Sędzia Thierry Donard uzasadnił wyrok faktem, że Depardieu wielokrotnie zmieniał swoje zeznania, w przeciwieństwie do jednej z oskarżających go kobiet. Odrzucił także apelacje obrony oraz jej wnioski o uzyskanie akt i skierowanie sprawy do ponownego rozpatrywania. Legendarny francuski aktor od początku utrzymywał, że jest niewinny.
Proces Gerarda Depardieu. Czego żądała prokuratura?
W swojej mowie końcowej prokurator Laurent Guy zwrócił uwagę na całkowity brak skruchy ze strony oskarżonego. Sąd wydał wyrok 18 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu, a także poddania się przez Depardieu terapii, dwuletniego zakazu wykonywania zawodu i wpisania go do rejestru przestępców seksualnych.

Aktor ma także wypłacić oskarżającym go kobietom tysiąc i dwa tysiące euro za wtórną wiktymizację. Prokuratura żądała grzywny w wysokości 20 tysięcy euro. Sąd nie przychylił się do tego wniosku.
Osoba reprezentująca jedną z poszkodowanych kobiet nazwała wyrok "wspaniałą decyzją", która da poczucie sprawiedliwości i wsparcie wszystkim osobom oskarżającym Depardieu.
Mimo zapewnień swojego prawnika Jérémie'ego Assous aktor nie pojawił się w sądzie. Ostatnio przebywał w Portugalii na planie najnowszego filmu Fanny Ardant, swej przyjaciółki i gwiazdy, otwiera się w nowym oknie francuskiego kina, która wielokrotnie wyrażała swoje wsparcie wobec niego. Jego obrońcy zapowiedzieli, że będą odwoływać się od wyroku.
Gerard Depardieu skazany. Ta sprawa trwała latami
Do przestępstwa doszło na planie filmu "Les Volets Verts" z 2021 roku. Oskarżające aktora kobiety nie ujawniły swoich nazwisk opinii publicznej. Wiadomo jedynie, że jedna z nich była scenografką, a druga asystentką produkcji.
Depardieu został zatrzymany i przesłuchany w tej sprawie 29 kwietnia 2024 roku. Jedna z pokrzywdzonych, która ma obecnie 54 lata, przyznała wtedy, że nie zgłosiła sprawy na policję w 2021 roku, ponieważ nie chciała działać na szkodę filmu "Les Volets Verts". Zdecydowała się to zrobić w październiku 2023 roku, gdy Depardieu opublikował list na łamach "Le Figaro". Bronił się w nim przed oskarżeniami w innej sprawie. "Nigdy nie było przymusu, przemocy czy protestu" - napisał aktor, odnosząc się do obciążających go słów Charlotte Arnould.
Datę rozpoczęcia procesu ustalono wówczas na październik 2024 roku. Ostatecznie Depardieu stanął przed sądem w marcu 2025 roku.
W czasie przesłuchań jedna z okrążających Depardieu kobiet zeznała, że obłapiał ją, czyniąc przy tym niedwuznaczne komentarze. "Byłam przerażona, a on się śmiał" - mówiła.










