Filmowe ścieżki Milesa Davisa. Wszystko zaczęło się od "Windy na szafot"
Kiedy na początku 1949 roku Miles zdecydował się na podróż do Francji miał zaledwie 22 lata. Jego występ na Paris Jazz Festival okazał się hitem, a on sam stał się bywalcem paryskich salonów, a których poznał m.in. Jeana Paula Sartre'a, Pabla Picassa i aktorkę Juliette Greco. W tej ostatniej natychmiast się zakochał, a ich znajomość przerodziła się w trwający wiele lat romans. I to za jej sprawą w 1957 roku poznał 24-letniego reżysera Louise'a Malle'a, który szukał właśnie kompozytora muzyki do swojego kinowego debiutu "Windą na szafot". Pomysł, by zaprosić do współpracy Milesa, podsunął reżyserowi jego asystent Jean-Paul Rappeneau, zainspirowany podobno wcześniejszym o kilka miesięcy nagraniem Modern Jazz Quartet do filmu Rogera Vadima "Nie ma słońca w Wenecji".
"Zgodziłem się i było to genialne doświadczenie, bo nigdy wcześniej nie komponowałem muzyki filmowej. Obejrzałem pierwszą, roboczą wersję filmu i zacząłem notować pomysły. Ponieważ rzecz dotyczyła morderstwa, a historia miała oddziaływać zaskoczeniem, wykorzystałem taki stary, bardzo posępny i mroczny gmach, gdzie kazałem muzykom grać. Zgodnie z moimi przypuszczeniami, to dodało właściwej atmosfery" - wspomina Miles*.
W zrealizowanych w ciągu dwóch nocy 4 i 5 grudnia nagraniach do wyświetlanego obrazu obok Milesa udział wzięli: Barney Wilen (saksofon tenorowy), René Urtreger (fortepian), Pierre Michelot (kontrabas), Kenny Clarke (perkusja). Opierając się na krótkich instrukcjach Milesa Davisa grupa improwizowała do wyświetlanych na ekranie fragmentów, koncentrując się przede wszystkim na stworzeniu atmosfery. Według Milesa największym wyzwaniem podczas sesji było dopasowanie sekwencji muzycznych do chodu odtwórczyni głównej roli Jeanne Moreau, któremu jego zdaniem bardzo brakowało rytmu.

Płyta z dziesięcioma kompozycjami do "Windy na szafot" ukazała się we Francji nakładem wydawnictwa Fontana. Album wstępem opatrzył francuski pisarz Boris Vian, który pozwolił sobie na puszczenie wodzy fantazji sugerując, że charakterystyczny dźwięk trąbki Milesa w utworze "Dîner Au Motel" był spowodowany kawałkiem skóry, który odpadł od jego wargi i częściowo blokował ustnik trąbki. Płytę uhonorowano Grand Prix du Disque od Académie Charles-Cros. W USA muzyka z filmu pojawiła się w 1960 roku na pierwszej stronie płyty "Jazz Track" wydanej przez Columbia Records, nominowanej następnie do nagrody Grammy. W 1988 roku na rynek trafiło pełne wydanie ścieżki dźwiękowej, zawierające 74 minuty muzyki.
Miles Davis, "A Tribute to Jack Johnson" i "Policjanci z Miami"
Mimo niewątpliwego sukcesu "Windy na szafot" kolejne zetknięcie Milesa z kinem nastąpiło dopiero ponad dekadę później, w 1970 roku. Davis otrzymał wówczas propozycję napisania muzyki do, nominowanego następnie do Oscara, filmu dokumentalnego "Jack Johnson" w reżyserii Williama Caytona poświęconego pierwszemu afroamerykańskiemu bokserowi, który zdobył tytuł mistrza świata wagi ciężkiej.
"W czasie, kiedy to pisałem, uczęszczałem do klubu sportowego Gleason's, gdzie trenowałem boks z Bobbym McQuillenem, który teraz nazywał się Robert Allah (przeszedł na islam). No i miałem w głowie ruchy pięściarza, takie wahadłowe kołysanie. Przypomina to wręcz kroki taneczne albo turkot pociągu. Właściwie najsilniej przypominało mi to podróż pociągiem jadącym osiemdziesiąt mil na godzinę, kiedy wpada się w jednostajny rytm na skutek przejeżdżania kół po przerwach między kolejnymi torami - tuk - tuk, tuk - tuk, tuk - tuk (…). Kiedy naciera na ciebie kolos wagi ciężkiej, idzie jak pociąg" - wyznaje Miles w swojej autobiografii.
W nagraniu płyty udział wzięli: Herbie Hancock (instrumenty klawiszowe), John McLaughlin (gitara), Steve Grossman (saksofon sopranowy), Michael Henderson (bas) i Bill Cobham (perkusja). Zawierający dwie, stanowiące energetyczną fuzję jazzu i rocka, kompozycje "Rightoff" i "Yesternow" krążek "A Tribute to Jack Johnson" wydany został w 1971 przez wytwórnię Columbia, a dziś uważany jest za jeden z najciekawszych w bogatej dyskografii Milesa. W 2003 roku ukazało się pięciopłytowe wydanie "The Complete Jack Johnson Sessions" zawierające pełny materiał z sesji nagraniowych z 1970 roku.

