20 maja na Festiwalu Filmowym w Cannes odbyła się premiera "The Man I Love" Iry Sachsa. Publiczność nagrodziła produkcję ośmiominutową owacją na stojąco. To jeden z dwóch amerykańskich dzieł, które walczą w tym roku o Złotą Palmę.
"The Man I Love": najlepsza rola Ramiego Maleka od czasu "Bohemian Rhapsody"
"To film o tym, co możemy sobie dać poprzez sztukę, miłość, ból i wspomnienia. Mam nadzieję, że dzisiejszy wieczór pozostawi nam wspólne wspomnienia związane z festiwalem i naszą miłością do kina" - powiedział Sachs po seansie.
Rami Malek nie krył poruszenia głośnymi owacjami i ciepłym przyjęciem produkcji. Z relacji zgromadzonych tam osób wiadomo również, że z emocji uronił łzy.
"The Man I Love": o czym opowiada film?
Reżyser napisał scenariusz filmu "The Man I Love" ze swoim stałym współpracownikiem Mauricio Zachariasem. Akcja produkcji rozgrywa się w Nowym Jorku pod koniec lat 80. Bohaterem jest ikona świata teatralnego, Jimmy (Malek), który mierzy się z emocjami po usłyszeniu tragicznej diagnozy.
"W obliczu czekającej go śmierci pragnienie życia, tworzenia, pożądania i miłości po raz ostatni są silniejsze niż cokolwiek innego" - czytamy w streszczeniu.
Z dotychczasowych recenzji krytyków wynika, że Malek świetnie uchwycił melancholijny nastrój, tworząc jedną z najlepszych kreacji w swojej karierze. Owen Gleiberman z Variety stwierdził, że to pierwsza tak dobra rola aktora od czasu "Bohemian Rhapsody". Z drugiej strony Peter Bradshaw, dziennikarz The Guardian, zauważył, że produkcja była momentami zbyt chaotyczna i męcząca:
"Film 'The Man I Love' powstał ze szczerych intencji i został pomyślany z wielką starannością, jednak nieco zagadkowa i męcząca gra głównego bohatera sprawia, że ogląda się go z pewnym dyskomfortem".
Zobacz też:
Aż osiem statuetek w Gdyni! "Ministranci" już dostępni na Netfliksie










