckich blokowiskach z dala od metropolii. Pasza jest szkolnym kronikarzem, który rejestruje akademie, uroczystości, ale też różne lekcje. Nie kryje się ze swoim sceptycyzmem wobec polityki Kremla, ale dopiero po 24 lutego 2022 roku jego percepcja reżimu całkowicie się zmienia.
Pasza widzi, jak szkoła zaczyna być indoktrynowana przez putinowską propagandę, wdrukowującą w umysły dzieci, że "specjalna operacja wojskowa" na Ukrainie ma na celu "denazyfikację" tego kraju. W szkole pojawiają się żołnierze z Grupy Wagnera, którzy organizują zawody w rzucaniu granatami i uczą, jak minować teren. "Jeśli znajdziesz się w ogniu krzyżowym, nigdy nie zapinaj hełmu, bo może złamie ci kark, jeśli dostaniesz strzał w głowę" - słyszą od żołnierza.
Koledzy Paszy, ale też jego niedawni absolwenci szkoły, trafiają z poboru do armii. Spotyka to też rodziny jego podopiecznych. Pasza uważa się za patriotę, który przyznaje, że nie miał odwagi otwarcie wyjść na ulice w proteście przeciwko atakowi na Ukrainę. Zamiast tego robił drobne rzeczy, jak wywieszanie w gabinecie prodemokratycznych haseł czy puszczenie w głośnikach amerykańskiego hymnu śpiewanego przez Lady Gagę. Nic więcej nie jest w stanie zrobić, więc postanawia ze szkoły się zwolnić i uciec z Rosji. Bierze ze sobą siedem dysków z nagraniami, które szmugluje do Danii. Trafiają one do amerykańskiego dokumentalisty Davida Borensteina i tak powstaje "Pan Nikt kontra Putin", który kilka dni temu dostał nominację do Oscara dla najlepszego filmu dokumentalnego.
"Pan Nikt kontra Putin": jest to film wyjątkowy
Jest to film wyjątkowy, bo daje nam szansę naocznie zobaczyć, jak putinowski reżim truje naród propagandą już w podstawówce, co zresztą jest tradycją w Rosji. Nie tylko tej czerwonej. Imperialny "ruski mir" jest wpisany w DNA tego narodu.
Pierwsze sceny filmu są jeszcze okraszone ironicznymi komentarzami Paszy, który kpi z systemu, ale z każdą kolejną sceną jego komentarze stają się coraz bardziej ponure. To nie dziwi, skoro szkoła wygląda jakby w ciągu kilku miesięcy przeniosła się w czasie do okresu ZSRR. Reaktywowanie ducha czasów Komsomołu (Komunistyczny Związek Młodzieży) jest tutaj wyraźne.
Uczniowie muszą recytować wierszyki na cześć rosyjskiej armii, powtarzają narracje o nazistowskiej Ukrainie i śpiewają patriotyczne pieśni, sławiące rosyjski militaryzm. Słyszymy (bo pogrzebów żołnierzy zabitych w Ukrainie nie wolno filmować) lament matek chowających swoich synów, widzimy przerażenie na twarzach uczennicy Paszy, której brat jest na froncie oraz możemy zobaczyć rodzącą się konformistyczną działalność nauczycieli, którzy suflują na lekcjach swoim uczniom putinowską propagandę. Robią to ze strachu, dla świętego spokoju, ale też w zamian za nowe mieszkanie.
Najbardziej upiorną postacią jest Paweł Abdulmanow, historyk, który ma kuriozalny wygląd komunistycznego kacyka z kina Stanisława Barei. On jednak zabawny nie jest. On reprezentuje nowego putinowskiego człowieka, który otwarcie przyznaje się do fascynacji takimi zbrodniarzami jak Ławrientij Beria. To właśnie Abdulmanow zostaje ogłoszony ulubionym nauczycielem uczniów i odbiera za to klucze do mieszkania. "Może po mnie tego nie widać, ale jestem wzruszony. Myślałem, że uczniowie mnie nie lubią" - mówi w lokalnej telewizji. Zakłamanie w wersji doskonałej.
Jest to zakłamanie infekujące umysły i dusze mieszkańców Karabaszu o wiele bardziej niż wyziewy z miejscowej kopalni, które zamieniły miasto w toksyczna bombę. Uczniowie, którzy w gabinecie Paszy mogli do niedawna rozwijać swoje pasje, bawiąc się kamerami i aparatami fotograficznymi, teraz dostają do rąk karabiny i miny. Część z nich pojedzie na front strzelać do Ukraińców. Możliwe, że któryś z uczniów pojawi się w innych częściach świata, by zabijać w imię kłamstw serwowanych mu przez Pawła Abdulmanowa i resztę kadry nauczycielskiej.
"Pan Nikt kontra Putin" pokazuje, jak zabija się niewinność dzieci, które następnie stają się "orkami". Przerażające, ale też bardzo smutne.
8/10
"Pan Nikt kontra Putin" (Mr. Nobody mod Putin), reż. Pavel Talankin i David Borenstein, Dania Czechy 2025, dystrybutor: Against Gravity, premiera kinowa: 27 lutego roku.












