Polska (prawie) mistrzem świata
Mario (Mikołaj Chroboczek) zapamięta ten dzień do końca życia. Nie tylko dlatego, że zdarza się coś absolutnie nieprawdopodobnego i w finale mundialu Brazylia gra z…Polską. Jemu przydarzy się coś o wiele bardziej absurdalnego. Po kilkudziesięciu godzinach bez snu wraca z pracy do domu. Spieszy się do żony (głos Anny Szymańczyk), która za chwilę ma urodzić ich pierwsze dziecko. Tyle że jego szef Krzychu (głos Jacka Belera) namawia go, by wykonał jeszcze jedno zlecenie, które ma postawić ich eventową firmę na nogi. Mario jest rozdarty. Wybrać obecność przy żonie czy karierę?
Jakby tego było mało mężczyzna łapie gumę, co prowadzi go na odludną stację benzynową prowadzoną przez mało przyjemnego typa (Michał Chołka), dla którego klient jest nieproszonym intruzem. Szczególnie podczas finału mundialu. Na domiar złego Mario wchodzi w scysję z dwoma mężczyznami. Jeden to korpo manager Mirek (Michał Czernecki), a drugi to miejscowy mechanik samochodowy Michalik (Andrzej Kłak). Obaj spowodują, że Mario zostanie wplątany w przedziwną awanturę, która zakończy się na życiowej lawecie.
Ten jeden feralny dzień
Debiutujący w fabule i wyrosły z kina niezależnego Adam Uryniak mógł pójść w "Postoju", otwiera się w nowym oknie w różne strony. Los pędzącego do rodzącej żony faceta, który utknął na odludziu, niczym Sean Penn (on też złapał gumę) w "Drodze przez piekło" Olivera Stone'a, nadaje się zarówno na szaloną komedię, jak i horror. Groteskowe elementy w tej opowieści się znajdują, ale jej istotą jest coś innego. Reżyser i współscenarzysta (razem z Arturem Michalikiem) skupia się na ojcostwie w jego różnych wymiarach. Każdy z głównych aktorów tego absurdalnego, straszno-śmiesznego spektaklu pełnego niefartu i głupich decyzji, jest ojcem. Mario nim się za chwile się stanie. Ma szansę zobaczyć w zwierciadle, w kogo się nie zamieniać.
Szpanujący drogim autem Mirek podróżuje z będącym w spektrum autyzmu synkiem (Karol Patriak), który w pewnym momencie znika mu z oczu. Wiecznie wściekły mechanik Michalik również ma syna Damiana (Jacek Ombach), którego bezustannie sztorcuje i poniża. Mario ma ciągły kontakt z jeszcze jednym ojcem. Tym najbardziej dla niego przerażającym. Chodzi o jego teścia (głos Olafa Lubaszenki), który w każdej rozmowie daje mu do zrozumienia, jak fatalnym jest partnerem dla jego córki, skoro nie jest w stanie przy niej być podczas porodu pierworodnego. Losy trzech ojców splatają się ze sobą przez jedną złą (?) decyzję głównego bohatera.
Inspiracja prawdziwą klasyką
Dzieje się w tym zaledwie 80-minutowym filmie naprawdę sporo (jest porwanie, strzelanina i mordobicie), a całe zamieszanie ma miejsce w trakcie jednego meczu piłkarskiego (cudownie melancholijny komentarz samego Dariusza Szpakowskiego!).
"Postój" ma swój intensywny rytm, napięcie i jest dobrze zagrany. Widać, że Adam Uryniak wyrósł z kina offowego, tworzonego zawsze przez zgraną i małą ekipę. Autorem ciekawych (szczególnie w nocy) zdjęć jest współscenarzysta filmu Artur Michalik. Sam reżyser jest natomiast filmoznawcą i w jego debiucie czuć różne odniesienia do takich filmów jak "Po godzinach" Martina Scorsese, "Locke" Stevena Knighta, czyli klasyków o jednym feralnym dniu kogoś, kto chce po prostu wrócić do domu.
7/10
"Postój", otwiera się w nowym oknie, reż. Adam Uryniak, Polska 2026.











!["Godzilla Minus Zero" [trailer]](https://i.iplsc.com/000NE9HACHI2SUX3-C401.webp)


