"Kobieta stanu wolnego": kino wrażliwe społecznie
Według danych z marca 2026 roku,w Polsce żyje o 31 985 osób w kryzysie bezdomności, w tym w ok. 82% to mężczyźni (26 047 osób), a 16% - kobiety (5170 osób). "Kobieta stanu wolnego" opowiada o jednej z nich, 50-letniej Romie - granej przez Ewę Konstancję Bułhak z niezwykłym wyczuciem i prostotą, dającym postaci olbrzymią siłę.
Można być "porządnym" człowiekiem i stracić wszystko
Reżyserzy i scenarzyści "Kobiety stanu wolnego", otwiera się w nowym oknie - Eliza Godlewska i Alan Ruczyński opowiadają swoją historię bez przesady, publicystycznej emfazy i wykrzykników. Po cichu, jakby na antypodach tego, co proponuje inny zaangażowany społecznie twórca w naszej kinematografii - Wojciech Smarzowski, aczkolwiek...
Przeszłość bohaterki mogła przypominać realia "Domu dobrego". Mogła, nie musiała, autorzy podrzucają subtelne wskazówki. Roma jest raczej osobą skrytą, mocno zawstydzoną swoją sytuacją. Nie użala się - raz tylko pozwala sobie powiedzieć: "Nie zrobiłam nic złego". Na pewno jednak kiedyś jej życie wyglądało inaczej. Miała dom, partnera, któremu pomagała prowadzić firmę. Problem w tym, że bez dokumentów. Nie na swoje nazwisko. Szef nie chce jej teraz uwierzyć, że posiada wyższe kwalifikacje; niestety też nie daje jej szansy, aby po prostu to udowodniła. Sama Roma nie jest "przebojowa", raczej "przytłoczona", ale temu dziwić się nie można. Jej przeszłość runęła, zostawiła jakieś cienie. Teraźniejszość jest trudna. Bardzo.
Kobieta mieszka w samochodzie, jedynym dobytku, który posiada. Mieszkanie socjalne? Kolejka jest długa, lokali mało, potrzebujący bywają w jeszcze gorszej sytuacji życiowej - bez dachu nad głową, ale z dzieckiem. Wynajem? Roma sprząta u bogatszych i pracuje w magazynie - zarabia tyle, co nic. Stara się coś zmienić, ale egzystuje z dnia na dzień. I robi wszystko, żeby swoją bezdomność ukryć.
Od shorta do pełnego metrażu
Film Elizy Godlewskiej i Alana Ruczyńskiego zaczął się kilka lat temu - jako szkolna etiuda "Tylko do świtu". Krótka fabuła została dostrzeżona na Festiwalu Filmów Frapujących w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie dostała Nagrodę dla Bohatera. W uzasadnieniu jurorzy napisali: "za nieoczywisty realizm w oczekiwaniu na "świt" bohaterki, za prawdę ekranu, która przeobraża się w prawdę czasu. Za bardzo aktualną bohaterkę, która zmusza nas do zadawania pytań i odbija każdego z nas - niezależnie od płci czy wieku. Za konkret i prostotę - takich postaci nam potrzeba!".
Ewa Konstancja Bułhak uhonorowana została dodatkowo Nagrodą im. Jana Machulskiego dla najlepszej aktorki. Niesie swoją energią i otwartością obie wersje historii - krótką i długą - i udowadnia, że tak bardzo naszemu kinu potrzeba twarzy mniej ogranych, że talenty nie kończą się na kilkunastu-kilkudziesięciu mocno wyeksploatowanych nazwiskach. Jest Romą. Jest tak prawdziwa, że "Kobieta stanu wolnego" chwilami zaczyna przybierać barwy kina dokumentalnego.
Obie wersje historii głęboko poruszają. Nie oferują rozwiązania, nie rzucają ostrych oskarżeń w stronę instytucji, innych ludzi. Mówią językiem zrozumienia, wsparcia, społecznej wrażliwości. W swojej prostocie i surowości przywodzą na myśl wczesne filmy Agnieszki Holland: "Niedzielne dzieci" (1976), "Coś za coś" (1977) czy "Kobietę samotną". Niosą chyba jednak więcej ciepła. Czy nadziei? Tej niekoniecznie. Może jednak da się coś zrobić, żeby pomóc takim osobom, jak Roma? Na początek zwrócić uwagę, że są i że potrzebują pomocnej dłoni.
7/10
"Kobieta stanu wolnego", otwiera się w nowym oknie, reż. Eliza Godlewska i Alan Ruczyński, Polska 2026.









!["Godzilla Minus Zero" [trailer]](https://i.iplsc.com/000NE9HACHI2SUX3-C401.webp)


