Cannes to mekka filmowego świata. Festiwal od dekad wyznacza nowe kinowe trendy. Jednocześnie nie rezygnuje ze swojej tradycyjnej, iście pompatycznej i ekskluzywnej otoczki. Krytycy, dziennikarze, producenci i goście specjalni od miesięcy wyczekują momentu ogłoszenia szczegółów kolejnych edycji. W czasie jej trwania będą codziennie rano walczyć o bilety na premiery filmowych mistrzów, choćby mieli to przypłacić wielogodzinnym staniem w kolejkach. W Cannes wydają się one nie mieć końca.
Tegoroczne święto kina na Lazurowym Wybrzeżu odwiedzą absolutne legendy. Motywem przewodnim jest "Thelma i Louise" - klasyk Ridleya Scotta, który wyprzedził swoje czasy wnikliwą diagnozą amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości i pozycji kobiet w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Z miejsca sugeruje nam to klimat 79. edycji festiwalu. Zobaczymy na nim dzieła odważne i bezkompromisowe.

79. MFF w Cannes. Paweł Pawlikowski idzie po Złotą Palmę?
Na czele Jury stoi w końcu pochodzący z Korei Południowej reżyser Park Chan-wook, a towarzyszą mu między innymi norweski aktor Stellan Skarsgård czy amerykańska gwiazda filmowa Demi Moore. Rozstrzał tematyczny w Konkursie Głównym jest ogromny, jednak - co absolutnie zrozumiałe - polskich widzów najbardziej elektryzuje inna kwestia. Oto w Cannes, na najbardziej egalitarnym, przez lata niedostępnym dla naszych twórców festiwalu, tworzy się zupełnie nowy nurt polskiego kina. A jego ojcem założycielem jest nie kto inny jak Paweł Pawlikowski.
Reżyser, który w 2013 roku podarował nam nagrodzoną Oscarem "Idę", a w 2018 otrzymał w Cannes nagrodę za najlepszą reżyserię "Zimnej wojny", powraca z nowym filmem, wieńczącym jego trylogię opowieści o gorzkich realiach życia i miłości w Europie Wschodniej po zakończeniu II wojny światowej.
"Ojczyzna", do której reżyser zaprosił słynne europejskie gwiazdy kina, opowie historię skomplikowanej relacji laureata Nagrody Nobla Thomasa Manna i jego córki Eriki. Zamiast skupiać się na pomnikowej biograficznej narracji, Pawlikowski zabierze nas w pierwszą powojenną podróż pisarza po podzielonych Niemczech - z zachodniego Frankfurtu do wschodniego Weimaru. W autora "Czarodziejskiej góry" wciela się kojarzony ze współpracy m.in. z Andrzejem Wajdą niemiecki aktor Hanns Zischler, a jego córkę odgrywa znana z "Anatomii upadku", "Strefy interesów" czy kinowego hitu "Projekt Hail Mary" Sandra Hüller. Za zdjęcia do tej wyniosłej epopei jest odpowiedzialny nominowany do Oscara Łukasz Żal, którego kadry są już znakiem charakterystycznym dla filmografii Pawlikowskiego.
79. MFF w Cannes. "Dekalog" na Lazurowym Wybrzeżu
Stawką 79. edycji Festiwalu Filmowego w Cannes jest trzecia w historii polskiego kina Złota Palma. O to, nomen omen, najbardziej prestiżowe wyróżnienie w Europie, szeptem podpowiadające, jak będzie wyglądało także oscarowe rozdanie, Pawlikowski powalczy z nie byle kim. W konkursowej selekcji festiwalu znalazły się bowiem premiery najważniejszych twórców międzynarodowego kina, takich jak Pedro Almodóvar, Hirokazu Koreeda czy Asghar Farhadi.
Ten ostatni oferuje widzom projekt odnoszący się do ikony polskiego kina. Krzysztof Kieślowski, którego twórczość stanowi niedościgniony wzór dla nowych pokoleń twórców, powraca na festiwal w filmie "Historie równoległe", bazującym na szóstej części "Dekalogu". Sprawcą całego zamieszania jest polski aktor Maciej Musiał. To on zaraził irańskiego reżysera swą swoją miłością do kina Kieślowskiego. W Cannes pojawi się jako jeden z głównych producentów filmu. W gronie tym znalazł się również Krzysztof Piesiewicz, współscenarzysta "Dekalogu".
Innym polskim akcentem będzie pokaz specjalny nagrodzonego Złotą Palmą "Człowieka z żelaza" Andrzeja Wajdy z 1981 roku. Film zostanie wyświetlony w ramach sekcji Cannes Classics.

79. MFF w Cannes. Polski twórca z szansą na Złotą Palmę za krótki metraż
Historia Polaków na Festiwalu w Cannes nie ogranicza się jednak wyłącznie do wielkich nazwisk pokroju Andrzeja Wajdy, Aleksandra Forda, Agnieszki Holland czy Romana Polańskiego. Polscy twórcy prezentują często na Lazurowym Wybrzeżu krótkie formy. Już w 1946 roku w Cannes wyróżniono krótkometrażowy dokument "Wieliczka" autorstwa Jarosława Brzozowskiego, a dobra passa nie opuszczała rodzimych reżyserów przez następnych kilka lat.
Tegorocznym reprezentantem polskich krótkometrażowych tradycji będzie Michał Toczek, który do Cannes jedzie z wyprodukowanym przez Studio Munka "Spiritus Sanctus". Akcja filmu rozgrywa się w 1999 roku w czasie pielgrzymki Jana Pawła II do Polski. Pierwsze skrzypce w tej komedii absurdu gra Sebastian Stankiewicz, a oprócz niego w obsadzie znaleźli się też Izabela Dąbrowska i Oskar Stoczyński.
79. MFF w Cannes. Wiara w sukces polskich twórców
Powrót Pawlikowskiego do Cannes ekscytuje nie tylko polskich krytyków. A dumna reprezentacja twórców krótkich metraży może zwiastować triumfy również i w tej umiłowanej przez nas kategorii.
Dziś nerwowe odliczanie do rozpoczęcia festiwalowej gorączki wreszcie dobiega końca. Przed Pałacem Festiwalowym znów powitają nas dziesiątki kinomanów z wypisaną na tekturze prośbą o odstąpienie biletu, a pokazy filmów do północy i próby zdążenia o świcie na kolejne projekcje staną się naszą codziennością. W powietrzu czuć już wiarę w sukces autorskiego polskiego kina. Pozostaje nam liczyć na to, że nie opuści nas ona aż do końca tego jedynego w swoim rodzaju festiwalu.
Mary Kosiarz z Cannes













