"Podziemny krąg" (Fight Club) trafił do amerykańskich kin w październiku 1999 roku. Nie stał się wtedy ani komercyjnym, ani artystycznym hitem, co dziś może wydawać się wręcz szokujące. Znakomity duet aktorski, wizjonerska reżyseria Davida Finchera, wyrazista choreografia walk i jeden z najlepszych twistów akcji w historii kina - to wszystko sprawiło w końcu, że film dziś uchodzi za kultowy.
Oparta na książce Chucka Palahniuka (1996) opowieść o sprzedawcy mydła Tylerze Durdenie (Brad Pitt), który razem z bezimiennym narratorem filmu, cierpiącym na bezsenność korporacyjnym gryzipiórkiem (Edward Norton), buntują się przeciwko kapitalistyczno-korporacyjnemu systemowi i tworzą klub walk, zmieniający się w kontrowersyjną organizację, trafił w do kin w trudnym momencie. Kilka miesięcy wcześniej miała miejsce tragedia w liceum Columbine, gdzie dwóch nastolatków zastrzeliło 13 uczniów i nauczycielkę. Chcieli też wysadzić szkołę w powietrze. Wybuchem kończy się również film Finchera.
"Fight Club" był drugim wspólnym filmem Davida Finchera i Brada Pitta, którzy cztery lata wcześniej nakręcili wyjątkowo mroczne "Siedem". "Podziemny krąg" był jednak dziwacznie pozycjonowany przez marketingowców. Sprzedawano go jako prosty film o ulicznych walkach, pomijając cały aspekt społeczny i polityczny, o czym zresztą otwarcie po latach mówił Edward Norton.
"Nie jesteś wyjątkowy. Nie jesteś pięknym ani unikalnym płatkiem śniegu"
"Pierwsza zasada fight club: nie mówimy o fight club!". To jeden z ikonicznych cytatów kina lat 90., który ma swoją symbolikę i konkretny kontekst. "Podziemny krąg" jest satyrą na kapitalizm i konsumpcjonizm Ameryki.
Ostatecznie film stał się kultowy dzięki rynkowi DVD, gdzie jego reputacja szybko urosła. Jedni interpretowali go jako krytykę amerykańskiego kapitalizmu lat 90. XX wieku, który był zbudowany na haśle prezydenta Billa Clintona "gospodarka, głupcze!". Inni dostrzegali w nim pochwałę męskości i kult siły. Jeden z najważniejszych amerykańskich krytyków filmowych Roger Ebert napisał, że to wręcz film faszystowski i porównał go do "Życzenia śmierci" z Charlesem Bronsonem.
Przesadzał, co nie zmienia faktu, że dziś film Finchera nadal wzbudza spory i został wciągnięty na sztandary polityczne oraz ideologiczne. Nawet popularne dziś publicystyczne określenie "płatki śniegu" (albo "śnieżynki") bierze się z powieści Palahniuka i ekranizacji Finchera. "Nie jesteś wyjątkowy. Nie jesteś pięknym ani unikalnym płatkiem śniegu. Jesteś taką samą rozkładającą się materią organiczną jak wszystko inne" - mówi Tyler.
Niszczenie systemu? "Podziemny krąg" nadal rezonuje wśród męskiej publiki i budzi sprzeciw władzy
"Nie potrafię sobie wyobrazić, że ludzie nie rozumieją, że Tyler Durden ma zły wpływ na otoczenie. (…) Nie nakręciliśmy tego filmu dla nich" - mówił w rozmowie z "Guardianem" reżyser David Fincher. Kim są "oni"? Chodzi o szeroko pojętą manosferę, czyli internetowy świat młodych mężczyzn, którym wmawia się, że muszą się przebudzić i odzyskać kontrolę nad rzeczywistością. W tym celu mają łyknąć czerwoną tabletkę znaną z "Matrixa" i wyrwać świat z rąk kobiet, które ich zdaniem rządzą światem.
Manosfera narodziła się w piwnicach. Blogi, kanały na YouTube i w końcu różne grupy w dark necie stworzyły siłę, która coraz wyraźniej działa dziś w przestrzeni publicznej. Gdy Chuck Palahniuk wydał w 1996 roku swoją powieść, obecnych alt-prawicowych wyznawców "Fight Clubu", którzy potrafią z pamięci recytować teksty wypowiadane na ekranie przez Tylera Durdena, nie było wówczas nawet na świecie. Niemniej jednak opowieść o podziemnym kręgu mężczyzn zmęczonych pracą w korporacjach, którzy umawiają się na krwawe walki, rezonuje nadal wśród męskiej publiki i wciąż budzi sprzeciw. Również wśród władzy.
W 2022 roku chińska platforma streamingowa bezczelnie ocenzurowała finał filmu, zamieniając go na propaństwowy. Główny bohater nie niszczy systemu, ale zostaje złapany i trafia do ośrodka dla psychicznie chorych. Po atakach z 11 września 2001 roku na Nowy Jork i Waszyngton przypominano finał "Podziemnego kręgu" z zapadającym się drapaczem chmur, którego zniszczenie miało zresetować system bankowy w USA.

"Jesteśmy bardzo, bardzo wkurzeni"
Dziś seans "Fight Clubu" jeszcze mocniej uwypukla aspekt rozczarowania systemem. Film Finchera zakończył beztroskie lata 90., ale powstał jeszcze przed erą walki z terroryzmem. Po wielkim kryzysie finansowym w 2008 roku, który bezpowrotnie zachwiał wiarę w neoliberalne dogmaty i konsumpcjonizm oraz wstrząsach, które obserwujemy po 2019 roku, "Podziemny krąg" zyskuje jeszcze inny wymiar.
"Zostaliśmy wychowani przez telewizję, by wierzyć, że kiedyś będziemy milionerami, gwiazdami filmowymi i rockmanami, ale nie będziemy. I powoli dowiadujemy się o tym, i jesteśmy bardzo, bardzo wkurzeni" - mówi Tyler. Ten cytat mógłby wygłosić dziś niejeden kontestator systemu. Z lewej i prawej strony.











