River Phoenix urodził się jako River Jude Bottom w miejscowości Madras w stanie Oregon. Był najstarszym spośród pięciorga rodzeństwa — po nim na świat przyszli jeszcze Joaquin, Summer, Liberty i Rain. Niecodzienne imiona nie były przypadkowe. Ich rodzice byli hipisami, którzy poznali się podczas podróży autostopem. Para kontestowała konsumpcyjny styl życia. Często zmieniali miejsce zamieszkania. Przez pewien czas prowadzili ekologiczną farmę na zachodnim wybrzeżu USA, potem przenieśli się do Kanady.
Aktor przyznawał później, że ten "koczowniczy" tryb życia miał spory wpływ na jego późniejsze losy. "Częste podróżowanie wystawiło mnie na wiele doświadczeń, na nowe style życia. Musiałem dostosowywać się do tych specyficznych sytuacji. Zapewniło mi to pewne umiejętności aktorskie. Rodzaj stapiania się z postacią. W nowym mieście czy szkole nie możesz być po prostu dziwnym, nowym chłopakiem. Tak samo jest z graniem" – wspominał w 1988 roku.
Jednak Naomi Foner, scenarzystka "Straconych lat", które były jednym z większych sukcesów w karierze aktora, utrzymywała, że nigdy nie uczęszczał on do żadnej szkoły. W nowych miastach grał na gitarze na ulicach, by zarobić parę groszy i tak wspomóc rodzinny budżet. "Nigdy nie zaczął edukacji szkolnej. Potrafił czytać i pisać, i bardzo to lubił, ale nie miał w ogóle pojęcia o historii lub literaturze" – wspominała w rozmowie z "The Independent" po przedwczesnej śmierci aktora.

River Phoenix. Jego najważniejsze role
Początki kariery Rivera Phoeniksa były skromne. Chłopiec zagrał w kilku reklamach i serialach. Przełom nadszedł w 1985 roku. 15-letni chłopak wystąpił w przygodowym filmie "Odkrywcy". Chociaż nie była to rola, która pozwalała na rozwinięcie aktorskich skrzydeł, River został doceniony, a propozycje zaczęły się mnożyć.
1986 rok to dwie znaczące kreacje w jego filmografii. Pierwsza w "Wybrzeżu Moskitów" Petera Weira u boku Harrisona Forda, druga w głośnym dramacie o dojrzewaniu i przyjaźni "Stań przy mnie" Roba Reinera na podstawie noweli Stephena Kinga. Młody aktor pojawił się ponownie u boku Harrisona Forda w filmie "Indiana Jones i ostatnia krucjata". Wcielił się w nastoletnią wersję tytułowego bohatera. Sam Ford zaproponował go do tej roli.
Ukoronowaniem jego pierwszych lat w Hollywood była rola w "Straconych latach" Sydneya Lumeta. Wcielił się w nastoletniego syna pary, która przez lata ucieka przed FBI. Gdy jego rodzice próbują uniknąć sprawiedliwości, chłopak marzy o zwyczajnym życiu. Rola przyniosła mu szereg nominacji, w tym do Oscara i Złotego Globu. Gdy pojawił się na gali rozdania nagród Akademii, nie miał nawet osiemnastu lat.
Dla wielu kinomanów najważniejszym tytułem w dorobku Rivera pozostaje "Moje własne Idaho" w reżyserii Gusa Van Santa z 1991 roku. Kreacja cierpiącego na narkolepsję chłopaka przyniosła mu Puchar Volpiego na festiwalu w Wenecji. Zarówno Rivera, jak i Keanu Reevesa, który grał jego partnera, okrzyknięto najlepiej zapowiadającymi się aktorami młodego pokolenia.