Po raz trzeci Miles wszedł na filmową ścieżkę w połowie lat 80. i był to najbardziej zróżnicowany pod tym względem okres jego kariery. Zanim jednak z ekranu znowu popłynęły dźwięki trąbki, Davis po raz pierwszy stanął przed kamerą - przyjmując rolę w popularnym serialu "Policjanci z Miami". W zrealizowanym w 1985 roku odcinku "Junk Love" w reż. Michaela O'Herlihy (sezon 2, epizod 6) Miles wcielił się w alfonsa Ivory Jonesa.
"Samo granie nie było trudną sprawą. (...) Główni aktorzy serialu, Don Johnson i Phillip Michael Thomas, powiedzieli: 'Miles, to tylko i wyłącznie kłamstwo. Po prostu kłamstwo. Tak to potraktuj'. Posłuchałem ich - wspomina. - Kiedy spytano mnie, jak się czułem, grając, odrzekłem: 'Czarny człowiek musi grać cały czas'. Bo to prawda. Czarni zawsze muszą grać w tym kraju jakieś role, żeby przeżyć. Gdyby biali wiedzieli, co zwykle roi się w głowach czarnych, na śmierć by się przerazili. Czarni nie mają takiej władzy, żeby móc te rzeczy wypowiedzieć na głos, więc nakładają maski i uprawiają wielkie aktorstwo" - dodaje.
W tym samym czasie Miles przyjął również propozycję wystąpienia w telewizyjnej reklamie skuterów Hondy.
"Po 'Policjantach z Miami' i reklamówce Hondy ludzie, którzy nigdy o mnie nie słyszeli, zaczęli zagadywać do mnie na ulicy, czarni, biali, Portorykańczycy, Azjaci, ludzie, którzy nie mieli pojęcia, co robiłem, nagle zaczęli mnie rozpoznawać i zaczepiać. (...) Grasz przez całe lata, dostarczasz ludziom radości muzyką, zarabiasz na uznanie na całym świecie, a tu nagle okazuje się, że wystarczy jedna reklamówka i w oczach ludzi jesteś na topie" - wspominał.
"Film przepadł w kinach w okamgnieniu. Krytykom nawet spodobała się moja muzyka"
Kolejna propozycja filmowej współpracy przyszła w 1986 roku ze strony producentów, kręconego w Hiszpanii, thrillera "Siesta" w reżyserii Marry Lambert, z Ellen Barkin, Jodie Foster oraz Gabrielem Byrne, Julianem Sandsem, Grace Jones i Isabellą Rossellini w głównych rolach.
"Muzyka miała trochę przypominać nastrojem to, co Gil Evans i ja zrobiliśmy na 'Sketches of Spain'. Poprosiłem więc Marcusa, żeby postarał się przygotować trochę utworów w tym stylu (…) 'Sjesta' ukazała się w 1988 roku. Film przepadł w kinach w okamgnieniu, zszedł z ekranów, zanim na dobre zaczęto go wyświetlać. Prawie tak samo się stało z drugim filmem, do którego pisałem muzykę 'Street Smart', tyle że ten przynajmniej pobył w kinach trochę dłużej od 'Sjesty' i miał bardzo dobre recenzje. Krytykom nawet spodobała się moja muzyka. Za to 'Sjestę' zjechali, chociaż wszyscy chwalili muzykę, którą zrobiliśmy z Marcusem" - wspomina.
Choć w czołówce mającej premierę w listopadzie 1987 roku "Siesty" figuruje wyłącznie nazwisko Millera jako autora wszystkich kompozycji, ścieżka dźwiękowa ukazała się na sygnowanej wspólnie przez Milesa i Millera płycie "Music from Siesta" wydanej nakładem Warner Bros. Natomiast wspomniana przez niego muzyka do "Street Smart" w reżyserii Jerry'ego Schatzberga, której autorem był inny współpracownik Davisa - Robert Erving III, nigdy nie została wydana w formie albumu.
W 1990 roku Miles wziął udział w sesji nagraniowej do thrillera "Życie na gorąco" w reżyserii Denisa Hoopera. Poza Davisem kompozytor Jack Nitzche zaprosił do współpracy bluesmanów Taj Mahala i Johna Lee Hookera, basistę Tima Drummonda, perkusistę Earla Palmera i klawiszowca Bradforda Ellisa. Trąbkę Milesa słychać w 10 z 13 utworów wydanych na płycie przez Island Records, która uchodzi za wciąż nieodkrytą muzyczną perełkę zrodzoną ze spotkania Davisa z gigantami bluesa.

Ostatnia filmowa przygoda Milesa Davisa
Ostatnia filmowa przygoda Milesa to zrealizowany w 1991 roku australijsko-francuski obraz "Dingo" w reżyserii Rolfa de Heera. Davis wciela się tu w odbywającego światowe tournée jazzmana Billy'ego Crossa, którego samolot awaryjnie ląduje w malutkiej pustynnej mieścinie w zachodniej Australii. Zmuszony do przerwy w podróży muzyk daje spontaniczny koncert, który zachwyca 10-letniego chłopca i sprawia, że ten wkracza na muzyczną ścieżkę.
Muzykę do filmu skomponował Francuz Michel Legrand, a wydany nakładem Warner Bros. album jest ostatnią płytą Milesa Davisa, która ukazała się za życia, zmarłego 28 września 1991 roku, artysty.
*****
W dniach 17-25 kwietnia Timeless Film Festival Warsaw zaprasza na cykl "Tribute to Miles Davis", podczas którego widzowie będą mogli obejrzeć kilka produkcji z udziałem legendarnego trębacza.
* wszystkie cytaty w tekście pochodzą z książki "Miles. Autobiografia" Milesa Davisa i Quincy Troupe'a w tłumaczeniu Filipa Łobodzińskiego, Wydawnictwo Dolnośląskie 2013












