Urodzony w 1978 roku Sestero pokochał kino jako dziecko. "Poczułem to dwa razy. Pierwszy, gdy obejrzałem 'Imperium kontratakuje'. Skala, postaci, Darth Vader, to naprawdę zrobiło na mnie wrażenie. A później przy filmie 'Kevin sam w domu'. Seans tego filmu sprawił, że poczułem rodzinną miłość, klimat Bożego Narodzenia" - przyznał w rozmowie z Interią.
Sestero miał 12 lat, gdy stworzył amatorski scenariusz kontynuacji przygód Kevina. "Chciałem żyć w tym świecie, dlatego napisałem sequel. [...] Akcja rozgrywała się w Disneylandzie. Wysłałem mój scenariusz do Johna Hughesa [pomysłodawcy serii]. Był pod wrażeniem, że nie tylko napisałem sequel, ale znalazłem jego adres" - śmiał się. Hughes zachęcił Sestero w odpowiedzi, by nie porzucał marzeń o karierze w przemyśle filmowej. Natomiast niezrealizowany scenariusz kontynuacji Kevina został przerobiony po latach na graficzną powieść dla młodzieży.
Greg Sestero miał nadzieję, że nikt nie zobaczy "The Room"
Mając niespełna 19 lat Sestero debiutował jako statysta w filmie "Gattaca: Szok przyszłości" Andrew Niccola. Później wystąpił w małych rolach w "Patchu Adamsie" i "EDtv" oraz operze mydlanej "Dni naszego życia". Jego kariera stanęła jednak w miejscu. Wtedy Tommy Wiseau, ekscentryczny przyjaciel, którego poznał w 1998 roku w czasie zajęć aktorskich, zaprosił go na plan swojego debiutu.
"The Room" opowiadał historię Johnny'ego, przeciwko któremu obraca się nagle cały świat. Najbardziej dewastujące okazuje się dla niego odkrycie, że ukochana Lisa zdradza go z jego najlepszym przyjacielem Markiem. Prowadzi to do tragicznego finału - a przynajmniej tak wyobraził sobie to Wiseau, który napisał scenariusz, wyreżyserował film, zagrał w nim główną rolę i sfinansował jego realizację. Sestero pojawił się na planie, by pomóc w produkcji, ale szybko otrzymał rolę Marka. Zgodził się, ponieważ potrzebował pieniędzy. Nie wierzył też, że ktokolwiek zobaczy "The Room". Scenariusz nie miał sensu, był pełen dziwnych i niezręcznych dialogów, wątki były sygnalizowane i zaraz się urywały, a postaci pojawiały się i znikały bez żadnego uzasadnienia. Wiseau nie potrafił zapanować nad reżyserią, nie wiedział nic o sztuce kręcenia filmów, a jako aktor niemiłosiernie szarżował. Wisienką na torcie była kiczowata muzyka, obecna niemal w każdej scenie.
Niespodziewana popularność "The Room"
W okresie premiery w 2003 roku mało osób usłyszało o "The Room". Jednak z czasem film doczekał się statusu kultowego - tak złego, że aż wybitnego. Na raczkującym pod koniec pierwszej dekady XXI wieku serwisie YouTube zaczęły pojawiać się recenzje niedowierzających internetowych krytyków oraz fragmenty, które potęgowały ciekawość kolejnych widzów. Do fanów filmu szybko dołączyli celebryci, w tym Seth Rogen, komediowe odkrycie Judda Apatowa. Sestero postanowił napisać wtedy książkę o swej przyjaźni z Wiseau oraz kulisach realizacji "The Room". "The Disaster Artist" ukazała się w październiku 2013 roku. Niedługo później Rogen wykupił prawa do jej adaptacji. Filmowy "The Disaster Artist" miał swą premierę w 2017 roku. W Wiseau wcielił się James Franco, który otrzymał za tę rolę Złotego Globa, a Sestero zagrał Dave Franco. W 2018 roku produkcja otrzymała nominację do Oscara za najlepszy scenariusz adaptowany.
