"Śniłem tylko przyszłość": dokumentalny esej na temat Andrzeja Wajdy
Dokumentalny esej "Śniłem tylko przyszłość" w reżyserii Joanny Rożen-Wojciechowskiej, dyrektorki Centrum Kultury Filmowej im. Andrzeja Wajdy, zadebiutuje na 51. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni w ramach sekcji "Portrety", poświęconej wielkim postaciom polskiego kina.
"Żyłem jak w gorączce. Śniłem tylko przyszłość" - tak Andrzej Wajda opisuje czas, w którym jako artysta angażował się w życie publiczne: od walki z cenzurą, przez "Człowieka z marmuru", Solidarność i stan wojenny po upadek komunizmu. Od braku nadziei po burzliwą transformację.
Film "Śniłem tylko przyszłość" obejmuje lata 1976-2000. Narracja opiera się na zapiskach Wajdy zebranych w "Notesach", które czyta Agnieszka Holland. W archiwalnych obrazach i słowach reżysera można odnaleźć nie tylko twórcę i obywatela, lecz także człowieka pełnego wątpliwości, który mierzy się z odpowiedzialnością za własne wybory i ceną publicznego zaangażowania.
Film jest dekonstrukcją znanego wizerunku Andrzeja Wajdy. Był nieustannie poszukującym reżyserem
W rozmowie z Anną Kempys autorka filmu opowiada, skąd wziął się pomysł na taki właśnie dokument, jaki obraz Andrzeja Wajdy wyłania się z tych obrazów oraz dlaczego historia opowiadana jest głosem Agnieszki Holland.
Anna Kempys, Interia Film: Skąd pomysł na ten film? Jak to się wszystko zaczęło?
Joanna Rożen-Wojciechowska: - Po tym jak, kilka lat temu zobaczyłam kolekcję fotografii wybitnej fotografki Renaty Pajchel, stałej fotosistki Andrzeja Wajdy, przypomniały mi się liczne rozmowy, które miałam wielkie szczęście przeprowadzić z nim o kinie lat 80. Dlatego, kiedy oglądałam setki tych zdjęć z różnych planów filmowych i spektakli teatralnych, zwróciłam szczególną uwagę na kolekcję fotografii wykonanych w urodzinową noc 6 marca 1986 roku. Andrzej Wajda obchodził wtedy 60. urodziny. Do jego domu na warszawskim Żoliborzu przybyła cała śmietanka ówczesnej Warszawy, byli też goście z Krakowa, z Piwnicy pod Baranami, goście z Trójmiasta. Twarze radosne i pełne przejęcia. Dużo rozmów, serdeczności. Poczułam, że oni są społecznością przyjaciół, którzy sobie ufają, są ze sobą razem, nawet w trudnym czasie. Pomyślałam, że rok '86 jest ciemnym czasem w epoce PRL-u. Marazm po upadku karnawału Solidarności, stan przygnębienia po stanie wojennym. Wszechogarniająca szarość. Jednak świat już wiedział o tym, że w Polsce wrze.
- Na urodzinach Wajdowie odczytują telegram z życzeniami od samego Ronalda Regana, który mówi o tym, że artystyczna wizja Wajdy wpływa na światowy odbiór sposobu myślenia o wolności:
The White House, 28 of February 1986: Dear Mr. Andrzej Wajda: the President has asked me to deliver the following massage to you: Dear Mr. Wajda… you have won worldwilde regogniction for your artistic vision…
- Zainspirowana tymi fotografiami, zaczęłam sobie wyobrażać, o czym mogły się toczyć wtedy rozmowy. Chciałam usłyszeć, jak takie grono formułuje myśli na trzy lata przed upadkiem komunizmu. Zaczęłam myśleć o filmie na ten temat, dokumencie kreacyjnym, opartym na archiwalnych wypowiedziach kluczowych osób dla polskiej kultury, goszczących na jubileuszu Wajdy. Czułam, że oni byli swoistego rodzaju think thankiem. Wykuwali jakiś kształt tego, co ma dopiero nadejść. Jaka będzie ta nowa rzeczywistość? Kto ma odwagę, imperatyw, aby ją kształtować? O tym były przecież filmy Andrzeja Wajdy, a on sam był niewątpliwym liderem tego środowiska.
Zaczęłaś zapewne przeglądać różne archiwa, szukając materiałów do filmu.
- Zaczęłam pracę poszukiwawczą. Przeglądałam i czytałam archiwa, aby prześledzić rzeczywiste zaangażowanie się Andrzeja Wajdy w działalność opozycyjną, w Solidarność. Chciałam zbadać, jaki wpływ miało kino na przemianę mentalną Polaków w latach 80. Jak filmy prowadzonego przez Wajdę Zespołu Filmowego X oraz inne produkcje "kina moralnego niepokoju" wpłynęły na świadomość Polaków, jaka zmiana społeczna dokonała się w nas, a właściwie - w pokoleniu moich rodziców - po Sierpniu '80. W pewnym momencie dołączył do prac nad filmem Adam Uryniak, filmoznawca i reżyser, którego wiedza o archiwach związanych z życiem Andrzeja Wajdy jest niezwykła. Od tej pory pracowaliśmy razem nad kształtem filmu.

