Filmową artystkę (Sandra Drzymalska) poznajemy w drugiej połowie lat 50. XX wieku. Właśnie ma opuścić rodzinny dom, by zrealizować marzenia o karierze. Przeszkodą okazuje się jej syn Krzysztof (na kolejnych etapach życia wcielają się w niego Kazimierz Radziejewski, Antoni Rembelski i Antoni Tyszkiewicz). Violetta nie może go ze sobą zabrać i staje przed wyborem: wychowanie dziecka lub szukanie swej szansy na sukces. Nie bez wahania i wielu łez wybiera majaczącą na horyzoncie karierę. Gdy po czterech latach wraca, syn nic o niej nie wie. Krzysztof będzie poznawał swoją matkę, obserwując ją na ekranie lub zza kulis i będąc często mimowolnym świadkiem jej kaprysów i problemów. W końcu on też stanie przed wyborem w sprawie przyszłości ich relacji.

Narracyjna niekonsekwencja
Trudna relacja Villas z jej synem jest główną osią fabuły. Z czasem Bielawska dorzuca jednak kolejne wątki: problemy protagonistki z używkami, nękanie ze strony bezpieki, w końcu pogłębiającą się paranoję. Te pojawiają się dopiero w drugiej połowie filmu. Wątki poboczne nie tylko nie zostają rozwinięte w satysfakcjonujący sposób, ale też rozwadniają ten główny.
Należy zaznaczyć, że pomysł na ukazanie królowej polskiej sceny oczami jej dorastającego syna był bardzo ciekawy. Chłopiec poznaje swoją matkę równolegle z widzem, ale czyni to przez pryzmat dziecięcej naiwności i niewiedzy o otaczającym go świecie. Niestety, Bielawska bywa w realizacji tego zamierzenia niekonsekwentna. Można jeszcze przymknąć oko, gdy umieszcza Krzysztofa w danej scenie na siłę (jak w rozmowie piosenkarki z granym przez Borysa Szyca oficerem SB w aucie). Jednak czasem zupełnie zrywa z ustalonymi przez siebie ramami narracyjnymi, prezentując sytuacje, których młodzieniec nie mógł być świadkiem.
Niekonsekwencja pojawia się także w realizacji filmowych występów Villas. Większość z nich widzimy z boku, oczami chłopca spoglądającego nieśmiało zza kulis, ewentualnie na ekranie telewizora. To odważny pomysł na prezentację dokonań artystki, a także zgodny z pierwotnymi założeniami narracyjnymi. Niestety, twórcy nie potrafili sobie odmówić realizacji kilku bardziej widowiskowych scen występów. Ich wykonanie okazuje się niezadowalające w kwestiach technicznych. Szczególnie bolesne w odbiorze okazują się niedoskonałości w synchronizacji dźwięku z obrazem. Skutecznie wyrywa to oglądających z imersji.

W tych scenach był potencjał na świetny film
Najciekawszym fragmentem "Violetty Villas" jest podróż nastoletniego Krzysztofa do Las Vegas, gdzie przez krótki czas ma towarzyszyć występującej tam matce. Chłopiec trafia z komunistycznej Polski do oświetlonego neonami miasta grzechu. Nie zna ani języka, ani osób otaczających piosenkarkę - jej nowego partnera, tancerek i innych pracowników kasyna. Matka z jednej strony stara się wynagrodzić swą nieobecność, obsypując chłopca prezentami. Z drugiej nie potrafi się na niego otworzyć. Tak jak Las Vegas i jego mieszkańcy, Villas okazuje się dla Krzysztofa istotą obcą, którą bardzo chciałby zrozumieć, ale nie do końca potrafi lub może.
Tutaj są prawdziwe emocje. W tych scenach tkwi sedno ekranowej relacji. Nie potrzebowaliśmy letniego wstępu, wyjaśniającego, jak bohaterka Drzymalskiej stała się królową polskiej estrady. Zbędna jest także dalsza część, w której piosenkarka wraca do Polski. Żałuję, że zamiast rozwinąć część w Las Vegas do pełnego metrażu, zdecydowano się pokazać jak najdłuższy okres kariery Villas. Ponownie sprawdza się zasada, że mniej znaczy więcej.
Finał filmu oglądamy z obojętnością
Widać zresztą, że wraz z rozwojem fabuły twórcy gubią się w dziejach relacji artystki i jej syna. Początkowo informują nas za pomocą planszy, w którym roku toczy się dana scena. Pod koniec rezygnują z tego zabiegu, a upadek gwiazdy oglądamy jako tragedię trwającą niewiadomy wycinek czasu. Gdy w finale dochodzi do spotkania Villas z dorosłym Krzysztofem, nie wiemy, kiedy ma ono miejsce. Najgorszy jest jednak fakt, że nie potrafimy się wtedy przejąć dramatem obu postaci.
4/10
"Violetta Villas", reż. Karolina Bielawska, Polska/Bułgaria 2026, dystrybucja: Kino Świat, premiera kinowa: 27 listopada 2026 roku







!["Godzilla Minus Zero" [trailer]](https://i.iplsc.com/000NE9HACHI2SUX3-C401.webp)