Sestero do dziś pojawia się na pokazach "The Room" na całym świecie, gdzie spotyka się z fanami. Raczy ich wtedy anegdotami z planu filmu oraz swej relacji z Wiseau. Obaj do dziś współpracują: wystąpili w dwóch częściach "Best F(r)iends" z 2017 roku oraz "Big Shark" z 2023 roku. Ostatni z wymienionych filmów został także pokazany polskiej publiczności podczas tegorocznej wizyty aktora w naszym kraju zorganizowanej przez Najlepsze z Najgorszych, cyklu seansów kina kultowego, klasy B lub po prostu wybitnie złego.

Jak tragedia stała się czarną komedią?
Sestero gościł w Polsce po raz pierwszy w 2024 roku. Wtedy pokaz "The Room" odbył się w krakowskim Kinie Mikro. Tym razem film wyświetlono w Kinie Kijów. "To zaszczyt być znowu w waszym pięknym kraju i dzielić z wami ten film" - tymi słowami aktor przywitał krakowską publiczność. "To piękne kino. Myślę, że Tommy Wiseau marzył 23 lata temu o premierze w takim miejscu. Zamiast tego mieliśmy dziwne kino z ćpunami przed wejściem".
"Gdy kręciłem 'The Room', nie sądziłem, że ktokolwiek go kiedyś obejrzy. Jego pierwszą widownią była moja rodzina. Zobaczyli go na taśmie VHS. Moja mama powiedziała wtedy słowa, których nigdy wcześniej od niej nie słyszałem. To było: 'o boże, wystąpiłeś w filmie dla dorosłych'".
Podczas spotkania z publicznością po seansie Sestero wspominał także dzień premiery kinowej filmu. "Chyba podczas premiery Tommy spodziewał się... Powiedział mi: gdy ludzie zobaczą mój film, nie będą mogli zasnąć przez dwa tygodnie. Po seansie podszedłem do niego, żeby mu pogratulować. Spojrzał na mnie i powiedział: 'boże, to tragedia! Wszyscy się śmieją'! Na premierze była wnuczka wielkiego hollywoodzkiego reżysera Stanleya Kramera, który dał Marlonowi Brando jego pierwszą rolę. I powiedziała mu: 'Tommy, myślę, że masz dar do czarnej komedii'" - mówił odtwórca roli Marka.
"W tydzień zmienił hasło reklamowe na: 'zobaczcie tę nową, dziwną czarną komedię'. Jednak wciąż było tam: 'poczujcie dramatyzm'. Tommy nigdy nie przestał wierzyć, że to wielki film. Może ma rację" - zakończył.

Jakiego aktora widziano pierwotnie w roli Tommy'ego Wiseau?
W rozmowie z Interią Sestero porównał dzień premiery "The Room" do pierwszego pokazu "The Rocky Horror Picture Show". "Wszyscy byli w szoku. Nie mogli uwierzyć w to, co widzą" - wspominał. Zaraz dodał, że film nie zdobył popularności z dnia na dzień. "Wzrost był stopniowy. Zaczęło się od YouTube'a i memów, później okazało się, że wielu znanych komików go uwielbia. Gdy napisałem książkę, a James Franco i Seth Rogen odezwali się, by nakręcić film, wtedy wiedziałem, że 'The Room' i 'The Disaster Artist' będą czymś jeszcze bardziej światowym".
Podczas Q&A Sestero zdradził, że Wiseau miał jedną uwagę do książki. Bał się, iż czytelnicy uwierzą, że maluje on swoje włosy tuszem do markerów. Jednak gdy doszło do rozmów z Rogenem i Franco, przyznał, że "książka jest chyba dobra". Filmowy Mark zdradził także, że początkowo widział innych aktorów jako siebie i swojego przyjaciela. "Gdy pisałem książkę, wyobrażałem sobie Javiera Bardema w roli Tommy'ego. I Ryana Goslinga jako mnie".
Sestero do dziś przyjaźni się z Wiseau i zachęca fanów, by obejrzeli ich pozostałe wspólne produkcje. "Świetnie się bawiłem z Tommym na planie 'Best F(r)iends'. Myślę, że to bardzo wszechstronny aktor. Uważam, że w odpowiedniej roli jest zniewalający. Podeszliśmy do tego serio. Jeśli nie widzieliście dwóch części 'Best F(r)iends', myślę, że to najlepsze występy Tommy'ego" - mówił dla Interii.












