Zawstydzony niepełnoletni i seksowna, ale szalona
Już pierwsza scena "SICK", otwiera się w nowym oknie wprawia nas w niemały dyskomfort: bohater wyciska pryszcza w klaustrofobicznej toalecie PKP. Słychać "plask", gdy jego zawartość pryska na powierzchnię lustra. Od tej chwili kamera nie odstępuje Maksa (Konrad Kąkol) na krok, towarzysząc mu w najbardziej intymnych i wstydliwych sytuacjach, w jakich może wyobrazić siebie napalony nastolatek. Obraz nieustannie dygocze, a punkt widzenia zmienia się - raz podglądamy Maksa z ukrycia, a raz z bliska; raz lustrujemy jego tył, innym razem jesteśmy w jego POV. Zupełnie jakby operator nie mógł usiedzieć w miejscu i nawet podczas ujęć statycznych przestępował niecierpliwie z nogi na nogę. Od tego wszystkiego można dostać zawrotu głowy i mdłości, ale wydaje się, że właśnie taki miał być zamysł. Zdjęcia Marka Edelmana oferują poczucie uczestnictwa w czymś bardzo intymnym i demaskatorskim, czymś na co widz nie powinien w ogóle patrzeć. Nie bez powodu wiele scen przywodzi na myśl niezręczny wstęp do niskobudżetowego filmu dla dorosłych.
Scenariusz Trzebuchowskiej od początku budzi konsternację: jaka matka wysyła swojego niepełnoletniego syna i córkę w depresji do opieki nad zdemenciałą babcią pośrodku ciemnego lasu? Cóż, na pewno nie taka, która jest w filmie obecna albo jakkolwiek czuła na potrzeby swoich dzieci. Sytuacja ta dziwi nawet samą bohaterkę. "Nie powinno nas tu być" - tłumaczy bratu Emma (Katarzyna Łubik), załamując ręce nad opłakanym stanem babci, swoją nieudaną karierą tenisistki i całym tym straconym czasem, jaki mogła poświęcić na imprezowanie i romansowanie z rówieśnikami. Gdyby nie siostra, Maks niczego by nie kwestionował, bo jako grzeczny i pokorny chłopak zrobi wszystko, o co poprosi go mama. To Emmie należy się łatka buntowniczki, a także awanturniczki, histeryczki oraz kobiety pełnej goryczy związanej z jej niespełnionymi pragnieniami. Krótko mówiąc, Emma zalicza się do archetypu "seksownej, ale szalonej". Co więc stanie się, gdy zamkniesz jedną taką w dusznej i próchniejącej chacie z półprzytomną emerytką i nabuzowanym nastolatkiem? Nie ma złych odpowiedzi…
Uwspółcześnieni Jaś i Magosia
"SICK" składa się ukradkowych spojrzeń i nierównych oddechów. To w dużej mierze film wrażeniowy, a więc sensualny i haptyczny wizualnie, który uwodzi nie tyle fabułą, co klimatem. Dom wydaje z siebie niepokojące dźwięki, zachowanie babci wzbudza niepokój, a natura, na pierwszy rzut oka sielska i pogodna, sprawia wrażenie obezwładniającej i złowrogiej. Między rodzeństwem tworzy się napięcie nie do wytrzymania: przesiąknięte erotyzmem i zakazanym uczuciem, które siłą rażenia przypomina wulkan w erupcji. Bohaterowie improwizują, bo dopiero uczą się słuchać swoich ciał. Są bezczelni wobec siebie i wszelkich społecznych reguł, bo nie wiedzą jeszcze, do czego zaprowadzi ich skrywane pożądanie.
Wykorzystując elementy body horroru, reżyserka zestawia korporalność dojrzałej kobiety z pulsującą życiem aurą nastolatków. Wydaje się, że dusza babci dawno gdzieś uleciała i zostało po niej tylko pomarszczone i cierpiące ciało, które w niczym nie przypomina już ukochanej buni. To proste porównanie działa w "SICK" zaskakująco dobrze, jednak chwilami pozostawia pewien etyczny niesmak. Wygląd bohaterki ma wywołać w widzu i bohaterach określone emocje: niepokój, smutek, odrazę. Z jej bezwładnego ciała schodzi skóra, włosy pozostają w nieładzie. Wnuczkowie niby dbają o higienę kobiety, lecz jej koszula jest zawsze przepocona. Czynienie z osoby w jesieni życia narzędzia grozy wydaje się nieco okrutne, nawet jeśli "SICK" z założenia miało być uwspółcześnioną interpretacją "Jasia i Małgosi".
Kazirodcza gra
Napisane przez Trzebuchowską postacie byłyby nieznośnie banalne, bo przeżute przez popkulturę i stereotypy, gdyby nie genialna intuicja twórczyni do aktorskiej obsady. Charyzmatyczna Katarzyna Łubik zjada co prawda Konrada Kąkola na śniadanie, ale należy podkreślić, że wynika to także z wymogów samego scenariusza. Emma jest drapieżniczką, Maks smakowitą przynętą, a przynajmniej do momentu, w którym ich role zostają niespodziewanie odwrócone. Łubik i Kąkol uzupełniają się, tworząc na ekranie hipnotyzujący duet yin i yang pełen młodzieńczej energii i autentyczności. Niezapomniane wrażenie pozostawia na widzach również Monika Niemczyk jako filuterna i enigmatyczna babcia. Postać ta obnaża ją fizycznie i psychicznie, jednak dla aktorki grającej w filmach Żuławskich to pewnie żadne wielkie wyzwanie.
Kazirodcza gra, którą Trzebuchowska prowadzi z Emmą i Maksem z jednej strony wydaje się powierzchownym i tanim wytrychem scenariuszowym; z drugiej - przejmującą konsekwencją rodzicielskiego zaniedbania i lekceważenia wchodzących w dorosłość młodych. Wizualne i charakterologiczne odwołania do "Antychrysta" ujawniają ambicje filmowczyni. Trudno jednak wydedukować, czego owe ambicje dotyczą: wzbudzenia kontrowersji a może debaty publicznej? Jeśli tak, to na jaki temat? Jak wiele art house'owych produkcji, "SICK" oferuje widowni szeroką przestrzeń do interpretacji.
Debiut reżyserski gwiazdy "Idy" mimo spokojnego tempa, trzyma w napięciu do ostatniej minuty. Mimo zapewne niewielkiego budżetu, zmyślnie operuje ekranowym językiem grozy. Przeszywająca muzyka Macieja Sondija potęguję uczucie dziwności, a przegniłe barwy żółci i zieleni przenoszą nas myślami do "Backroomsów". "SICK" zakrawa o groteskę, ale nie można odmówić mu arthouse'owej wrażliwości oraz odwagi w portretowaniu nastoletniego buntu. Trzebuchowska z nutą anarchii godnej filmów Jacka Borcucha (np. "Wszystko, co kocham"), opowiada o bolesnym rozstaniu z niewinnością. I choć tytułów o tej tematyce jest w kinie europejskim bez liku, w Polsce mało kto z reżyserów chce na serio zagłębiać się w problemy młodszych pokoleń: ich potrzebę drwiny z otaczającego świata czy nieustanną walkę, jaką toczą z własną cielesnością. Być może "SICK" zachęci ich do podjęcia tego ryzyka (lub nie).
6/10
"SICK", otwiera się w nowym oknie, reż. Agata Trzebuchowska, Polska 2026, dystrybutor: Monolith Films.











!["Godzilla Minus Zero" [trailer]](https://i.iplsc.com/000NE9HACHI2SUX3-C401.webp)


