"All of a Sudden": pierwszy francuskojęzyczny projekt Ryûsuke Hamaguchiego
Hamaguchi przyzwyczaił do dużych form. Tak było w ponad pięciogodzinnym "Happy Hour", podobnie w przypadku nagrodzonego Oscarem "Drive My Car", który jest największym dotychczasowym sukcesem reżysera. Czas służy mu do budowania autentyczności i emocjonalnego zaangażowania. Rzeczywiście, w pewnym momencie jego filmów możemy poczuć się, jakbyśmy byli częścią tego świata.
W "All of a Sudden", który jest pierwszym francuskojęzycznym projektem reżysera, fabuła rozgrywa się w domu opieki dla seniorów w Paryżu. "Ogród wolności" to miejsce, w którym dyrektorka Marie-Lou (Virginie Efira) próbuje wprowadzić metodę "Humanitude" - opiekę opartą na szacunku, uwadze i godności, a nie wyłącznie na procedurach.
Wracając jeszcze do metrażu filmu, Hamaguchi daje nam wystarczająco dużo czasu, byśmy poznali to miejsce, począwszy od samej topografii domu opieki, przez personel aż po pacjentów. Chociażby w scenach integracyjnych spotkań, jakie cyklicznie organizowane są w placówce, a mają za zadanie sprawić, by pacjenci lepiej poznali swoich opiekunów i mogli poczuć się bezpiecznie. Japończyk przykłada dużą wagę do tego, co dzieje się na drugim planie, dzięki czemu ci ludzie są nam bliżsi. Każdy z nich niesie własną historię, którą w mniejszym lub większym stopniu poznajemy.
Sercem filmu jest relacja pomiędzy dwiema kobietami
Sercem filmu jest jednak relacja pomiędzy dwiema kobietami: wspomnianą Marie-Lou, która zarządza ośrodkiem, i japońską reżyserką teatralną, która w Paryżu ma wystawić swój spektakl. To, co zaczyna się od przypadkowego spotkania w parku, przechodzi w głęboką więź opartą nie tylko na podobnej wrażliwości, ale i czymś, co trudno uchwycić - pokrewieństwie dusz. Z oddaniem wyjątkowości tej znajomości bardzo dobrze poradziły sobie Virginie Efira oraz Tao Okamoto. Czuć między nimi chemię, a bez niej trudno byłoby oddać bliskość tak pozornie różnych od siebie kobiet.
Hamaguchi z dużym wyczuciem przeplata te dwie perspektywy - osobistą i zawodową. Znajduje dla nich wspólne pole, bo okazuje się, że kobiety mogą sobie wzajemnie pomóc. Co więcej, zupełnie bezinteresownie. Japoński reżyser wierzy w ludzi, momentami może nieco naiwnie, ale jest w tym pewien urok. Proponuje delikatny, aczkolwiek wyraźny optymizm, nie uciekając jednak od trudnych tematów, jak na przykład niedofinansowany system opieki zdrowotnej czy ciemna strona kapitalizmu.
"All of a Sudden": kino kontemplacyjne i humanistyczne
"All of a Sudden" to kino kontemplacyjne i głęboko humanistyczne. W filmie Japończyka można się zanurzyć i chłonąć go całym sobą. Poza momentami, kiedy ton jego dzieła zmienia się z osobistego w nieco bardziej akademicki. Bo chwilami możemy poczuć się jakbyśmy byli na wykładzie i ktoś próbował nas na siłę przekonać do z góry założonej tezy. Dydaktyzm jest tu w ogóle niepotrzebny. Przecież Hamaguchi tak bardzo pokłada nadzieję w człowieku.
Kuba Armata, Cannes
7/10
"All of a Sudden", reż. Ryûsuke Hamaguchi, Francja, Japonia, Belgia, Niemcy 2026.












