"Noce i dnie" podbiły polskie kina. To była produkcja z rozmachem
Film "Noce i dnie" miał premierę w 1975 roku. Jerzy Antczak odpowiadał za reżyserię i scenariusz, a podstawą historii była powieść Marii Dąbrowskiej, pisana w latach 1931-1943. Ekranizacja od początku była traktowana jak wielkie przedsięwzięcie. Zdjęcia trwały ponad dwa lata, a budżet wynosił wówczas 130 milionów złotych.
Ostateczna wersja kinowa trwała aż 225 minut. Materiału nakręcono jednak znacznie więcej, dlatego powstała także wersja serialowa dla Telewizji Polskiej. Liczyła kilkanaście odcinków, a każdy z nich trwał około 50-55 minut. Dzięki temu widzowie mogli jeszcze dłużej śledzić losy Barbary i Bogumiła Niechciców.
W obsadzie znaleźli się m.in. Jadwiga Barańska, Jerzy Bińczycki, Barbara Ludwiżanka, Jerzy Kamas, Elżbieta Starostecka, Janina Traczykówna, Emil Buczacki, Stanisława Celińska i Ilona Kuśmierska. Film szybko stał się wydarzeniem, o którym mówiła cała Polska.

Film Jerzego Antczaka przeszedł do historii. Widzowie ustawiali się po bilety
Sukces "Nocy i dni" był ogromny. Film zdobył Złote Lwy na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, a Jadwiga Barańska otrzymała Srebrnego Niedźwiedzia na festiwalu w Berlinie. Produkcja była także nominowana do Oscara w kategorii najlepszego filmu nieanglojęzycznego.
W Polsce "Noce i dnie" obejrzało 21 milionów widzów. To wynik, który pokazuje, jak wielkie znaczenie miała ta opowieść dla kilku pokoleń. Dla jednych był to melodramat o miłości i codzienności, dla innych obraz przemijającego świata, dawnych obyczajów i trudnych życiowych wyborów.
Do dziś film wraca w telewizji i nadal przyciąga widzów. Ma w sobie spokojne tempo, charakterystyczne dla dawnego kina, ale także emocje, które nie zestarzały się mimo upływu lat.
Gdzie kręcono "Noce i dnie"? Lista miejsc jest długa
"Noce i dnie" kręcono w wielu miejscach w Polsce. Serbinów, czyli jeden z najważniejszych punktów opowieści, zagrał Seroczyn. Zdjęcia realizowano także w Krakowie, m.in. na Kazimierzu i w Starym Teatrze im. Juliusza Słowackiego.
Ekipa pracowała również w Pogorzeli koło Mińska Mazowieckiego, Warszawie, Sokulu oraz w okolicach Kołodziąża. Tak duża liczba lokacji pokazuje, jak starannie twórcy szukali miejsc, które mogły oddać klimat powieści Marii Dąbrowskiej.
Szczególnie ważny okazał się jednak Kraków. To właśnie tam nakręcono jedną z najbardziej widowiskowych scen w całym filmie.
Na potrzeby "Nocy i dni" spalono fragment Krakowa. Chodziło o scenę w Kalińcu
Jedna z kluczowych scen pokazuje wejście wojsk do Kalińca, czyli filmowego odpowiednika Kalisza. Twórcy chcieli oddać ten moment możliwie sugestywnie, ale prawdziwy Kalisz nie nadawał się do realizacji takich zdjęć.
Rozważano różne lokalizacje, w tym Lublin i Zamość. Ostatecznie wybór padł na Kraków, a dokładnie na Kazimierz. Część tamtejszych kamienic była przeznaczona do wyburzenia, co wykorzystano podczas realizacji filmu.
W scenie wzięło udział ponad 3 tysiące statystów. Dziś taka realizacja budziłaby ogromne emocje i wymagałaby zupełnie innych procedur. Wtedy była częścią wielkiej filmowej machiny, która miała odtworzyć dramatyczny moment historii.
Kazimierz zagrał Kalisz. Ta scena do dziś robi wrażenie
Dla wielu widzów scena pożaru Kalińca należy do najbardziej pamiętnych fragmentów "Nocy i dni". Ma w sobie rozmach, którego nie dało się osiągnąć prostymi środkami. Ogień, tłum statystów i autentyczna zabudowa stworzyły obraz, który mocno zapadał w pamięć.
Krakowski Kazimierz nie był więc tylko tłem. Na moment stał się miejscem filmowej historii, zastępując Kalisz i pomagając twórcom zbudować jedną z najmocniejszych sekwencji całej produkcji.














