Głównym bohaterem "Eteru" jest Doktor (Jacek Poniedziałek). W pierwszej scenie filmu niechcący zabija on młodą dziewczynę, odurzając ją zbyt dużą dawką tytułowej substancji. Cudem oszczędzony na chwilę przed stryczkiem, ucieka z zesłania i chroni się w austro-węgierskiej jednostce wojskowej. Tam, za przychylnością Komendanta (Andrzej Chyra), Doktor może eksperymentować nad wpływem eteru na człowieka. Planuje usunąć ból i cierpienia, a później zapewnić ludziom nieśmiertelność.Zafascynowany swymi badaniami Doktor to uczony znany z innych filmów Zanussiego. Bezsprzecznie wierzący w naukę, do kwestii duchowych podchodzący z pogardą. Wyróżnia go brak jakichkolwiek poszukiwań w sferze religijnej, gdy w laboratorium nie otrzymuje odpowiedzi, oraz wpisanie go od pierwszej sceny w kategorię antybohatera (tragicznie zakończona próba gwałtu). W kreacji postaci pomaga także Poniedziałek, naznaczający Doktora rysem szaleńca, dla którego granica między nauką i obsesją praktycznie nie istnieje.
Znajome są także jego relacje z innymi postaciami. Przede wszystkim z Tarasem (Ostap Vakuliuk), prostym chłopcem, którego bierze sobie za ucznia. Naiwny młodzieniec jest wpatrzony w Doktora jak w świętego i gotów jest dla niego ponieść wszelkie poświęcenia (nie tylko w kwestii badań nad bólem). Od razu przypominają się chociażby "Barwy ochronne" z ideowym pojedynkiem między Magistrem i Docentem oraz późniejsze filmy Zanussiego (na szczęście w "Eterze" relacje między bohaterami nie są tak przerysowane jak w "Uroku wszetecznym" czy "Obcym ciele"). Zresztą nawet język, jakim posługują się bohaterowie - z obowiązkowym zwrotem "panie kolego" - przypomina ten z nagrodzonego Złotym Lwem arcydzieła z 1976 roku.
Niestety, chociaż reżyser wraca do znanych tropów, wydźwięk jego filmu pozostaje niezmieniony. Wielu udowodniło, że mając podobny punkt wyjścia, można stworzyć różne dzieła (między innymi Woody Allen w "Zbrodniach i wykroczeniach" oraz "Wszystko gra"). Zanussi zmienia czas akcji, imiona postaci, ale nie potrafi pójść w innym kierunku. "Eter", chociaż zrealizowany z typową dla twórcy dbałością, zdaje się miejscami filmem sprzed kilku dekad. Niemniej za sprawą kolejnych eksperymentów Doktora reżyserowi udaje się porwać widzów, z ciekawością wypatrują, czy uda mu się osiągnąć sukces, czy Taras w końcu zbuntuje się przeciwko swojemu mistrzowi.
I wtedy następuje finał, a wtórność staje się najmniejszym problemem "Eteru". Ostatnie kilka minut stanowią "historię tajną" - dopowiedzenie do wybranych scen. Zanussiemu brakuje wiary w widza. Znajdujące się w "jawnej" części filmu nawiązania metafizyczne są dosyć oczywiste i czasem niemal nachalne. Na pewno nie potrzebują dodatkowego objaśnienia. Umieszczając na końcu swojego filmu owe rozwinięcie, reżyser niepotrzebnie mu szkodzi i zaniża wartość dzieła o kilka klas. Szkoda. Gdyby nie one, końcowa ocena byłaby o przynajmniej dwa oczka wyższa.
4/10
"Eter", reż. Krzysztof Zanussi, Polska 2018, dystrybutor: Next Film, polska premiera: 30 listopada 2018 roku.













