​Marta Wierzbicka: Dla roli zgoliłabym głowę na łyso

Marta Wierzbicka w swoim dorobku ma udział w serialu i w sztuce teatralnej. Teraz chciałaby zagrać w filmie. - Mógłby to być nawet epizod kelnerki - mówi aktorka, która nie boi się wyzwań wizerunkowych. Podkreśla, że "dla roli zgoliłaby głowę na łyso".

Marta Wierzbicka marzy o kinowej roli

Niegdyś prowadziłaś bloga, na którym zdradzałaś m.in. swoje sposoby na urodę...

Marta Wierzbicka: - Blog umiera śmiercią naturalną. Myślę, że to wynika z tego, że zamknęłam jakiś etap w swoim życiu. Blog długo był, pracował, potem w ogóle nie miałam na niego czasu i w pewnym momencie stwierdziłam, że należy sobie dać z tym spokój, zwłaszcza, że zaczęło się u mnie dziać dużo rzeczy. Jak o siebie dbam? Nijak - odżywiam się niezdrowo, staram się pić wodę, ale też mi się zdarza o tym zapomnieć, ciągle jestem w biegu i nie mam na nic czasu. Nie jestem typem kobiety, która codziennie wieczorem smaruje się kremem, a rano wstaje i robi pompki. Na chwilę obecną jestem wręcz smutna, bo trochę mi się po wakacjach przytyło, ale cóż zaraz zacznę nad tym jakoś pracować.

Twoje modowe "must have" tego sezonu?


- Jestem fanką casualowego, luźnego stylu. W zeszłym roku moim "must have" był szalik w czerwoną kratkę. Ponieważ już go mam, to i w tym sezonie będę go nosiła. Jesień jest u mnie zawsze bardziej elegancka. O tej porze roku dominują u mnie marynarki, krata, beże, bordo i mój ulubiony kolor khaki, który musi się znaleźć w mojej garderobie. Taki "must have", że "must have" to pomadka w takim ciemno fioletowo-brązowym kolorze. Już ją zdobyłam - jest rewelacyjna. Świetnie nada się na jesienne wieczory.

Myślałaś o zmianie fryzury?

- Włosy podcięłam jakiś czas temu i sukcesywnie je przycinam. Zmierzam do tego, żeby obciąć się na bardzo krótko... Aczkolwiek muszę to jeszcze przemyśleć, bo nie wiem, czy mam w sobie tyle odwagi (śmiech). Chyba, że nastąpi jakiś przełom w moim życiu - wtedy najczęściej obcinam włosy.

A do roli zgoliłabyś głowę na łyso?

Reklama

- Jasne! Zgoliłabym głowę na łyso, przefarbowała włosy, a nawet przytyła albo schudła. Nie ma takiej rzeczy wizerunkowej, której bym nie zrobiła dla roli. A ogolić się na łyso bardzo bym chciała. Jeżeli ktoś dałby mi taką szansę właśnie pod pretekstem roli, to zrobiłabym to bez problemu. Zwłaszcza, że gdzieś mi to siedzi w głowie, że chciałabym zobaczyć, jak wyglądam bez włosów. Zupełnie nie boję się takich rzeczy.

Jak wygląda sprawa z twoimi studiami na Akademii Sztuk Pięknych, obroniłaś się już?

- Studia skończyłam, ale jestem jeszcze przed zrobieniem licencjatu. To jest temat, który został odroczony. Sama się nad sobą zastanawiam, co ja robię z tym czasem - próby do teatru, "Wspólna", jakieś tam inne rzeczy... Doba zupełnie mi nie starcza. Mam nadzieję, że znajdę w końcu ten czas na obronę, bo zależy mi też na tym, żeby zakończyć pewien etap. Bardzo nie lubię czegoś zaczynać i nie kończyć.

Czyli na studia aktorskie też nie znalazłabyś czasu?

- Obecnie nie, ale faktycznie bardzo chciałabym pójść na studia aktorskie. Po drugie, wiem, że nie można jednocześnie grać i studiować. Po trzecie - nie wiem, czy bym się dostała, a podejrzewam, że nie (śmiech). Może kiedyś podejdę do egzaminu eksternistycznego, a może udam się do studium aktorskiego. Jak na razie znowu wracamy do tego, że nie mam czasu...

Gdzie czujesz się lepiej - na scenie czy przed kamerą?

- Nie da się tego porównać, bo to są dwie zupełnie różne materie. I tu, i tu czuję się świetnie. Uwielbiam grać w serialu, uwielbiam wszystkich ludzi, z którymi pracuje przy "Na wspólnej". W teatrze jest inna energia, tam jest coś magicznego, co osobiście uwielbiam i ten dreszczyk emocji. I tu, i tu jest cudownie. W teatrze zakochałam się.

Twoje wymarzone role - teatralna i filmowa?

- W teatrze bardzo chciałabym zagrać jakiś dramat, dużo emocji, coś takiego bardzo poważnego. A jeżeli chodzi o film marzy mi się udział w filmie kostiumowym, lata 20., lata wojenne. W ogóle chciałabym zagrać w jakimś filmie. Niekoniecznie główną rolę, mogłabym zagrać epizod kelnerki podającej kawę w restauracji. Dla mnie każde doświadczenie się liczy, ze wszystkiego czerpię i uwielbiam przebywać wśród ludzi.
-----------------------------------------------------------------------------
Marta Wierzbicka ( ur. 30 stycznia 1991 roku w Warszawie) - aktorka niezawodowa, autorka bloga "Lubię szpinak", studentka ASP. Zasłynęła rolą Oli Zimińskiej, którą w serialu "Na Wspólnej" gra od 2006 roku. Gościnnie wystąpiła w serialach "M jak miłość" i "Hotel 52". W warszawskim Teatrze Capitol występuje w sztuce "Kiedy kota nie ma...". Udzieliła swojego głosu głównej postaci w polskim dubbingu filmu "Alicja w Krainie Czarów" Tima Burtona.

Dowiedz się więcej na temat: Marta Wierzbicka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje