"Ojczyzna" Pawła Pawlikowskiego: dzieło wyjątkowo osobiste
Kilkunastominutowa owacja na stojąco, wzruszenie widoczne na twarzach twórców, a po pokazie kapitalne recenzje. Tak wyglądała premiera filmu Pawła Pawlikowskiego "Ojczyzna" w Cannes.
Choć to dopiero początek pokazów konkursowych filmów, obraz Polaka już stał się jednym z najmocniejszych pretendentów do Złotej Palmy. To zarazem wielki powrót oscarowego twórcy "Idy" i "Zimnej wojny", ale też dzieło wyjątkowo osobiste, zanurzone w melancholii, pamięci i pytaniach o współczesną Europę.
Pawlikowski opowiada historię osadzoną w powojennych Niemczech, jednak bardzo szybko staje się jasne, że nie interesuje go klasyczne kino historyczne. "Ojczyzna" jest raczej opowieścią o ludziach żyjących po końcu świata - próbujących zbudować siebie na nowo w rzeczywistości naznaczonej traumą, winą, tęsknotą i rozpadem dawnych definicji ojczyzny.
Katarzyna Sobańska i Marcel Sławiński: polscy scenografowie współpracują z Pawłem Pawlikowskim
Ogromną rolę w budowaniu tego świata odegrali Katarzyna Sobańska i Marcel Sławiński - polscy scenografowie współpracujący z Pawlikowskim już po raz trzeci. To oni odpowiadają za wizualny kształt filmu, który zachwycił Cannes swoją plastycznością, surowym pięknem i niezwykłą materialnością obrazu. Jak sami mówią, praca z reżyserem "Idy" opiera się przede wszystkim na zaufaniu i wspólnym budowaniu świata.
- To jest taka narastająca współpraca, która nie tylko emocjonalnie, intelektualnie, artystycznie pozwala na pewnego rodzaju bezpieczeństwo wszelkich wyborów i taki rodzaj wspólnego budowania świata - opowiadają.
- Myślę, że każda relacja, w tym również i filmowa, jeżeli ona się powtarza po raz trzeci, jest oparta przede wszystkim na zaufaniu - podkreślają.
Twórcy zaznaczają, że kino Pawlikowskiego pozostaje dziś czymś coraz rzadszym - kinem plastycznym, organicznym i budowanym bardziej emocją niż spektaklem.
- My tęsknimy i kochamy kino plastyczne - deklarują. - Ten świat, który jest bardzo określony, bardzo poetycki, jest dla niego ważny i dla nas też.
Aż 97 procent zdjęć do filmu zrealizowano w Polsce. Powojenny Frankfurt "zagrały" miejsca, które nigdy wcześniej nie pojawiły się przed kamerą. Efekt końcowy jest daleki od klasycznej próby rekonstrukcji epoki. Jak podkreślają scenografowie, Pawlikowskiego interesuje nie tyle dosłowne odtwarzanie historii, ile budowanie emocjonalnej prawdy - świata istniejącego gdzieś pomiędzy dokumentem a poezją.
- To jest taki reżyser, który jest między dokumentalistą a poetą - tłumaczą. - A my staraliśmy się zawsze wejść pod jego powieki, żeby to, co tam widzi, jak najlepiej odtworzyć - dodają.
Choć "Ojczyzna" opowiada o powojennych Niemczech, twórcy podkreślają, że jego znaczenie wykracza daleko poza konkretny kontekst historyczny.
- Dotyczy naprawdę nie nacjonalnych, tylko bardzo uniwersalnych problemów - mówią. Film staje się więc opowieścią o utracie ojczyzny, rozdwojeniu, potrzebie przynależności i współczesnym europejskim lęku.
- To jest też film o relacji między ludźmi, między córką a ojcem. I myślę, że to bardzo rezonuje też z tym współczesnym światem, który jest przepełniony jakimś niepokojem - podsumowują.
Scenografowie odnieśli się też do informacji, jakoby na planie wspomagano się AI.
- Ktoś powiedział, że świetny ten AI na wjeździe do Frankfurtu. Dementujemy to - wszystko zostało stworzone przez nas. Naszą ambicją i naszym celem było to, żeby ten świat był bardzo oryginalny. A w świecie, jaki kreuje w swych filmach Paweł Pawlikowski, naturalność i autentyczność są naważniejsze - oświadczyli twórcy.
Film Pawła Pawlikowskiego "Ojczyzna" trafi na ekrany polskich kin 19 czerwca 2026 roku. Dystrybutorem tytułu jest firma Kino Świat.














