Magdalena Boczarska: Swobodnie o intymności

Zanim Magdalenę Boczarską zobaczymy na dużym ekranie w roli słynnej seksuolożki Michaliny Wisłockiej, możemy oglądać ją w spocie kampanii "Kochanie to sztuka". Ta akcja ma na celu ośmielenie ludzi do swobodnego rozmawiania o swojej seksualności.

Magdalena Boczarska na planie filmu "Sztuka kochania"

Czy do udziału w kampanii "Kochanie to sztuka" podeszła pani "z taką pewną nieśmiałością"?

Reklama

Magdalena Boczarska: - Kampania powstała już po zakończeniu zdjęć do filmu "Sztuka Kochania. Historia Michaliny Wisłockiej", dlatego byłam już bardziej ośmielona w tym temacie... Trzeba jednak zaznaczyć, że w spocie kampanii mówię kwestie, które sama sobie napisałam. To moje własne słowa, moja wariacja a propos swobodnych rozmów o intymności. Można powiedzieć, że zagrałam siebie, a to zawsze bardziej stresuje niż wcielenie się w wykreowaną postać w filmie, czy teatrze.

Jaki cel przyświeca filmom, w których wystąpiła pani wraz z inni znanymi Polakami?

- Chcemy ośmielić Polaków do swobodnego rozmawiania o intymności w związkach. Tylko tyle i aż tyle. "Sztuka kochania" Wisłockiej została wydana równo 40 lat temu, a my wciąż nie potrafimy rozmawiać o tym, czego pragniemy najbardziej. Żyjemy w drugiej dekadzie XXI wieku, czas najwyższy to zmienić.

Czy od momentu, gdy weszła pani w dorosłość, zauważyła pani jakieś zmiany w sposobie, jaki Polacy rozmawiają o swojej seksualności?

- Na pewno zmieniło się archaiczne przekonanie, że radość z seksu to wyłącznie męska domena. Paradoksalnie słowo "seks" odmieniamy przez wszystkie przypadki, ale nie stoją za tym żadne głębsze myśli. Wciąż nie potrafimy swobodnie mówić o tym, czego pragniemy, co nam się podoba, a czego wolelibyśmy uniknąć. Słowa takie jak "penis" czy "wagina" nadal powodują rumieńce na twarzach dorosłych osób.

Rozmawiając o akcji społecznej "Kochanie to sztuka", trudno też nie odnieść się do filmu "Sztuka kochania", który w styczniu wejdzie do kin. Czy ma pani nadzieję, że film Marii Sadowskiej wniesie coś pozytywnego do życia intymnego współczesnych Polaków, skłoni ich do refleksji?

- Musi wnieść. Michalina Wisłocka była absolutnie nietuzinkową osobą. Żyła jak chciała i nie obchodziło ją, co myśli o niej otoczenie. A myślało bardzo skrajnie. Oprócz wywoływania skandali obyczajowych, dzięki swojej pracy "naprawiła" życie seksualne milionów Polaków. Jej dzieło życia, podręcznik do miłości "Sztuka kochania", jest wciąż aktualny. Myślę, że kiedy widzowie zobaczą prawdziwą rewolucję seksualną, która miała miejsce w latach 70-tych, zrozumieją, że bywają bardziej pruderyjni niż ich dziadkowie 40 lat temu. Posłuchajmy Wisłockiej, a nasze życie stanie się łatwiejsze. I bardziej ekscytujące.

Film "Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej" wejdzie do kin 27 stycznia.

Dowiedz się więcej na temat: Magdalena Boczarska | Sztuka kochania 2016

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje