Robert Górski: Ludzie lubią się śmiać z władzy

Od lat bawi nas swoimi żartami. W czym tkwi jego sukces? - Wierzę w terapeutyczną moc śmiechu, bo gdy się śmiejemy, wyglądamy zdrowiej i młodziej - mówi Robert Górski.

Robert Górski na scenie

Robert Górski jest z wykształcenia polonistą. Widzowie znają go jako świetnego kabareciarza i współtwórcę Kabaretu Moralnego Niepokoju. 29 kwietnia w TVP2 zobaczymy go jako gościa w premierowym odcinku programu "Dzięki Bogu już weekend".

Reklama

Dlaczego zdecydował się pan wystąpić u boku Fair Play Crew i Grzegorza Dolniaka w "Dzięki Bogu..."?

- Bardzo lubię kontrasty, a zestawienie Robert Górski - Grzegorz Dolniak, który jest odkryciem TVP2, to niezwykle atrakcyjna skrajność (śmiech). Natomiast Fair Play Crew to wybitnie zdolni, młodzi, bezkompromisowi ludzie. Zasłynęli już pierwszą polską komedią muzyczną "Amatorologia", dzięki której w brawurowym stylu wygrali zeszłoroczną PAKĘ, najważniejszy w Polsce festiwal kabaretowy. Na PACE zostali również wyróżnieni nagrodą specjalną kanału TVP Rozrywka. Nie wystąpić u ich boku byłoby nie tylko błędem, ale grzechem! Poza tym mam ten cholerny kredyt do spłacenia! (śmiech)

W najbliższym odcinku pojawi się pan m.in. z Mikołajem Cieślakiem, Ewą Błachnio, Joanną Kołaczkowską i Leszkiem Malinowskim. Woli być pan gospodarzem show czy gościem?

- Bycie zaproszonym do telewizyjnego studia ma mnóstwo plusów. Wszystko robią za ciebie, a ty po prostu przychodzisz na gotowe. Nie ukrywam, że bardzo mi to odpowiada, zwłaszcza po długim okresie bycia gospodarzem, a więc robieniem wszystkiego za innych. Poza tym prowadzący narażony jest na większe ryzyko wpadki - kiedyś w "Dzięki Bogu już weekend" zapowiedziałem nie tego gościa, co trzeba, ale o dziwo pojawił się na scenie!

Co będzie głównym motywem pańskiego występu?

- Wszyscy pojawimy się w Biurze Żartów Znalezionych, które prowadzić będzie Grzegorz Dolniak i chłopcy z Fair Play Crew. Znajdują się w nim działy różnych żartów: solowych, kabaretowych, muzycznych, tanecznych czy stand up’owych. Ja wystąpię jako tajemniczy minister Ministerstwa Spraw Wewnętrznych o pseudonimie "Matowy", który w obliczu zagrożenia bezpieczeństwa kraju, w związku ze szczytem NATO, przyjazdem papieża, pęknięciem opony i brakiem komendanta policji zwołuje nadzwyczajny zjazd wszystkich służb. Żeby nie powtórzył się Janów Podlaski! (śmiech)

"Dzięki Bogu już weekend" nie schodzi z ekranu od 20 lat...

- Atutem programu jest to, że nie udajemy mądrzejszych, niż jesteśmy, choć czasem zdarza się, że udajemy głupszych. Poza tym ludzie lubią się śmiać z władzy, podobnie, jak władza lubi się śmiać z ciemnego ludu. Wierzę też w terapeutyczną moc śmiechu, bo wyglądamy wtedy nie tylko weselej, ale przede wszystkim zdrowiej i na pewno młodziej. Po całym tygodniu ciężkiej pracy nie ma nic lepszego i bardziej relaksującego, niż oglądanie piątkowego programu, wsparte delikatną obecnością alkoholu we krwi. (śmiech)

Niedawno obchodził pan 45. urodziny. Była huczna impreza?

- Znajomi przygotowali mi jubel na krakowskiej PACE. Na wszelki wypadek ładnie się ubrałem, bo liczyłem, że może będzie ktoś znany z zagranicy. Niestety...

Rozmawiał Artur Krasicki

Dowiedz się więcej na temat: Robert Górski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje