Mariusz Kałamaga: Postanowiłem zrzucić żółty sweter

Mariusz Kałamaga, satyryk ze Śląska zdradził, co jest powodem jego rozstania z Łowcami.B, a także z czego czerpie inspirację do swoich stand-upowych skeczy.

Mariusz Kałamaga już nie występuje z kabaretem ŁowcyB.

Koszaliński amfiteatr w najbliższą sobotę, 25 lipca, zamieni się w filmową fabrykę snów. Skąd pomysł, by tematem przewodnim było Hollywood?

Reklama

- To proste. W Hollywood mają fajny napis na wzgórzu, który jak ulał pasuje do nazwy Kooszallin (śmiech). Poza tym meteorolodzy zapowiedzieli takie upały, że każdy będzie mógł odcisnąć swoją dłoń w gorącym asfalcie na ulicy Zwycięstwa. Czeka nas więc miła, lekka i przyjemna zabawa. Plus ja i Robert Korólczyk z Kabaretu Młodych Panów w nowych rolach.

Będziesz współprowadzącym imprezę, na której pojawią się także Łowcy.B. Nie obawiasz się zarzutów o faworyzowanie "swoich"?

- Ani trochę, gdyż osoby, które interesują się twórczością Łowców, wiedzą, że od stycznia nie występuję już z kolegami. Po dwunastu latach postanowiłem zrzucić z siebie żółty sweter. Doszedłem do wniosku, że jest jeszcze kilka innych ciuchów, które chętnie bym poprzymierzał. Ale chłopakom nadal mocno kibicuję.

W Koszalinie wystąpi też kilka innych uznanych kabaretów. Dojdzie do ostrej rywalizacji?

- Ostro to może być dopiero po, za kulisami (śmiech). Jednak poważnie mówiąc, jedną z rzeczy, które najbardziej sobie cenię w środowisku kabaretowym, jest to, że nigdy takiej rywalizacji nie odczułem. W przeciwieństwie do innych form scenicznych, z którymi wielokrotnie miałem do czynienia... My naprawdę się lubimy, a jeśli się mylę, to oznacza, że łykałem wszystko jak pelikan, w co śmiem wątpić.

Z Łowcami.B. występowałeś zarówno na małych imprezach, jak i tych plenerowych. Gdzie czułeś się lepiej - w niewielkiej sali, czy na stadionie?

- W kameralnych warunkach jest subtelniej i intymniej, stąd lepszy kontakt z widzem. Natomiast masowa impreza, powodująca salwy śmiechu kilkutysięcznej publiczności, łechce naszą artystyczną próżność. Czuć tam niesamowitą energię, a co za tym idzie, jest ogromna radocha grania dla tak dużej widowni.

W jakiej mierze rzeczywistość jest dla ciebie inspirująca?

- Teraz, kiedy zajmuję się stand-upem, bardzo istotną sprawą jest wnikliwe obserwowanie rzeczywistości, wyłapywanie z niej najdrobniejszych smaczków i niuansów. Proza codziennego życia jest niekończącą się księgą anegdot oraz żartów. Mnie ostatnio rozbawia córka Amelia i jej niepohamowana dziecięca szczerość oraz wyobraźnia.

Po koszalińskich występach wybierasz się na zasłużony urlop?

- Nie ma mowy! Już dzień po kabaretonie, w niedzielę 26 lipca, zapraszam do koszalińskiej knajpki "Kawałek podłogi" na stand-upową odsłonę Mariusza Kałamagi. Pokażę tam trochę więcej czarnego jak węgiel, śląskiego poczucia humoru. Przez całe wakacje budzę też słuchaczy radia RMF FM od godziny szóstej do dziewiątej rano. Wiem, wiem - to nieludzka pora!

Rozmawiał Artur Krasicki

Kto wystąpi w Koszalinie?
Tegoroczne sukcesy polskiej kinematografii nie uszły uwadze naszych satyryków. Zainspirowani Oscarem dla "Idy" zdecydowali, że podczas tegorocznego festiwalu zabiorą nas do Hollywood, by pokazać, jak powinno się robić filmy. Chętnych do nakręcenia najzabawniejszej polskiej komedii nie brakuje - na scenie zobaczymy m.in. Neo-Nówkę, Kabaret Moralnego Niepokoju, Kabaret pod Wyrwigroszem, Roberta Korólczyka oraz grupy Czesuaf, Rak i Łowcy.B. Gospodarzami wyprawy do fabryki snów zostali Koń Polski, Robert Korólczyk i Mariusz Kałamaga. Transmisja koncertu w sobotę, 25 lipca wieczorem, w TVP2.


Dowiedz się więcej na temat: Mariusz Kałamaga | Łowcy.B

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje