Andriej Zwiagincew: Powrót po długiej przerwie
Andriej Zwiagincew od lat pozostaje zagorzałym krytykiem polityki Putina i agresji Rosji na Ukrainę. Zresztą w 2022 roku zdecydował się wyemigrować, przekonując, że nie chce być kojarzony z tym, co zrobił jego kraj. Po "Niemiłości" z 2017 roku na nowy film reżysera przyszło czekać wyjątkowo długo. Zaprezentowany w konkursie głównym tegorocznej edycji canneńskiego festiwalu "Minotaur" to luźna adaptacja "Niewiernej żony" francuskiego klasyka Claude'a Chabrola z 1969 roku.
To właśnie ten film dostarcza obyczajowo-kryminalnej intrygi. W centrum Zwiagincew stawia dobrze sytuowane małżeństwo, zamieszkujące wraz z synem w wieku szkolnym, luksusowy dom na obrzeżach prowincjonalnego rosyjskiego miasta. Utrzymana w minimalistycznym stylu przeszklona dacza, co prawda wygląda efektownie z zewnątrz, ale w środku sprawia wrażenie sterylnej, bezosobowej, chłodnej.
To symbol wysokiego statusu, miejsce na pokaz, które należy podziwiać, ale już niekoniecznie dobrze się w nim czuć. Charakter tej przestrzeni dobrze koresponduje z relacją, jaką dostrzec możemy między dwójką głównych bohaterów - Glebem i jego młodszą żoną Galiną. Uczucia, jeżeli kiedykolwiek były, dawno już wygasły, a obok syna, którego wspólnie wychowują, nie łączy ich w zasadzie nic. Oprócz wizerunku atrakcyjnego towarzysko, dobrze sytuowanego małżeństwa.
"Lewiatan": Moralne zepsucie i upadek wartości
Zwiagincew portretuje w tym filmie ludzi, których wojna w Ukrainie w zasadzie w ogóle nie dotyka. Może poza poleceniem, jakie Gleb - dyrektor dużej firmy, otrzymuje od burmistrza, a dotyczy ono wytypowania czternastu pracowników, którzy zamienią spokojną pracę na wojenny front. Ojczyzna wzywa. Choć, jak przekonuje reżyser, wzywają raczej przełożeni, wedle ich uznania i tego, co może bardziej się opłacać. A w przypadku Gleba, w chwili kiedy nabiera podejrzeń, że żona go zdradza, nie pozostaje to bez znaczenia.
O upadku wartości, hipokryzji, moralnym dnie Andriej Zwiagincew mówi zarówno w perspektywie jednostkowej, jak i systemowej. Ryba w końcu psuje się od głowy. Pokazuje ludzi, u których nie można liczyć na zmianę i żadne krytyczne myślenie. Ukształtowanych przez system oparty na korupcji, kombinowaniu i przekonaniu o własnej wyższości. W końcu dla bohatera od wojny ważniejsze jest dokonanie osobistej zemsty, bo to on jest najważniejszy. Reżyser "Lewiatana" zastanawia się, jak ma być inaczej, skoro u władzy jest Putin, który robi to samo, tylko w zupełnie innej skali.
Po raz kolejny imponuje precyzja Zwiagincewa. Powściągliwe aktorstwo, surowa estetyka, zimne kolory, budowanie napięcia obrazem. W czym wydatnie pomaga stale współpracujący z filmowcem autor zdjęć Michaił Kriczman. Razem stworzyli film, będący rodzajem oskarżenia Rosjan, bo nie ma tu ani jednego pozytywnego bohatera. Niektórzy, zwłaszcza elity, wykorzystują machinę wojenną do załatwiania swoich prywatnych porachunków, podczas gdy inni pozostają bierni. Jedno i drugie dla Zwiagincewa jest grzechem ciężkim.
8/10
"Minotaur" (Minotaure), reż. Andriej Zwiagincew, Francja/Niemcy/Łotwa 2026.