River Phoenix. Aktor ukrywał swoje problemy przed mediami
Opinia publiczna uważała Phoeniksa za złote dziecko przemysłu filmowego. Młody aktor bardzo często i chętnie mówił o ekologii oraz prawach zwierząt. Gdy w 1990 zapytano go o zakazane substancje, uciął temat. "Trzymam się od tego z daleka. Nawet nie lubię o nich mówić… Nancy [Reagan] mnie wyręczyła. Po prostu odmawiam" – zapewniał.
Jak się później okazało, Phoenix często kłamał. Promował wegański tryb życia, chociaż często zajadał się batonikami. Podobnie w kwestii zakazanych substancji. Przyjmował je chętnie, chociaż publicznie był ich przeciwnikiem. O jego problemach wiedziała Martha Plimpton, którą wystąpił w "Wybrzeżu moskitów" i "Straconych latach". Spotykali się przez cztery lata. "Rozstaliśmy się, bo doszło do mnie, że krzyki, walka i błaganie niczego nie zmienią. On musiał się sam zmienić, a nie chciał tego" – wspominała w książce "In Search of River Phoenix" z 2004 roku. Z kolei Van Sant zdradził, że według niego młody aktor miał duże problemy z alkoholem.
Plotki mówiły, że na planie "Mojego własnego Idaho" po raz pierwszy spróbował mocniejszych narkotyków. "Najlepszą rzeczą, która mogła się wtedy przytrafić, byłoby zwolnienie go z jakiegoś filmu. Skoro pracował pod wpływem, powinien usłyszeć, że są jakieś granice. Jednak wydaje mi się, iż był tak dobrym aktorem, że bez problemu wychodził z takich sytuacji" – wspominała Foner.

River Phoenix. Tragiczna śmierć aktorka
30 października 1993 roku Phoenix miał zagrać ze swoim zespołem w klubie nocnym The Viper Room. Towarzyszyli mu między innymi siostra Rain, brat Joaquin i Johnny Depp. Podczas występu aktor dał znać, że nie czuje się najlepiej. Nie przyjął jednak propozycji odwiezienia go do domu. Gdy wyszedł z klubu, upadł na ziemię. Od razu zareagowało jego rodzeństwo — Rain próbowała go reanimować, a Joaquin zadzwonił po karetkę. Phoenix został zabrany do szpitala, jednak lekarzom nie udało się go uratować. Miał zaledwie 23 lata. W organizmie aktora stwierdzono duże dawki zakazanych substancji.
Hollywood było w szoku po nagłej śmierci aktora. Jednym z nielicznych, którzy zdecydowali się mówić o tym publicznie, był Harrison Ford. "Raz zagrał mojego syna, a ja pokochałem go, jak syna. Byłem dumny, widząc, jak dorasta i staje się mężczyzną z tak wielkim talentem, uczciwością i współczuciem. Wszystkim nam będzie go bardzo brakowało" – napisał aktor w oświadczeniu dla "New York Times". Większość jednak milczała lub ograniczała się do krótkich komunikatów.

River Phoenix. Aktor miał wystąpić w kultowych filmach
Phoenix pozostawił po sobie szereg projektów, w których chciał wystąpić. W listopadzie 1993 roku miał wejść na plan "Wywiadu z wampirem" Neila Jordana. Zastąpił go Christian Slater, który przeznaczył całą swoją gażę na cele organizacji wspieranych przez zmarłego aktora.
Gus Van Sant ujawnił, że wspólnie z Phoeniksem planowali biograficzny film o Andym Warholu. Aktor zgodził się także zagrać aktywistę Cleve'a Jonesa w filmie o Harveyu Milku, nad którym reżyser pracował w latach 90. Obraz powstał w ostatecznie 2008 roku, a rolę przejął Emile Hirsch.
Phoenix miał wcielić się we francuskiego poetę Arthura Rimbauda w „Całkowitym zaćmieniu”, gdy reżyserią filmu był zainteresowany Volker Schlöndorff. Gdy projekt przejęła Agnieszka Holland, obsadziła w tej roli Leonardo DiCaprio. Młody aktor wystąpił także w dwóch innych filmach, do których przymierzano Phoeniksa. Pierwszym było "Przetrwać w Nowym Jorku", drugim – "Titanic".
DiCaprio, który nie ukrywał, że Phoenix był dla niego wzorem, przyznał po latach, że spotkał go na imprezie w dzień tragicznej śmierci aktora. Zanim zebrał się na odwagę, by podejść do swego idola, ten zniknął mu z oczu. "Rozpłynął się na moich oczach" - wspominał DiCaprio, nazywając to przelotne spotkanie "egzystencjalnym doświadczeniem".










