"Her Private Hell" jest pierwszym filmem Refna od 10 lat. Jego akcja rozgrywa się w futurystycznej metropolii, którą spowija tajemnicza mgła. Zdesperowany ojciec podejmuje próbę wyrwania swej córki z piekła. Na jego drodze staje kobieta, która szuka bliskiej sobie osoby.
"Her Private Hell". 12 minut oklasków
Publiczność nagrodziła film dwunastominutowymi owacjami. To rekord 79. WFF w Cannes. Równie długo oklaskiwano jedynie "Fjord" Christiana Mungiu. Sophie Thatcher, która gra w "My Private Hell" główną rolę, nie ukrywała wzruszenia. Po wszystkim Refn wygłosił bardzo osobistą mowę. Wyznał, że przeszedł operację serca i przez prawie pół godziny był martwy.
"To cię zmienia. Gdy przywrócili mnie do życia […] [powiedziano mi], że mam przed sobą najwyżej 25 lat. I wycisnę ten czas do cna" - mówił duński reżyser. Wyraził także podziw dla Pino Donaggio, 90-letniego kompozytora swojego filmu. Przyznał także, że funkcja kina jest szczególnie ważne we współczesnych niepewnych czasach.
"Her Private Hell". Krytycy nie zostawiają na filmie suchej nitki
Co ciekawe najdłużej oklaskiwany film festiwalu jest jednocześnie jednym z najgorzej ocenianych. Wszyscy zgadzają się, że strona wizualna i muzyczna dzieła zachwycają. Jednak fabuła ma być umowna, a postaci dwuwymiarowe. "Broniłem Refna od lat […], ale to jest nieoglądalne" - napisał Jordan Ruimy z bloga "World of Reel".
Tim Grierson ze "Screen International" nazwał "My Private Hell" triumfem stylu nad treścią. Krytyk bolał, że Refn marnuje swoje wyczucie materii filmowej na kiczowate sekwencje walk lub ukazywania kobiecej części obsady w slow motion. Komentarz reżysera dotyczący sławy nazwał płytkim i naciąganym, ale też podanym z przymrużeniem oka. Przyznał, że niektóre kadry mają swój urok. Niestety, nie przykuwa on uwagi na dłużej.
"Seans 'My Private Hell' to akt wspólnego cierpienia. Refn proponuje nam sflaczały fetysz, skąpany w neonowym kiczu. Za nudne, żeby stać się w przyszłości klasyką campu. Zbyt bolesne, by być czymś poza testem wytrzymałości. Jestem w szoku, że nikt tego nie wygwizdał" - przyznał krytyk Barry Hertz.
Użytkownicy mediów społecznościowych nie gryzą się w język. "Refn powinien iść do więzienia i dostać dożywotni zakaz kręcenia filmów po tym, co zrobił w 'My Private Hell'" - czytamy we wpisie jednej użytkowniczki. "Moje prywatne piekło to seans tego filmu" - dodała inna.












