"Ojczyzna": nowy film Pawła Pawlikowskiego
Na "Ojczyzna", nowy film Pawła Pawlikowskiego ("Ida", "Zimna wojna") ze znakomitą Sandrą Hüller ("Strefa interesów", "Anatomia upadku"), wyczekujemy tak, jakby miała od tego zależeć przyszłość rodzimego kina. I całkiem możliwe, że tak właśnie jest. Pawlikowskiego nazywa się po cichu czarnym koniem tegorocznej canneńskiej stawki - spacerując po la Croisette, czy poszukując cichego zakątka w pokoju prasowym, w co drugiej rozmowie pada mniej lub bardziej kaleczone nazwisko polskiego reżysera.
Po niekwestionowanym triumfie "Zimnej wojny" - za ten obraz w 2018 roku Pawlikowski otrzymał w Cannes nagrodę w kategorii najlepszy reżyser - przyszedł czas na pierwszy w jego karierze film drogi, osadzony - jakże by inaczej - we wczesnym okresie zimnowojennym. Twórca "Idy" opowie nam tym razem o wycinku z życia laureata literackiej Nagrody Nobla Thomasa Manna (Hans Zischler) i jego córki Eriki (Sandra Hüller), z którą wyrusza w sentymentalną podróż do ojczyzny, kilka lat po kapitulacji nazistowskich Niemiec. Pawlikowski z charakterystyczną dla swojej filmografii dbałością o detale i refleksją na temat moralnych wstrząsów powojennej Europy, ponownie poruszy tematykę winy, miłości, rodziny i tragedii przekazanej w podświadomości przyszłym pokoleniom.
O tym, czy "Ojczyzna" dorówna wielkością swoim poprzednikom dowiemy się już dziś wieczorem. Rzecz jasna, wszyscy liczymy na prawdziwą sensację.
"Historie równoległe" Asghara Farhadiego inspirowane szóstą częścią "Dekalogu" Krzysztofa Kieślowskiego
Wskrzeszeniem legendarnego polskiego kina mogą okazać się również "Historie równoległe" Asghara Farhadiego, którego inspiracją była szósta część "Dekalogu" Krzysztofa Kieślowskiego. W projekt reżyser zaangażował największe francuskie gwiazdy i stałych bywalców canneńskiego konkursu: Isabelle Huppert (której rolę oparto na kreacji Grażyny Szapołowskiej), Adama Bessę (który zastąpi Olafa Lubaszenkę), Vincenta Cassela i Virginie Efirę.
Jeden z najczęściej nagradzanych współczesnych irańskich reżyserów to jednocześnie legenda festiwalu, która może stanowić dla Pawlikowskiego nie lada konkurencję. Choć i w tym przypadku niemałą rolę odgrywają także polscy twórcy - funkcję producentów wykonawczych "Historii równoległych" pełnią bowiem aktor Maciej Musiał i scenarzysta oryginalnego "Dekalogu" Krzysztof Piesiewicz.
Polski tryptyk na Lazurowym Wybrzeżu domknie specjalny pokaz "Człowieka z żelaza" - dzieła o wręcz religijnym statusie, ocenzurowanego przez komunistyczne władze i cudem przewiezionego do Francji, gdzie pokonując Kena Loacha czy Bernardo Bertolucciego w 1981 roku zdobył Złotą Palmę dla najlepszego filmu.
Cannes: na co czekają krytycy i widzowie?
Festiwal Filmowy w Cannes, choć stroni od polityki znacznie bardziej niż Berlin czy Wenecja, w tym roku z przytupem nakreślił swoją linię programową. Konferencja Jury konkursu głównego wywołała medialną burzę - Demi Moore ostrzegała przed wpływem sztucznej inteligencji na przemysł filmowy, Paul Laverty stanął w obronie hollywoodzkich aktorów, których skrytykowano za sprzeciw wobec wojny w Strefie Gazy, a przewodniczący Park Chan-wook pewnym siebie tonem oświadczył, że sztuka i polityka nie powinny stanowić osobnych bytów.
Sam program festiwalu - jak zresztą co roku - w pierwszych dniach nie przynosi jednak większych zaskoczeń. Choć swoje najnowsze produkcje zaprezentowali już Fukada Koji ("Nagi Notes") i Charline Bourgeois-Tacquet ("A Woman's Life), zarówno oniryczny dramat japońskiego reżysera, jak i okraszony francuskim humorem feministyczny manifest o odkrywaniu kobiecej seksualności nie mają większych szans na zwycięstwo.
Gratką dla fanów produkcji o zdecydowanie większym rozmachu było bez wątpienia spotkanie z Peterem Jacksonem, tegorocznym laureatem Honorowej Złotej Palmy. Twórca kultowych trylogii "Władcy Pierścieni" i "Hobbita" w wywiadzie z Didierem Allouch przyznał, że otrzymanie nagrody w Cannes było dla niego abstrakcją porównywalną z rozpoczęciem kariery tancerza baletowego. Ku uciesze publiczności, wśród której widać było przynajmniej kilkoro delikwentów przebranych za Gandalfa, wsparciem dla Jacksona był sam Elijah Wood, odtwórca roli Frodo Bagginsa w legendarnej sadze.
Pierwsze dni w Cannes to dobry moment na obserwację. Na co czekają krytycy i widzowie? Jak mogą potoczyć się losy filmów konkursowych? Za nami pokazy komercyjnych hitów pokroju "Labiryntu Fauna" i "Szybkich i wściekłych", a przed nami - absolutne kino w wykonaniu Pawła Pawlikowskiego, Pedro Almodóvara czy Cristiana Mungiu. Tegoroczne Cannes dopiero się rozkręca, a w nas, krytykach, budzi się ekscytacja i poruszenie. Wszyscy liczymy na sukces "Ojczyzna". Jednak co przyniesie canneńska rozgrywka, na razie pozostaje dla nas tajemnicą.
















