Niełatwo dziś wyobrazić sobie polską kinematografię bez Franka Dolasa. Kultowa komedia Tadeusza Chmielewskiego od dekad rozbawia kolejne pokolenia widzów, a cytaty z filmu weszły do codziennego języka. Mało kto jednak wie, że ten film mógł... w ogóle nie powstać.
Tadeusz Chmielewski i początki pomysłu na komedię
W latach 60. reżyser Tadeusz Chmielewski miał w głowie pomysł na film, który daleki był od ówczesnych oczekiwań branży. Historia żołnierza-marzyciela, który przypadkiem staje się uczestnikiem wielkiej historii, nie wzbudzała entuzjazmu. - Wtedy nikogo nie interesowały przygody Franka Dolasa. Bałem się, że ten film w ogóle nie powstanie - przyznał po latach Chmielewski.
Z dzisiejszej perspektywy trudno uwierzyć, że tak barwna postać jak Dolas mogła nie trafić na ekran. A jednak - droga do realizacji tej komedii była wyboista, pełna wątpliwości i nieoczekiwanych decyzji.
Choć trudno dziś wyobrazić sobie Franka Dolasa z inną twarzą niż Mariana Kociniaka, początkowo rolę sprytnego kanoniera miał zagrać... Wojciech Młynarski. - Ubrałem go w mundur, wyglądał bardzo dobrze - wspominał Chmielewski. Ostatecznie jednak reżyser zmienił zdanie, a los uśmiechnął się do Kociniaka, który dostał rolę dosłownie w ostatniej chwili. Zadecydowało jedno spotkanie po spektaklu w Teatrze Ateneum.
Dla Kociniaka nie była to rola jak każda inna. Otrzymał ją bez próbnych zdjęć, ale za to z książką Kazimierza Sławińskiego pod pachą. - Reżyser lojalnie uprzedził mnie, że to kiepska książka, ale nasz film na pewno będzie świetny - wspominał aktor z uśmiechem.
Scenariusz filmu "Jak rozpętałem drugą wojnę światową"
Oficjalnie scenariusz oparto na powieści Przygody kanoniera Dolasa, ale tak naprawdę z oryginału zostało tylko kilka scen i nazwisko bohatera. Autor książki, Kazimierz Sławiński, chętnie chciał mieć wpływ na filmowy kształt historii, jednak Chmielewski miał inną wizję i zdecydował się działać samodzielnie.
Choć panowie różnili się w podejściu do fabuły, reżyser zbudował scenariusz, który do dziś uchodzi za majstersztyk w polskim kinie komediowym. Kluczowa była nie tylko forma, ale przede wszystkim bohater - uśmiechnięty, naiwny i pełen uroku Dolas.
Marian Kociniak pokochał swojego bohatera, choć z czasem przyznał, że ta rola stała się dla niego także ciężarem. - Ta rola była moim przekleństwem, bo nikt nie pamięta już moich dokonań teatralnych - mówił. Dodawał jednak, że cieszy go, że jego wnuki są z niego dumne, a widzowie wciąż śmieją się z kultowych powiedzonek Dolasa.
"Rany Julek, znowu narobiłem bigosu" czy "Za mną bracie nie zginiesz" - te frazy do dziś rozpoznaje każdy fan klasyki polskiego kina.
Trudna realizacja zdjęć i momenty zwątpienia
Praca nad filmem trwała blisko rok. Było to przedsięwzięcie długie i momentami wyczerpujące - również dla głównego aktora. Kociniak wspominał, że w pewnym momencie rozważał nawet rezygnację z roli. Powodem był poważny wypadek podczas zdjęć w Jałcie, po którym przez ponad miesiąc nie był w stanie chodzić.
W szpitalu trafił na leczenie, które - jak opisywał - nie przyniosło poprawy, a wręcz przeciwnie. Ostatecznie wrócił na plan i dokończył pracę, co dziś możemy uznać za szczęśliwy zbieg okoliczności. Trudno przecenić jego wkład w sukces tej produkcji.
Czy "Jak rozpętałem drugą wojnę światową" powinno mieć ciąg dalszy?
Film został podzielony na trzy części, a każda z nich opowiada kolejne rozdziały wędrownej epopei Dolasa. Choć zakończenie wydaje się zamknięte, reżyser przyznał po latach, że odczuwał pewien niedosyt. - Historia powinna mieć swój finał w Berlinie. Skoro Franek rozpętał wojnę, powinien ją też zakończyć - mówił Chmielewski.
Joanna Jędryka, odtwórczyni roli Teresy, miała inne zdanie. Dla niej najważniejsze było to, że Franek wrócił do Polski i zakochał się w jej bohaterce. W jej oczach to była idealna puenta.
Choć od premiery minęło już pół wieku, "Jak rozpętałem drugą wojnę światową" wciąż cieszy się ogromną popularnością. W latach 1998-2008 film wyemitowano w polskiej telewizji aż 34 razy. To wynik, którego nie przebił nawet słynny "Kevin sam w domu", który w tym samym czasie pokazywano zaledwie 14 razy.
W 2000 roku film doczekał się nawet kolorowej wersji, przygotowanej przez Studio Filmowe OKO i Polsat. Dowodzi to tylko jednego - historia Franka Dolasa, mimo upływu lat, wciąż potrafi bawić i wzruszać.
Zobacz też: Ta scena przeszła do historii. Gwiazdom było wstyd na samą myśl o niej




!["Pan Ryba" [trailer]](https://i.iplsc.com/000MCGBFOM4QBDYR-C401.webp)


!["Drzewo magii" [trailer]](https://i.iplsc.com/000MCG7JOF7PYOLW-C401.webp)
!["Najświętsze Serce" [trailer]](https://i.iplsc.com/000MCG3YG9WVLGFT-C401.webp)
!["Bez wyjścia" [teaser]](https://i.iplsc.com/000MCG39XOM4P82I-C401.webp)
!["Projekt Hail Mary" [trailer 2]](https://i.iplsc.com/000MCG2I8C15OYT8-C401.webp)
