Ciemne okulary w "Taksówkarzu" miały drugie dno
"Taksówkarz" Martina Scorsesego to jeden z tych filmów, w których każdy szczegół pracuje na atmosferę. Nocny Nowy Jork, chłodne spojrzenie Travisa Bickle'a i jego milczenie tworzą obraz człowieka odciętego od świata, choć ciągle zanurzonego w miejskim tłumie.
W tym wizerunku ważne miejsce zajmują ciemne okulary. Na pierwszy rzut oka wyglądają jak element stylu twardego bohatera z ulicy. Po latach ten detal nabrał jednak dodatkowego znaczenia.
Według relacji przywoływanych w mediach Robert De Niro miał w ten sposób oddać hołd Zbigniewowi Cybulskiemu. Aktor miał być pod wrażeniem "Popiołu i diamentu", a charakterystyczny wygląd polskiego gwiazdora stał się dla niego jedną z inspiracji.

Zbigniew Cybulski był ikoną polskiego kina
Zbigniew Cybulski do dziś pozostaje jedną z największych legend polskiego filmu. Najmocniej kojarzony jest z rolą Maćka Chełmickiego w "Popiele i diamencie" Andrzeja Wajdy.
To właśnie tam stworzył postać, która nie przypominała klasycznych bohaterów z polskiego kina tamtych lat. Miał nerw, bunt, niepokój i własny rytm. Nie bez powodu zaczęto nazywać go "polskim Jamesem Deanem", choć sam Cybulski nie potrzebował prostych porównań, by zapisać się w historii.
Jego znakiem rozpoznawczym stały się ciemne okulary. Nosił je na ekranie i poza nim, a z czasem ten element wizerunku tak mocno związał się z aktorem, że wystarczył jeden detal, by przywołać całą jego legendę.
"Popiół i diament" zachwycał także za granicą
"Popiół i diament" był jednym z tych polskich filmów, które trafiły do międzynarodowej świadomości widzów i twórców. Nie chodziło tylko o samą historię, ale też o styl, napięcie i sposób prowadzenia bohatera.
W relacjach o kulisach "Taksówkarza" pojawia się także Martin Scorsese. Reżyser od lat znany jest jako wielki miłośnik światowego kina. Według przywoływanych opowieści to właśnie jego fascynacja "Popiołem i diamentem" oraz Cybulskim miała udzielić się De Niro.
Brzmi to jak drobna filmowa ciekawostka, ale dobrze pokazuje, jak działa kino. Jeden obraz potrafi przejść przez granice, języki i dekady, a potem wrócić w zupełnie innym filmie, w innym kraju i w innym kontekście.
Travis Bickle i Maciek Chełmicki. Dwie filmowe samotności
Travis Bickle z "Taksówkarza" i Maciek Chełmicki z "Popiołu i diamentu" to bohaterowie z bardzo różnych światów. Jeden należy do nocnego Nowego Jorku, drugi do polskiej historii opowiedzianej przez Wajdę. Łączy ich jednak ekranowy niepokój i poczucie osobności.
U Cybulskiego ciemne okulary były częścią magnetycznego wizerunku. U De Niro stają się elementem chłodu i dystansu. W obu przypadkach zasłaniają oczy, ale jednocześnie mówią o bohaterze więcej, niż mogłoby się wydawać.
Właśnie dlatego ta anegdota tak działa na wyobraźnię. Nie chodzi o wielki gest ani o dosłowne naśladowanie. Chodzi o mały znak, który widz może przegapić, ale po poznaniu kulis zaczyna patrzeć na scenę inaczej.
Zobacz również:
Polski ślad w klasyku Martina Scorsesego
"Taksówkarz" jest filmem głęboko amerykańskim, zanurzonym w atmosferze Nowego Jorku lat 70. A jednak w jego ikonografii można dostrzec polski ślad, jeśli uwierzyć relacjom o inspiracji Cybulskim.
To piękny przykład tego, jak aktorzy i reżyserzy rozmawiają ze sobą przez kino. Czasem nie pada żaden cytat, nie ma oczywistego nawiązania ani wielkiej deklaracji. Wystarczy detal: okulary, spojrzenie, gest, sposób noszenia postaci.
Przy kolejnym seansie "Taksówkarza" warto zwrócić uwagę na ten element. Ciemne okulary Travisa Bickle'a nie muszą być tylko częścią jego stylu. Mogą być także cichym ukłonem w stronę Zbigniewa Cybulskiego, aktora, którego legenda wyszła daleko poza polskie kino.










