Maciej Zieliński: "Złamałem kiedyś w Cannes kręgosłup"
- Miałem w Cannes kilka przygód. Kiedyś złamałem tu kręgosłup - wyznaje w rozmowie z Interią polski kompozytor Maciej Zieliński, autor muzyki do takich filmów, jak "Nigdy w życiu", "Sługi Boże", "Och, Karol 2", "Wygrać marzenia", "Gierek" czy "O psie, który jeździł koleją 2".
- Nie skakałem w każdym razie na główkę do basenu, w którym nie było wody - tłumaczy kompozytor.
I choć brzmi to jak początek jednej z tych legendarnych canneńskich historii, o których lepiej nie opowiadać publicznie, kompozytor szybko dodaje, że festiwal ma dla niego przede wszystkim zupełnie inne znaczenie: to miejsce spotkań, odnawiania relacji i budowania nowych artystycznych mostów.
- Cannes to zawsze spotkanie filmowców, święto filmu - mówi. - Tutaj zwykle jestem w stanie odnowić stare kontakty, zdobyć nowe, więc bardzo lubię tu być - przyznaje.
Cannes pod znakiem wyjątkowo silnej obecności Polaków
Tegoroczne Cannes stoi pod znakiem wyjątkowo silnej obecności Polaków - nie tylko w rodzimych produkcjach, ale też w projektach międzynarodowych.
Paweł Pawlikowski przyjechał do konkursu głównego z niemiecką obsadą, Kuba Gierszał gra w chilijskim filmie, Małgorzata i Wojciech Staroń zrealizowali łotewską koprodukcję. Zieliński pasuje do tego układu, bo od lat konsekwentnie buduje relacje także z amerykańskim przemysłem filmowym.
- Takie łączenie filmowców z różnych krajów owocuje bardzo ciekawymi efektami - podkreśla Zieliński. - Różne spojrzenia wynikające z różnych backgroundów kulturowych naprawdę bardzo ciekawie pracują - zapewnia.
Dla Zielińskiego Cannes pozostaje jednym z najważniejszych miejsc do budowania takich relacji.
- Do Cannes przyjeżdżają wszyscy filmowcy z całego świata - mówi. Jednocześnie podkreśla, że festiwal coraz bardziej otwiera się również na kompozytorów filmowych, którzy przez lata pozostawali nieco w cieniu reżyserów i producentów.
We Francji, jak zauważa, istnieje bardzo silna kultura wspierania twórców muzyki filmowej.
- SASEM, czyli francuski odpowiednik ZAiKS-u, wspiera działania związane z aktywnością kompozytorską. Jest też program stworzony przez festiwal, który pozwala budować relacje pomiędzy kompozytorami a filmowcami - tłumaczy.
Festiwal jest tak ogromny, że można utonąć w wielości wydarzeń
Sam Zieliński przyznaje jednak, że Cannes potrafi być przytłaczające nawet dla doświadczonych bywalców.
- Festiwal jest tak ogromny, że można utonąć w tej wielości wydarzeń i możliwości - śmieje się. Tegoroczny pobyt w Cannes poprzedził zresztą wyjątkowo intensywny tydzień - kompozytor przyleciał na Lazurowe Wybrzeże prosto z Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie, gdzie był nominowany do nagrody za ścieżkę dźwiękową roku.
- Ja rzeczywiście lubię festiwale - przyznaje. - Większość mojego życia to samotna praca w studiu, więc jeśli jest okazja, żeby spotkać ludzi, porozmawiać i jeszcze żeby miało to sens zawodowy, to jest to dla mnie bardzo ważne - podsumowuje.
Więcej materiałów na temat festiwalu w Cannes znajdziecie w naszym raporcie specjalnym - kliknij tutaj!