Debiutujesz jako reżyserka.
- Wypowiedź twórcza za pomocą filmu jest dla mnie naturalna. Wierzę, że film jest narzędziem zmiany społecznej. Tej zmiany my jako społeczeństwo dziś też potrzebujemy. Kino może być narzędziem do rozmowy o kształtowaniu się naszej przyszłości. To jest świat, w którym żyję i którym chciałam się podzielić z dzisiejszymi odbiorcami.
- Ważne też było dla nas w Centrum Kultury Filmowej im. Andrzeja Wajdy, aby opowiedzieć o nim jako o artyście pełnym wątpliwości, oceniającym najsrożej własną twórczość i nieustannie poszukującym bohatera swoich czasów. Nurtowało mnie też pytanie, dlaczego w latach 90. rozminął się z swoją publicznością. Sam pisał w notesach: "Widz wie więcej, widział wolność". Był nieustannie poszukującym reżyserem.
- Wiedziałam od razu, że narratorem w tym filmie będzie on sam. Sięgnęłam więc do wielotomowych "Notesów" pod redakcją Tadeusza Lubelskiego i Agnieszki Morstin. Wydanie notatek Andrzej Wajdy, który je sporządzał regularnie przez 70 lat, było dla badaczy jego twórczości niezwykle zapładniającym wydarzeniem. Otworzył się przed nami skarbiec wiedzy.
Dlaczego film opowiadany jest głosem Agnieszki Holland?
- Chodziło o wiarygodność. Holland była jego najbliższą partnerką reżyserską w okresie, który mnie interesował. Darzyli się też wielką sympatią, zbliżającą się niekiedy do więzi rodzinnych. Agnieszka sama przytacza anegdotę o tym, że Wajda wraz z żoną Krystyną Zachwatowicz-Wajdową chcieli ją niegdyś adoptować, aby uchronić ja przed fatum jej nazwiska. Władza wówczas była Agnieszce, młodej reżyserce, niechętna i tylko wstawiennictwo Wajdy pozwoliło jej rozpocząć karierę reżyserską.

Jaki obraz Andrzeja Wajdy wyłania się z tego filmu? Czy zobaczymy tam jakieś materiały, które nigdy dotąd nie były pokazywane?
- Film "Śniłem tylko przyszłość" jest właściwie dekonstrukcją zastanego i znanego wizerunku Andrzeja Wajdy, spojrzeniem na niego jak na człowieka z krwi i kości, pełnego wątpliwości i borykającego się nieustannie z materią twórczą artystę totalnego.
- W filmie koniec końców nie ma owych fotografii Renaty Pajchel, ale za to wykorzystaliśmy wiele innych nieznanych materiałów. Wyłuskiwaliśmy archiwa z taśm 35 mm z Chełmskiej z nagraniami ze zjazdu Solidarności z września 1981 roku w Hali Oliwii w Gdańsku roku, gdzie Andrzej Wajda wygłosił płomienne przemówienie do delegatów z całego kraju. Dzięki wspaniałym archiwistom z TVP, ich benedyktyńskiej pracy udało się też wydobyć na światło dzienne wiele materiałów making off z planów filmów Wajdy, do tej pory rzadko lub wcale pokazywanych. W filmie wykorzystano archiwa z Muzeum Manggha i z ECS w Gdańsku.
- Chciałam abyśmy dostrzegli, że Wajda umiał uchwycić za pomocą swoich filmów ten moment w historii, w którym nasze społeczeństwo nie było podzielone, a głos inteligencji zrównał się z głosem robotników. Dzisiaj uważam, że jednym z naszych największym dylematów jest to, że pozwoliliśmy się skłócić i podzielić. Cieszę się, że mogłam zrozumieć, dlaczego tak się dziś dzieje. Odpowiedź znalazłam w historii kina.
***
Po pokazie filmu "Śniłem tylko przyszłość" podczas festiwalu w Gdyni odbędzie się spotkanie z reżyserką Joanną Rożen-Wojciechowską oraz Tadeuszem Lubelskim, Agnieszką Morstin i Agnieszką Holland.





!["W tym kraju nie ma dobrych mężczyzn" [trailer]](https://i.iplsc.com/000NF0HT7AR2YQSS-C401.webp)
!["NAZA" [trailer]](https://i.iplsc.com/000NF0GRS6K9ME6M-C401.webp)





