​Marcelina Zawadzka: Warunek? Trzeba lubić jeść

Od 11 września Marcelinę Zawadzką znów będzie można oglądać w roli współprowadzącej program "Bake Off - Ale Ciacho!" na planie, którego nie może powstrzymać się od podjadania. "Już nie boję się eksperymentowania w kuchni " - zdradza nowa gwiazda TVP.

Marcelina Zawadzka na planie programu "Bake Off - Ale Ciacho!"

To już twój drugi raz na planie programu "Bake Off - Ale Ciacho!". Jak się czujesz w roli prowadzącej?

Marcelina Zawadzka: - Przyznam, że odnajduję się w tej roli i będę dobrze wspominać ten czas. Pracuję ze świetną ekipą, uczestnicy są przesympatyczni, a zdjęcia odbywają się w malowniczych "okolicznościach przyrody" nad Zalewem Zegrzyńskim. Studio zbudowane zostało z drewna, w takiej naturalnej scenerii - z łąką, uroczym dworkiem, cudownymi drzewami, są tu też zwierzaki. Do tego smakołyki wyczarowywane przez uczestników programu. Czego chcieć więcej?

Reklama

Czy zdarza ci się podjadać słodkości na planie?

- Oczywiście, m.in. właśnie z tego względu zostałam prowadzącą tego programu - warunek był taki, że trzeba lubić jeść (śmiech). Nie wyobrażam sobie, jak można spędzić cały dzień na planie i nic nie spróbować. Nie potrafię się powstrzymać! Ale dla równowagi po nagraniach planuję przejść na oczyszczającą dietę sokową.

Czego nauczyłaś się od uczestników tego kulinarnego show?

- Dzięki nim przekonałam się, że pieczenie i gotowanie może być pasją, można się tym bawić i czerpać z tego ogromną radość. Taki czas spędzony w kuchni może też działać uspokajająco.

Czy ty sama lubisz gotować?

- Umiem zrobić parę rzeczy, podobno całkiem nieźle. Mam jednak do tego zbyt mało cierpliwości i jeszcze mniej czasu - właściwie to mnie ogranicza. Poza tym dopiero uczę się, że czekanie 40 minut, aż coś się upiecze, może być sposobem na relaks. Jestem w gorącej wodzie kąpana. Lubię gotować z kimś, z siostrą czy u mamy, albo dla kogoś. Kiedy gotuję tylko dla siebie samej, czuję, że tracę czas i nie sprawia mi to przyjemności.

Ale pewnie masz jakieś swoje popisowe danie?

- Tak, najlepiej mi wychodzi i najbardziej lubię sernik - zawsze przygotowuję taki z przepisu mamy. Po programie jednak planuję wypróbować nowe receptury, już nie boję się eksperymentowania w kuchni. Zauważyłam, że teraz, kiedy wchodzę do cukierni, nie kupuję deserów tak po prostu. Zastanawiam się, jak ciasto wygląda w środku, z czego zostało zrobione, czy np. czekolada, którą zostało oblane, została wcześniej utemperowana. Inaczej na to wszystko patrzę - znam temat od kuchni, dokładnie i w przenośni.

Mówisz, że specjalnie o siebie nie dbasz, ale jakiś sport pewnie uprawiasz?

- Lubię ćwiczyć, ale po planie często bywam zbyt zmęczona, a rano muszę być gotowa tak wcześnie, że nie mam czasu i sił na trening. Z kolei, gdy jestem na wyjeździe, choćby weekendowym, ruch jest moim sposobem na naładowanie baterii. Wybieram zwykle sezonowe sporty. Latem - wake'a, kitesurfing czy nurkowanie. Chciałabym też spróbować flyboardingu. Za to zimą jeżdżę na snowboardzie. W ogóle wszystkie takie "deskowe sporty" dobrze mi wychodzą i bardzo je lubię.

A bieganie?

- Jak najbardziej, ale tylko na łonie natury, szczególnie w lesie. Na bieżni szybko się nudzę i nie mam frajdy z takiej "trasy". W Borach Tucholskich, gdzie jeżdżę z rodziną od dziecka, mamy domek niedaleko jeziora. Dookoła niego jest jakieś 8-10 kilometrów, więc akurat na taką godzinną przebieżkę. Wstaję rano, zakładam sportowe buty, słuchawki na uszy i biegnę przed siebie. Mogę przemyśleć pewne sprawy, zdystansować się do nich, ale też po prostu przyjemnie spędzić czas sama ze sobą.

Jakiej muzyki słuchasz podczas biegania?

- Ogólnie lubię muzykę rockową, mocniejsze brzmienia. Słucham dużo polskich wykonawców - Artura Rojka, Roberta Gawlińskiego i jego Wilki oraz Kasię Nosowską i Hey. To świetna muzyka do jazdy samochodem czy na wspominki - to klimat mojego dzieciństwa. Do biegania jednak wybieram innych wykonawców. Na początek treningu często włączam Beyonce "Run the world (girls)" albo "Sweet Dreams". Rytm i mocny wokal dają mi dużo siły i motywacji do biegania. Energii dodają mi też rytmy latynoamerykańskie - od dziecka bardzo lubię np. Ricky'ego Martina.

Z Marceliną Zawadzką rozmawiała Paulina Persa (PAP Life).

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Marcelina Zawadzka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje