Serwis Deadline dotarł do informacji o poważnych problemach na planie nowego filmu akcji z udziałem Jonathana Majorsa, który wraca do aktorstwa po skandalu związanym z oskarżeniami względem niego o przemoc domową. Według relacji członków ekipy, produkcja w Karolinie Południowej od tygodni zmagała się zarówno z kwestiami dotyczącymi bezpieczeństwa, jak i napięciami między pracownikami. Doszło do strajku części załogi.
Punktem zapalnym miał być wypadek na planie, podczas którego Majors oraz jego partner z planu, JC Kilcoyne, wypadli przez okno w trakcie kręcenia sceny. Jak ustaliło Deadline, użyto niezabezpieczonej tafli szkła hartowanego, co doprowadziło do upadku aktorów z wysokości kilku metrów. Choć zdarzenie uznaje się za bezpośrednią przyczynę eskalacji konfliktu, członkowie ekipy podkreślają, że był to jedynie jeden z wielu niepokojących incydentów.
Źródła wskazują również na szereg innych uchybień, w tym brak odpowiednich przygotowań do scen kaskaderskich, spadające rekwizyty czy wykorzystywanie potencjalnie niebezpiecznych lokacji. Według pracowników produkcja miała ignorować ostrzeżenia dotyczące m.in. obecności pleśni i możliwego azbestu w jednym z budynków zdjęciowych. Dodatkowo członkowie ekipy zwracali uwagę na chaos organizacyjny na planie.
Według Deadline zdjęcia do filmu są kontynuowane, a produkcja poszukuje nowych pracowników na miejsce strajkujących.
"Cała branża jest w stanie upadku z powodu strajków, a teraz, gdy członkowie związków są bez pracy, one nadal próbują sabotować tych nielicznych, którzy wciąż produkują. Nie negocjujemy z komunistami" - czytamy w oświadczeniu producenta, Dallasa Sonniera.












